BÓG LUBI RÓŻNOŚĆ- Michał Mońko

Bóg lubi różność, także różność ludzi. Czy dlatego naczelny „Obywatelskiej”, przywódca partii Wolni i Solidarni, Kornel Morawiecki zaproponował, żeby Polska otworzyła się na przybyszy z Bliskiego Wschodu i przyjęła uciekinierów z Syrii?

„Zaproponujmy im naszą kulturę – powiada Kornel Morawiecki w Rzeczypospolitej. – Powinniśmy z uchodźców czynić nas. Powinniśmy przybyszom postawić wymagania, zmusić ich do wysiłku, sami podjąć działania”.

Wielokulturowość na Podlasiu

Zgadzam się z tą propozycją. Powinniśmy przyjąć Syryjczyków. Ale czy powinniśmy „z uchodźców czynić nas”? Polska nie musi być w jednym kolorze religijnym, kulturowym i politycznym. Bądźmy różni, jak chce Bóg. Bądźmy różni, jak byliśmy różni w czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Przecież w siedemnastym wieku, w czasach wojen i najazdów, gdy król Jan Sobieski osadzał na Podlasiu muzułmańskich Tatarów, nie robił z nich nas.

Tatarzy zachowali na Podlasiu swoją religię, swój język i obyczaj, swój sposób wojowania. I byli wiernymi obywatelami przybranej Ojczyzny. Ba, walczyli we wszystkich polskich wojnach i powstaniach narodowych. Dzisiaj niewielu już Tatarów można spotkać na Podlasiu w Suchowoli, w Kruszynianach, w Bohonikach, w Sokółce i w Białymstoku. Obyczaje tatarskie kultywowane są na Południowym Podlasiu we wsiach opodal Białej Podlaskiej.

Czego dziś nie ma na Podlasiu? Jest tam wszystko. Piękne lasy. Jeziorka. Rzeczki. Rzeki. Są bagna tak cudowne, że dech zapiera. No i ludzie. Ale jacy ludzie!? Różni! Polacy i Litwini, Białorusini i Olendrzy, także Ukraińcy. Obok katolików mieszkają prawosławni, unici, a nad Bugiem grupka protestantów. Nad Biebrzą pod Augustowem mieszkają Rusini, także potomkowie Jadźwingów. A jakie piękne są wsie białoruskie! Jakie kolorowe cerkwie, a obok kościoły, kościółki, dwa meczety i kaplice islamskie, także molenna staroobrzędowców w Gabowych Grądach.

U schyłku lat dziewięćdziesiątych robiłem opracowanie dla Ministerstwa Edukacji Narodowej: „Wielokulturowość Podlasia”. Z mojego opracowania o Podlasiu korzystało Liceum Poniatowskiego w Warszawie. Gdybym miał streścić wielokulturowość Podlasia, powiedziałbym, że Podlasie jest skazane na zgodne życie i współpracę narodowości i religii. I tylko najeźdźca, wróg Polski, może tę zgodę i współpracę zakłócać.

O zgodzie na Podlasiu w międzywojniu opowiadał mi w 1985 roku Franciszek Miłkowski z Siemiatycz, nauczyciel fizyki, były oficer AK, zaangażowany w wydobycie z Bugu niemieckiej rakiety V2. Kiedy spytałem go o przedwojenny świat narodowości i religii nad Bugiem, powiedział:

„Kiedyś tu był świat, ale jaki świat! Święta, jak się zaczęły w połowie grudnia, to szły te święta, że i na Wielką Noc się nie kończyły. A to świętowali żydzi, po nich katolicy, bracia czescy, a po katolikach mahometanie i prawosławni, i znowu po żydach katolicy, bracia czescy i unici, i znowu mahometanie i znowu katolicy, prawosławni, tak… Nie ma już takich świąt, żeby był wciąż świąteczny świat, bo nie ma żydów, braci czeskich, a i Tatarów niewielu, nawet całkiem mało”.

Tamten świat miasteczek biednych, ale wielobarwnych, zmiotła i pogrzebała wojna. Ale przecież Podlasie nadal siedzi na starym, historycznym korzeniu wielobarwności religijnej i kulturowej. Nad Bugiem, nad Biebrzą i nad Narwią słychać o jednym Bogu, ale w różnych językach. Pewnie, że dominujący jest język polski. Bo to odwieczna Polska. Tyle że inna, niż gdzie indziej. Polska różnych Polaków.

Bogactwo kultury

Pięknie mi niegdyś wyjaśnił Boską różność ksiądz Bernard Sychta, profesor w Seminarium Duchownym w Pelplinie, autor „Słownika gwar kaszubskich”. „Weźmy taką bożą krówkę – powiedział ksiądz. – Po polsku bożą krówkę oznaczają cztery nazwy: boża krówka, biedronka, krówka Matki Bożej i panienka. W użyciu jest zasadniczo tylko biedronka”.

Po kociewsku też są cztery nazwy bożej krówki. A po kaszubsku bożą krówkę oznacza aż czternaście słów! „Cóż za bogactwo języka, kultury! Z tych czternastu aż jedenaście słów codziennie barwi tego môlégo bączka, co to mô czerwioné skrzidełka, a na tëch skrzydełkach taczie czynkropecczi jak główka od szpilczi. Każdy Kaszëba wie, co oznaczają słowa: godzynka, kropowniczka, krówka, lëtewka, makowniczka, motoweczka, makówka, pakowiczka, popielniczka, pułkowniczka”.

Te słowa oznaczają polską biedronkę. Jakie to bogactwo, jaka barwa języka! „No i teraz niechby zamilkł język kaszubski – konkludował ksiądz Sychta. – Jakież by powstało językowe ubóstwo! Tylko jedno słowo, a może dwa słowa – zamiast czternastu – oznaczałyby biedronkę! Jaka strata dla języka, dla kultury, dla językowego świata!”

O języku mówił mi przed laty Jan Trepczyk, autor słownika polsko-kaszubskiego, poeta: Biôtka o obstojenié kaszëbsczié mowë je biôtką o obstojenié Kaszëbów ë jich domôcëznë. Pokądka Kaszëbi jesz mają a trzymią sę swoji mowë, mają swoją skarń ë żëją”.

Podobnie można powiedzieć o trwaniu nie tylko Kaszubów, ale także o trwaniu w Polsce języków i kultury Słowaków, Białorusinów, Litwinów, Ukraińców, Czechów, Niemców. A gdyby do tych języków i kultur dodać Syryjczyków? To byłoby jeszcze piękniej i bogaciej kulturowo. Czemu z Syryjczyków mamy czynić nas? Czemu nie czynimy nas z Słowaków, Żydów, Litwinów, Niemców, a Białoruskość wspiera Telewizja Biełsat?

Syria jest krajem, w których wspólnotę chrześcijańską założył Święty Paweł. Podbój Syrii przez islamskich Umajjadów doprowadził do preferowania islamu i wypierania chrześcijaństwa z Syrii. Ale jeszcze dziś ponad 10 procent Syryjczyków wyznaje religie chrześcijańskie. Najwięcej chrześcijan mieszka w Damaszku, gdzie społeczność chrześcijańska ma wiele kościołów, a msze święte odbywają się bez przeszkód w sobotę i niedzielę.

Władze syryjskie respektują dziś zwyczaje chrześcijan. W szkołach, w których przeważają chrześcijańscy uczniowie, dniami wolnymi są sobota i niedziela.

Polska wolna po 1989 dała wolność wszelkim narodowościom i religiom. Bóg gniewa się na tych, którzy i dziś, w wolnej Polsce, chcą urządzić świat w jednym kolorze. Jestem z Podlasia. Wiem, że Bóg szczególnie lubi Podlasie, lubi też Kaszuby i Podhale, najbardziej lubi wielobarwność naszej Ojczyzny. Od roku 1972 pisałem reportaże pod hasłem małych Ojczyzn.

 

Dlatego opowiadam się za propozycją mego szefa i przyjaciela, Kornela Morawieckiego. Otwórzmy się na uciekinierów z Syrii. I zachowajmy ich religijną i kulturową odmienność, która będzie bogactwem i Syryjczyków, i Polaków.


 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej