POPUTCZIKI-Michał Mońko

Poputczik, bohater drogi (ros. po puti – po drodze), niekiedy bohater pożyteczny, gdy pożyteczność pomaga mu zostać bohaterem. Wpatrzony w siebie kreator swego wizerunku i swego losu. Bez skrupułów dąży do kariery i do osiągnięcia życiowego sukcesu. „Karierowicz” opisany przez Józefa Mackiewicza? A może przez Witolda Gombrowicza? Na pewno geszefciarz, chytra sztuka, kameleon polityczny.

Poputczik znany był na gościńcach bezkresnej Rosji. To był spotkany po drodze człowiek, który przysiadał na tyle wozu, żeby kawałek podjechać. Najprościej było nazwać tego wędrowca człowiekiem drogi i tak nazwano. Poputczik mógł być pątnikiem, gawędziarzem, emisariuszem, szpiegiem, dziadem wypędzonym na drogę przez wiejską rodzinę. Trudno było rozpoznać, kim poputczik jest naprawdę, bo zawsze mówił, że idzie szmat drogi, idzie, gdzie nogi poniosą.

Na drogach historii, na gościńcach życia można dziś spotkać wielu poputczikow. To bohaterowie drogi życiowej, a nie drogi w przestrzeni. Dosiadają umownych wozów, które podwożą ich do kariery. Nawet za cenę zdrady swoich ideałów i bliskich ludzi. Osiągają cel stając w poprzek swemu sumieniu. Zazwyczaj nie zasługują na pamięć, a jedynie na przypomnienie.

Poseł, dawniej funkcjonariusz PZPR, dziś siedzi po prawicy. Wczoraj sekretarz KC, dziś felietonista prawicowego tygodnika opinii i twarz prawicowej telewizji. A ten z Londynu, dzisiaj z Brukseli, zapamiętany rzecznik ZCHN, potem w biało-czerwonym krawacie Samoobrony, tancerz Danuty Hojarskiej, dziś jest twarzą Zjednoczonej Prawicy.

Kandydatka na prezydenta z listy SLD, to dziś prawicowa dziennikarka TVP. Telewizyjny prześmiewca w czasach PRL, dobrze żył ze śmiechu, dzisiaj też mu do śmiechu, kieruje programem TVP. Funkcjonariusz PZPR, działacz TKŚ, dziennikarz ateistycznych „Argumentów”, dopiero co minister, a już prezes mediów. Wczoraj naczelny prawicowych gazet, dziś by utopił prawicę w łyżce wody.

Pośród wielu poputczikow wybija się kawaler sześciu orderów i dzierżyciel wielu tytułów: Lider Narodowego Odrodzenia Polski. Współzałożyciel ZChN. Poseł kilku kadencji na Sejm. Deputowany do PE. Rzecznik prezydenta RP. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa RM. Prawa ręka i pretorianin prezesa PiS. Lewa ręka prezesa PO. Prawa ręka premier Kopacz. Lider Unii Europejskich Demokratów. Ot, poputczik na gościńcach polityki III RP.

POPUTCZIK MIŁOSZ

Nazwa „poputczik” weszła do polskiego słownika w 1951 roku, gdy w emigracyjnych „Wiadomościach” nr 44 użył tego słowa Sergiusz Piasecki (1901-1964), pisarz, w czasie wojny oficer wywiadu, żołnierz Armii Krajowej. Piasecki napisał artykuł: „Były poputczik Miłosz”. Użyte słowo „poputczik” odnosiło się do drogi życiowej (puti) poety, przed wojną związanego z wileńska formacją Żagary.

W okresie wileńskim Miłosz odwoływał się do starotestamentowych proroków. Po wojnie był komunistycznym dyplomatą w Paryżu, a od 1951 antykomunistycznym emigrantem we Francji i w Ameryce. Napisał książkę „Zniewolony umysł”, rzecz o… czterech poputczikach, zdrajcach swych ideałów i wcześniejszych poglądów.

Słowo „poputczik” trzymało się gościńców Rusi, zwolna wchodząc do literatury Rosji. Na zachodzie Europy słowo „poputczik” nie było znane aż do dwudziestego wieku. Ale to właśnie na zachodzie już u schyłku osiemnastego wieku odnajdujemy postacie , które można nazwać z rosyjska poputczikami. Niedościgłymi wzorami kariery i zdrady są życiorysy takich ludzi, jak choćby król szwedzki Karol III, a także Joseph Fouché, książę Otranto.

Szwedzki Karol III, z domu Jan Baptysta Juliusz Bernadotte, urodzony w 1763 we Francji, był sierżantem armii króla Ludwika XVI. Następnie służył w armii rewolucyjnej. Głosował za ścięciem króla. Nawet kazał wytatuować na swoich plecach hasło: „La mort aux rois” (Śmierć królom). Szybko awansował na generała.

Organizował spisek przeciw Napoleonowi. Ale gdy został nominowany do stopnia marszałka, poparł Napoleona. Z woli Napoleona został królem Szwecji. W roku 1813, jako Karol III, przystąpił do VI koalicji przeciw Napoleonowi. Znany był z tego, że nawet przed lekarzem nie pokazywał swoich pleców z hasłem: „Śmierć królom!”

Joseph Fouché, urodzony w 1759 we Francji, zaczynał karierę w czasach rewolucji francuskiej jako członek Konwentu. Związał się z Robespierre’em. W 1793 roku głosował za skazaniem Ludwika XVI na śmierć. Bez skrupułów mordował szlachtę. Nosił przydomek: „Mitrailleur de Lyon” (Kat Lyonu).

W czasach dyktatury jakobinów był, obok Lamberta Talliena, noszącego przydomek „Boucher de Bordeaux” (Rzeźnik Bordeaux), zwolennikiem Robespierre’a. Potem głosował za ścięciem, Robespierre’a. Poparł zamach Napoleona. Został ministrem policji cesarza. Po upadku Napoleona w 1815 przeszedł na stronę Ludwika XVIII. Objął stanowisko prezydenta rządu tymczasowego, a następnie został ministrem królewskiej policji.

Sierżant armii Ludwika XVI, a później król szwedzki Karol III, a także Joseph Fouché, książę Otranto, minister cesarza Napoleona, następnie prezydent Francji, wreszcie minister spraw wewnętrznych króla Ludwika XVIII, to ludzie zwani w dziewiętnastym wieku cynicznymi karierowiczami, zdrajcami swych kolejnych mocodawców.

NA POLITYCZNYCH GOŚCIŃCACH

Sto lat później, po rewolucji bolszewickiej, odszczepieńców, zdrajców swych przekonań i swojej klasy, zwali bolszewicy poputczikami. Słowo „poputcziki” weszło do polityki w roku 1921, gdy bolszewickie gazety nazwały poputczikami ugrupowanie literackie Sierapionowy Bratja. Ugrupowanie to poparło wprawdzie rewolucję bolszewicką, ale stroniło od wyraźnego opowiedzenia się za polityką bolszewików.

Bolszewicy wykorzystali słowo „poputczik”, przeważnie w liczbie mnogiej, do walki politycznej z pisarzami, urzędnikami, oficerami, którzy niejako dosiedli bolszewickiego wozu rewolucji. W języku rosyjskim droga życiowa (put’) nakłada się na drogę w przestrzeni (doroga). Droga jest ukierunkowana, a zatem także bohaterowie ukierunkowani.

Idea drogi życia, jako norma życia, kształtuje się na wzór drogi przestrzennej (dorogi). Rosjanie mówią: „gieroi puti” oraz „gieroi dorogi”, to dwa światy, dwie odrębne drogi. Bohater drogi życiowej ma zawsze jakiś cel, do którego podążą.

Pisarze z ugrupowania Sierapionowy Bratja byli związani z carską Rosją twórczością albo rodzinnie. Zoszczenko był oficerem sztabowym z orderami, synem oficera w stopniu majora. Obok Zoszczenki w ugrupowaniu znaleźli się: Łunc, Szkłowski, Iwanow, Fiedin, Kawierin. Głosili oni postulaty swobody twórczej, obiektywizmu i programowej apolityczności sztuki.

Z apolitycznością ugrupowania Zoszczenki nie zgadzali się pisarze z Rosyjskiego Stowarzyszenia Pisarzy Proletariackich. Zarzucali oni konstruktywistom w ugrupowaniu Sierapionowy Bratja obcość klasową i „strojenie się w piórka rewolucjonistów”.

Pierwszym bolszewikiem, który upublicznił słowo „poputcziki” był Anatolij Wasiljewicz Łunaczarski, urodzony w 1875, sowiecki filozof po studiach w Zurichu, przyjaciel Trockiego, komisarz oświaty w rządzie bolszewików. Słowo „poputcziki”, na początku żartobliwe, stało się za sprawą Lwa Dawidowicza Trockiego, komisarza ludowego spraw wojskowych i marynarki wojennej, słowem oskarżenia o antysowieckość.

W roku 1925 ugrupowanie Sierapionowy Bratja zostało rozwiązane, a pisarze tego ugrupowania przestali głosić poglądy o apolityczności. Ale słowo „poputcziki” nadal funkcjonowało w przestrzeni publicznej.

POPUTCZIK JAKO KARIEROWICZ

W publicystyce przedstawiano poputczików jako tych, którzy dosiadają do tego, z kim jest im po drodze (po puti). Poputczik, gdy dosiadał, to tylko na jakiś czas. Gdy robił przerwę w podróży, to także na jakiś czas. Poputczik jako karierowicz nie zatrzymywał się wpół drogi. Jego nieskończona droga życiowa (put’) była nieskończoną drogą kariery.

Począwszy od lat dwudziestych, a nawet wcześniej, wielu poputczikow robiło u bolszewików zawrotne kariery. Do takich należał Michaił Tuchaczewski, pochodzący z rodziny ziemiańskiej absolwent 1 Moskiewskiego Korpusu Kadetów w Lefortowie i absolwent Aleksandrowskiej Szkoły Oficerskiej w Moskwie.

Awansowany w 1914 do stopnia podporucznika gwardii, wybrał służbę w Siemionowskim Pułku Gwardii Cesarskiej w Petersburgu. W roku 1920 dowodził frontem wojny polsko-bolszewickiej. Po wojnie stłumił powstanie marynarzy w Kronsztadzie. Użył gazów bojowych w walce z powstańcami chłopskimi. Palił wsie i miasteczka w rejonie buntów, gdy zaś powstańcy skryli się w lasach, spalił lasy.

W czasach porewolucyjnych carscy oficerowie w służbie bolszewickiej szyli sobie nowe życiorysy na miarę czasów, w których wypadło im żyć. Bywało nawet, ze dożywali 1937 roku. Przedstawiali się jako bohaterowie z ludu. Powstawały nawet hagiograficzne opowieści o rewolucyjnych czynach białych oficerów w służbie bolszewickiej.

Wielu arystokratów pracowało w sowieckiej dyplomacji. Klasycznym poputczikiem był Gieorgij Wasyljewicz Cziczerin, urodzony w 1872 w majątku Karauł, hrabia, był komisarzem ludowym spraw zagranicznych RFSRR, następnie komisarzem spraw zagranicznych ZSRR. Przed I wojną był urzędnikiem carskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W roku 1917 pomógł Leninowi wrócić do Rosji.

Sergiusz Piasecki używał słowa „poputczik” w odniesieniu do tych, którzy byli ludźmi drogi (kariery) literackiej, politycznej. Sam nie wstąpił na tę drogę, nie był poputczikiem. Jego życie to radykalny antykomunizm. Napisał wiele artykułów i piętnaście książek. Powieść „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” miała kilkadziesiąt wydań w całej Europie, we Włoszech osiemnaście wydań.

Piasecki umarł w angielskim przytułku, a jego majątek, to spodnie, sweter, papucie, kalesony i koszula. To koszty wierności sobie, swoim ideom, swoim przekonaniom. Pisarze i politycy, nazwani przez Piaseckiego poputczikami żyli dobrze, zdobywali sławę i pieniądze, a jeden dostał nawet nagrodę Nobla.

SIERPEM I MŁOTEM

Gdy w 1951 roku Piasecki napisał tekst o Miłoszu, tytułując go poputczikiem, akurat wrócił z emigracji do kraju Antoni Słonimski, znany dziś jako antykomunista, a w 1951 autor listu otwartego do Miłosza:

„Judzisz przeciwko planowej pracy, która ogarnia coraz szersze masy ludu pracującego, godzisz w budowę fabryk, uniwersytetów i szpitali, wrogiem jesteś robotników, inteligencji i chłopów… Nienawiść twoją pobudza każdy polski sukces, każdy zwycięsko pokonany etap, każda nowa fabryka, nowa spółdzielnia…”

Emigracyjny poeta i satyryk, Marian Hemar skomentował list Słonimskiego: „Sierpem i młotem. Cóż za szmata / Pod pozorami literata…”

Słowo „poputczik” weszło na drogi i gościńce polityki, kariery i zdrady. Miłosz, przedstawiając w „Zniewolonym umyśle” czterech poputczikow, nie używa słowa „poputczik”. Bohaterowie eseju występują jako Alfa (Jerzy Andrzejewski), Beta (Tadeusz Borowski), Gamma (Jerzy Putrament), Delta (Konstanty Gałczyński). Najbardziej dramatyczna postacią „Umysłu Zniewolonego” jest Borowski, zdolny pisarz, w czasie wojny więzień Oświęcimia i Dachau, po wojnie komunista, chwalca dyktatury Stalina.

Poputcziki literatury tworzą w latach pięćdziesiątych, gdy w kraju rozkwita literatura socrealistyczna. Piszą i chwalą Stalina, partię, służbę bezpieczeństwa, komunizm, sądowe zbrodnie, rozstrzeliwania pod wiejskimi chałupami.

Wiktor Woroszylski w wierszu „Czuwającym w noc noworoczną” pisał do towarzyszy z Bezpieczeństwa: „Towarzysze moi, silni i twardzi/ przyjaciele moi, niezawodni i pewni…” Andrzej Mandalian podziwiał bezpieczniaków: „Major pięści zaciska / a pięści ma ciężkie, czerstwe / i idzie Feliks Dzierżyński / z majorem przez gmach Bezpieczeństwa”.

Kazimierz Brandys wyznawał: „Wszystko, co mam, jest partyjne. Rozum też dała mi partia. Duży on czy mały, ale partyjny”. Poruszony śmiercią Stalina łkał: „Wieść o zgonie Józefa Stalina poraziła serca nasze najokrutniejszym bólem”. Natomiast Tadeusz Konwicki wiązał swój los z imieniem Stalina: „Nasza miłość do Józefa Stalina nie jest abstrakcyjna. Bo każdy nasz poszczególny, osobisty los jest ściśle związany z Jego życiem”.

Wisława Szymborska, córka zarządcy dóbr hrabiego Zamoyskiego, absolwentka Gimnazjum Sióstr Urszulanek w Krakowie, karmiła budowniczych Nowej Huty agitkami: „Partia/Należeć do niej/z nią działać, z nią marzyć” pisała w gazecie „Budujemy Socjalizm”, a już w 1957 nawiązała kontakt z RWE i paryską „Kulturą”.

Ważyk był we wczesnym PRL strasznym Ważykiem. Stał się politrukiem od sztuki i heroldem socrealizmu. Niszczył nas wszystkich okropnie – pisał Stefan Kisielewski w „Dzienniku”. Ale już w 1956 roku Ważyk przesiadł się do wozu odnowy i wolności. „Ot, poputczik!” – mówił Sergiusz Piasecki.

Po latach stalinowscy pisarze stracili pamięć. Słonimski stał się opozycjonistą. Mandalian przełożył nogę przez polityczny płot i zaczął pisać do podziemnego „Zapisu”. Brandys osiadł w Paryżu, a w roku 1978 został członkiem redakcji „Zapis”. Konwicki napisał w 1979 „Małą apokalipsę” o rozkładzie PRL. Woroszylski związał się z tzw. opozycją demokratyczną, był wykładowcą Towarzystwa Kursów Naukowych.

A gdzie poputcziki naszych politycznych gościńców? Postać z pierwszych stron gazet, Ion Iliescu, działacz Rumuńskiej Partii Komunistycznej od 1952. Bezwzględny bolszewik. Sekretarz KC Związku Młodzieży Komunistycznej w latach 1967-1971. Sekretarz ideologiczny KC Rumuńskiej Partii Komunistycznej w latach 1968-1984. Skrajnie radykalny komunista. W roku 1989 stanął na czele Frontu Ocalenia Narodowego, kazał rozstrzelać Ceausescu i objął stanowisko prezydenta Rumunii.

W roku 1990 Ion Iliescu kilkakrotnie wysłał uzbrojonych w łomy górników przeciwko manifestantom, domagającym się dekomunizacji. Byli zabici i ranni. Władzę przejęli i sprawują ludzie dawnej partii komunistycznej i securitate (rum. Departamentul Securității Statului), służbę specjalną, założoną przez NKWD w 1948, formalnie rozwiązano po 1989.

OT, PYŁ LUDZKI

A tuż za Bugiem, skąd pochodzi słowo „poputczik”, szalała jeszcze do końca lat siedemdziesiątych zacietrzewiona komunistka, a dzisiaj noblistka, krytykująca sowiecki komunizm, Swiatłana Alaksandrauna Aleksijewicz. Nazywa siebie „człowiekiem sowieckim”, a nie Białorusinką. Od roku 1966 współpracowała z partyjną gazetą „Prypiackaja Prauda” w Narowoli.

W pierwszych latach siedemdziesiątych, Aleksijewicz pełniła funkcję kierownika w partyjnej gazecie „Majak Kommunizma” (Latarnia Komunizmu) w Berezie. Następnie była związana z partyjną gazeta „Sielskaja Gazieta” i z miesięcznikiem „Nioman” (Niemen). Oddała się bez reszty KPSS, Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego. Jako agitatorka jeździła po wsiach i kołchozach wciskając ludziom brednie o partii marksistowsko-leninowskiej i o wyższości komunizmu nad kapitalizmem.

Aleksijewicz pisze po rosyjsku, nienawidzi katolicyzmu, Polaków i Ukraińców, natomiast o Białorusinach mówi, że to „jeszcze nie naród, to lud pracujący, wieśniacy i kołchoźnicy o najniższych potrzebach”. Poglądy noblistki mogą szokować: „Kolaborantami na Białorusi byli Ukraińcy, ale najgorszymi byli Polacy”. Dać karabiny i czołgi, a „katolicy będą zabijać prawosławnych”.

Zianon Pazniak założyciel antykomunistycznej i niepodległościowej partii Białoruski Front Ludowy (BFL), odkrywca masowych grobów ofiar NKWD w Kuropatach, zarzuca noblistce bezideowość, ideową przewrotność, niewiarę w sens ludzkich wartości, wątpienie w trwałość istnienia Białorusi.

No i teraz należałoby wskazać palcem małych, średnich i wielkich poputczikow III RP. Trzeba by wskazać polityków, którzy byli w PZPR, w ZSL, nawet w Samoobronie byli, a dziś są prawicowymi posłami, prezesami, senatorami. Trzeba by wskazać sędziów, którzy byli okrutnymi sędziami w PRL, a teraz wspierają KOD i Obywateli. Trzeba by wskazać funkcjonariuszy, sekretarzy, działaczy antykatolickich, a dzisiaj ludzi władzy, zaszczytów, politycznego i materialnego sukcesu.

Poputczikow III RP znaleźć można najczęściej wśród ludzi mediów, polityki i biznesu. Nie należy ich szukać na dole w kopalniach, na blachach w stoczniach i przy piecach w hutach. Poputcziki zmieniają polityczną pozycję, zmieniają poglądy i partię, jak się zmienia gościniec na drogę asfaltowa. Sejm, urzędy wysokie i niższe, mównice i ambony zasiedlają ludzie drogi, ludzie politycznego gościńca i politycznej kariery, których Anatolij Wasiljewicz Łunaczarski nazywał poputczikami, a Nikołaj Gogol mówił o nich ze wzgardą: Ot, pył ludzki.

 

A my patrzymy na ten pył z przyjaźnią. Bo widzimy nie pył, a ludzi naszej sfery, widzimy naszych ludzi. Oni zaś nasi są dopóty, dopóki odnajdują swój interes na naszym politycznym gościńcu.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej