ODZYSKAĆ PRZESZŁOŚĆ – Michał Mońko

Po co nam historia? Żeby zaspokoić ciekawość i, pisząc o historii, odzyskać przeszłość. „A wszyscy zmarli wcale nie żyli w przeszłości, dopóki nasze ich opisanie nie dało im życia. Tak sądzimy my wszyscy, badacze historii. Bo kochamy prawdę” – pisał Robert Penn Warren w powieści „All the King’s Men”.

Po co nam historia? Żeby zaspokoić ciekawość i, pisząc o historii, odzyskać przeszłość. „A wszyscy zmarli wcale nie żyli w przeszłości, dopóki nasze ich opisanie nie dało im życia. Tak sądzimy my wszyscy, badacze historii. Bo kochamy prawdę” – pisał Robert Penn Warren w powieści „All the King’s Men”.

„Historia rodzi się z próby zrozumienia i wyjaśnienia teraźniejszości za pomocą jej antecedencji, które stanowią niezbędne warunki jej zaistnienia” – twierdzi profesor Luis Villoro Toranzo, hiszpański filozof, pisarz, historyk. Czy zatem historia, która jest teraźniejszością, może nam zagrozić, może być użyta jako narzędzie? Na te pytania odpowiada profesor Georges Mink, francuski politolog, zajmujący się „kwestią instrumentalizacji historii”.

Profesor twierdzi, że „historią powinni zajmować się wyłącznie historycy, a nauki historyczne należy oddzielać od sfery pamięci zbiorowej”. A pamięć zbiorowa to społeczeństwo. Profesor jednocześnie przyznaje, że sam nie jest historykiem, ale interesuje się, „co dzieje się ze społeczeństwem i władzą, gdy dochodzi do wykorzystania oraz reaktywacji pewnego typu pamięci historycznej”.

Raj dla Żydów

W wywiadzie udzielonym 14 lutego 2018 dziennikarzowi „Rzeczypospolitej” profesor Mink historię Żydów w Polsce zamyka w jednym zdaniu. „Wyimaginowana wizja, choć były okresy, gdy Żydom rzeczywiście żyło się w Polsce lepiej niż gdzie indziej”. I ani słowa więcej o tym, że to Polska uratowała Żydów, wypędzanych niegdyś z Europy i z Rosji.

Żydzi zaczęli osiedlać się na ziemiach polskich już w XI w. Pierwszym dokumentem wydanym dla Żydów w Polsce był Statut Kaliski z 1264, a w 1334 roku Kazimierz Wielki wyjął Żydów spod jurysdykcji prawa niemieckiego i wprowadził ich pod jurysdykcję sądów królewskich, które chroniły Żydów.

Królestwo Polskie było najbardziej tolerancyjnym państwem Europy. Nazywano ówczesną Polskę rajem dla Żydów (łac. Paradisus Iudaeorum). Żyjący w XVI wieku rabin krakowski, Mojżesz ben Israel Isserles powiedział, że „jeśliby Bóg nie dał Żydom Polski jako schronienia, los Izraela byłby doprawdy nie do zniesienia”.

Długosz pisze, że kupcem i finansistą króla Kazimierza był niejaki Lewko, wpływowy Żyd krakowski, który był nadwornym bankierem królów polskich. Zarządzał mennicą królewską i dzierżawił żupy solne.

Przywileje dla Żydów, obejmujące ochronę prawa, wolność osobistą, swobodę religijną i prawo handlu, rozszerzył Kazimierz Jagiellończyk. Żydzi nie musieli mieszkać w gettach. Zorganizowani byli w samorządne gminy, które w Rzeczypospolitej cieszyły się całkowitą swobodą wewnętrzną. Instytucją znamienną dla Rzeczypospolitej był powołany przez króla Batorego Sejm Czterech Ziemstw (hebr. ‏ Wa‘ad Arba‘ Aracot), istniejący w latach 1580–1764 centralny organ samorządu Żydów Rzeczypospolitej. Żydowski Sejm obradował w latach 1581–1764 pod przewodnictwem rabina Kalisza.

Wybitny historyk żydowski, Barnett Litvinoff, w swym dziele „Antysemityzm i historia świata”, napisał wprost: „Polska ocaliła Żydostwo przed wytępieniem, ocaliła je od zupełnego zaniku. Tu właśnie, na ziemi Polaków, Litwinów, Białorusinów i Ukraińców, uformował się Nowy Izrael. Tu powstawały największe dzieła kultury żydowskiej. Tu mieszkali najbardziej znani i wpływowi rabini. Tu kształtowały się prądy intelektualne i religijne”.

Kłamstwo

Co się stało, że na tę wspaniałą historię nakłada się zła pamięć o pogromach, o śmierci w spalonych stodołach. Na terenach wschodnich, które szczególnie interesują profesora Minka, Niemcy palili i rozstrzeliwali Polaków, Żydów, starowierców, Białorusinów.

Tylko na północnym Podlasiu zbrodnie dotknęły następujących miejscowości: Krasowo Cząstki, Ciszewo, Rydzewo, Skrodzkie, Łazarze, Bogusze, Kosówka, Kuligi, Radziwiłłów, Grzędy, Jaziewo, Jaminy, Polkowo, Jedwabno, Bór, Jasionowo, Gabowe Grądy, Rygiel. W miasteczkach Radziłów i Jedwabno spalili się Żydzi, w Borze i Gabowych Grądach zginęli starowiercy. W pozostałych miejscowościach zostali rozstrzelani i spaleni Polacy.

Każde spalenie Żydów albo Polaków odbywało się wedle schematu, w którym istotną rolę miała odgrywać miejscowa ludność. Jedni mieli być spaleni, inni mieli palić, wrzucać do ognia, pilnować, żeby nikt nie uciekł. Przykładowo, 17 lipca 1943 roku Niemcy spalili 257 mieszkańców wsi Krasowo Cząstki. W stodole zmieściło się 85 mieszkańców wsi z małymi dziećmi. Pozostałych 172 mieszkańców Niemcy rozstrzelali i wrzucili do stodoły, która była już wielkim ogniskiem.

Ludzie sami wykopali doły, sami zapalili stodołę. Zdawało się każdemu, że może właśnie on nie zostanie zabity, jeśli będzie innych pilnował, będzie kopał dół, będzie podpalał. Został przy życiu tylko jeden z całej wsi, Jan Grabowski, wówczas 13-letni chłopiec. Nikt nie zrozumie zabijanego człowieka, który nagle dostaje szansę żyć za cenę śmierci innego człowieka. A w końcu ginie, wrzucony do dołu, który sam wykopał.

Profesor Mink nie potrzebuje badań, on już wie. Teraz chce walczyć o obronę „zupełnie oczywistej prawdy historycznej”. Jaka to prawda? To prawda o zbrodniach Polaków dokonywanych na Żydach.

„Żydów mordowało nie paru Polaków, ale dotyczyło to wielu miasteczek na całej ścianie wschodniej – powiada profesor Mink. – Gdy okazało się, że w mordach na Żydach brały udział pewne odłamy polskiego podziemia, zaczęło bardzo boleć, a polskie społeczeństwo nie było na to przygotowane”.

Gdy chodzi o Wschód, to ukazała się książka naukowa „Śladami Żydów. Lubelszczyzna”, wydana w 2011 przez Stowarzyszenie Panorama Kultur; Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie; Żydowski Instytut Historyczny i Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Nadzorem nad drukiem książki zajmowała się dr Marta Kubiszyn z Zakładu Kultury i Historii Żydów na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej.

Odkryta przez te instytucje prawda dotyczy rzekomego mordu na Żydach, dokonanego przez żołnierzy AK i mieszkańców Uchań na Środkowym Podlasiu. „Kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo – powiedział mi Sławomir Zawiślak, prezes zamojskiego ŚZŻAK. – Było zupełnie inaczej niż piszą w „Śladach Żydów”.

Kłamstwo wydawnictwa potwierdzili mieszkańcy Uchań i żyjący żołnierze AK: mjr Tadeusz Kopeć, mjr Michał Kręglicki, por. Andrzej Jaroszyński – członkowie Prezydium Zarządu ŚZŻAK Okręg Zamość. Sąd Okręgowy w Zamościu zobowiązał wydawcę publikacji do poinformowania opinii publicznej o kłamstwie:

„Stowarzyszenie Panorama Kultur, Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN i Muzeum Historii Żydów, jako wydawcy książki „Śladami Żydów. Lubelszczyzna” z 2011 r. oświadczają, iż na stronie 416-417 tej publikacji znalazła się fałszywa informacja, jakoby w 1944, na dwa tygodnie przed końcem okupacji niemieckiej, partyzanci oraz mieszkańcy Uchań wymordowali w lesie opodal tej miejscowości 80 Żydów”.

Sprostowanie fałszywej informacji poszło do kilkunastu bibliotek i czytelni, natomiast prawie 800 egzemplarzy książki „Śladami Żydów. Lubelszczyzna” trafiło do muzeów, instytucji naukowych i bezpośrednio do rąk profesorów, którzy twierdzą dziś, że na Wschodzie Polski ludność wiejska i partyzanci masowo mordowali Żydów.

Żyć w prawdzie

Zaprzeczenia, wyroki sądowe, oświadczenia świadków historii tylko psują nastrój profesora Minka: „Polska reaguje jak zranione zwierzę, może właśnie dlatego, że od drugiej wojny światowej nie zrobiła swoistego aggiornamento: stale historię pisały albo skrajne ofiary, albo specjaliści od propagandy, w tym władze komunistyczne”.

Słowo „aggiornamento” w teologii katolickiej odnosi się do zadań duszpasterskich Soboru watykańskiego II w zakresie odnowy. No więc polska odnawia się w prawdzie. Chce odzyskać utraconą przeszłość, żeby żyć w prawdzie.

Bo przez dwieście lat historia Polski była pisana i rozpowszechniana pod nadzorem najpierw zaborców – Rosji, Prus i Austrii, a w czasach PRL historię Polski redagowali pod nadzorem UB/KBW/SB komuniści. Nieocenzurowana historia Polski właśnie jest tworzona, co wzbudza u nieżyczliwych Polsce naukowców złe emocje.

Na pytanie o antysemityzm we Francji, profesor Mink powiada: „Jednak wśród „etnicznych” Francuzów ten antysemityzm jest znacznie mniejszy niż w Polsce... Był przetrawiany od dawna, już Wielka Rewolucja Francuska zrównała w prawach wszystkich obywateli… Także francuski Kościół znacznie szybciej się zreformował”.

Ale wiemy, że słodka Francja nie zawsze była słodka także dla Żydów. Czy to słabość pamięci? Profesor Mink nie pamięta o państwie francuskiej 33 Dywizji Grenadierów SS „Charlemagne” (Karol Wielki). Gdy Polacy walczyli z Niemcami na wszystkich frontach, Francuzi służyli w Waffen-SS, w dywizjach SS Totenkopf i SS Wiking. Służyli w Legionie Ochotników Francuskich przeciw Bolszewizmowi (LVF), który przede wszystkim mordował, a nie walczył.

Gdy Francja Vichy istniejąca w latach 1940–1944 ze stolicą w Vichy, wysyłała Żydów do obozów, Polacy na Wschodzie i Zachodzie dobijali faszystów. Tymczasem latem 1944 została sformowana Francuska Ochotnicza Brygada Szturmowa SS, która mordowała Ukraińców, Żydów i Polaków w okolicach Sanoka. Gdy Polacy szturmowali Berlin, Hitler dziękował 800 francuskim esesmanom, którzy bronili Kancelarii Rzeszy.

Profesor Mink chwali francuski Kościół, gani polski Kościół. Nie wie czy nie chce pamiętać, że Kościół francuski nie podlegał eksterminacji, a Kościół w Polsce był totalnie niszczony. Niemcy zamordowali 1832 księży i kleryków diecezjalnych, 357 księży i kleryków zakonnych, 205 braci zakonnych i 289 zakonnic. Polscy księża byli więzieni w obozach koncentracyjnych: w Stutthofie, Oranienburgu, Sachsenhausen, Nordhausen, Buchenwaldzie, Gross-Rosen i wielu innych.

Najwięcej polskich duchownych zostało zamordowanych w Dachau. W obozie tym było więzionych 1780 polskich księży, z czego 868 zostało zamordowanych. Zdecydowana większość księży, sióstr zakonnych i zakonników ratowała Żydów, często płacąc za to śmiercią. Czy profesor Mink nie wie o tym, czy może nie chce wiedzieć.

Wypowiedzi profesora Minka wpasowują się w chór tych, którzy Polskę opisują jako kraj faszystów, morderców, zwyrodnialców, kłamców, złodziei. Na pytanie dziennikarza, czy profesor nie boi się mówić o polskim antysemityzmie i o mordowaniu Żydów, George Mink odpowiada:

„Będę mówił o tym jeszcze więcej! Zajmuję się wykorzystaniem pamięci historycznej w walce politycznej i sprawa Holokaustu jest tego bardzo dobrym przykładem... Ale jest jasne, że w dehumanizacji Żydów spowodowanej przez doktrynę Hitlera i jej zastosowanie przez nazistów, niektórzy Polacy stracili hamulce, które nie pozwalają na zabijanie innego człowieka... Ten ludowy antysemityzm nigdy nie był leczony i dziś jak żółć wychodzi na powierzchnie. Ale z tego się cieszę, bo otwiera się debata, która może okazać się dla Polski prawdziwym katharsis”.

No i teraz nadszedł czas rozliczeń i odkupienia. Polska ma szansę na katharsis, jeśli padnie na kolana i uzna, że jedyną historią Polski jest historia Polski napisana przez politologa, który uprawia historię Polski. W jego historii za Holokaust nie odpowiada słodka Francja, ojczyzna Philippe Pétaina i Państwa Vichy. Nie odpowiada Austria, no bo jak? Nie odpowiadają Niemcy, które przecież były pierwszą ofiarą nazizmu.

Czy tak sądzimy my wszyscy, badacze historii? – mógłby spytać Robert Penn Warren, autor powieści „All the King’s Men”. Powiemy, że tak sądzimy, bo kochamy prawdę. 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej