Potęga piłki nożnej a otrucie Skripowa- Jerzy Jachowicz

Jedyną bolesną dla Putina, a tym samym skuteczną odpowiedzią wobec Rosji na próbę zabójstwa zwerbowanego przez Anglików byłego oficera GRU Siergieja Skripowa byłyby sankcje ekonomiczne i finansowe wielkiej liczby państw demokratycznych. Równie dotkliwe, kto wie nawet czy nie bardziej niż restrykcje gospodarcze, byłoby zbojkotowanie przez topowe reprezentacje piłkarskich mistrzostw świata w piłce nożnej, które w czerwcu rozpoczynają się w Rosji.

Wszystkie inne działania będące wyrazem solidarności z Wielką Brytanią są miłym gestem, jednak nie mającym większego wpływu na zmianę postępowania Putina, który realizuje swoje cele – odbudowę imperialnego państwa oraz odciśnięcie własnej pieczęci w dziejach wielkiej Rosji.

Retorsja

Wydalenie kilkudziesięciu dyplomatów rosyjskich z Anglii, podejrzewanych o pełnienie roli agentów rosyjskich służb specjalnych pod dyplomatyczną „przykrywką”, nie wywarło żadnego wrażenia na Putinie, przywykłym od dziesiątków lat (za rok rozpocznie trzecie dziesięciolecie swojego panowania) do podobnych incydentów. Jego jedyną, rutynową reakcją jest wyrzucenie z Rosji takiej samej liczby dyplomatów brytyjskich. Retorsja to słowo będące w częstym obiegu polityki międzynarodowej prowadzonej przez obecnego władcę Rosji.

Krzyczące tytuły w gazetach w stylu: „Dość bierności wobec Rosji!” zachęcały polityków europejskich do podjęcia działań i informowały o spotkaniu unijnych przywódców w Brukseli, na którym ma być ogłoszone wspólne stanowisko wobec Rosji. Efektem spotkania, jak do tej pory, jest jednak tylko deklaracja końcowa potępiająca Rosję jako kraj bez wątpienia winny zamachu przy użyciu broni chemicznej.

Gospodarcze interesy

Mimo że premier Wielkiej Brytanii, Theresa May zachęcała inne kraje europejskie do wydalenie ze swego państwa dyplomatów, mogących prowadzić działalność agenturalną i klasycznie szpiegowską, na razie żadne państwo nie zdecydowało się na faktyczną realizację tego wezwania. Gdyby nawet kilka państw zdecydowało się na wydalenie jakiejś liczby dyplomatów ze swego kraju, byłyby to kroki symboliczne. Takie posunięcia tylko zachęcają Putina do dalszego testowania państw Europy Zachodniej. Sprawdzania, jakiej reakcji może się spodziewać, przy kolejnych próbach rozszerzania swoich imperialnych podbojów. Inaczej mówiąc, do jakich granic może się posunąć, bez poważniejszych konsekwencji.

Jaki jest powód wstrzemięźliwości w podjęciu drastycznych ruchów ekonomicznych wobec cynicznej, bezwzględnej, a nawet zbrodniczej Rosji? Odpowiedź jest prosta i gorzka. Interesy gospodarcze. Uderzenie przez jakiś kraj w pojedynkę nie odniosłoby pożądanego skutku. Rosja mogłaby odczuć przykro straty w przypadku nałożenia sankcji przez liczącą się gospodarkę. A żadna potęga europejska nie kwapi się do takiej decyzji, ze względu na własne kalkulacje. Przykład musiałyby dać Niemcy, najlepiej jeszcze wsparte przez Francję. Dopiero wówczas pojawiłaby się szansa, aby inne państwa dołączyły do obłożenia Rosji sankcjami. To jednak jest nierealne ze względu na zbyt duże straty, jakie musiałyby ponieść najsilniejsze w tej chwili w UE gospodarki – Niemiec i Francji.

Jednak nawet nałożenie sankcji gospodarczych przez państwa europejskie oraz Stany Zjednoczone byłyby zauważone tylko przez część opinii publicznej tych krajów. Również propaganda rosyjska, całkowicie podporządkowana Putinowi, potrafiłaby omamić społeczeństwo rosyjskie kłamliwymi wyjaśnieniami, choćby były one na granicy absurdu. Mogłaby np. powstać korzystna dla Putina wersja, wedle której państwa nakładające sankcje sprzysięgły się, żeby zaszkodzić Rosji jako najlepiej rozwijającej się gospodarce.

Bojkot mistrzostw?

Jeszcze bardziej nierealny jest bojkot mistrzostw świata w piłce nożnej, choć takie uderzenie w Rosję odniosłoby największy skutek. Byłby to cios na poły śmiertelny.

Dopiero zrujnowanie finałowego turnieju mistrzostw świata byłby dla Rosji i Putina epokową katastrofą. Na początek wizerunkową, ale o tyle ważną, że cały świat nie tylko dowiedziałby się o zbrodniczej działalności Rosji, ale negatywny obraz Rosji przewijałby się w największych mediach na całym świecie przez wiele miesięcy.

Piłkarskie mistrzostwa świata są dla większości społeczeństw na świecie najważniejszą imprezą sportową, przewyższającą swoją popularnością nawet olimpiady. Rosja widziana jako wróg pokojowego świata pozostawałaby w takiej roli do kolejnych eliminacji do mistrzostw świata w roku 2022.

Takie uderzenie byłoby więc o wiele dotkliwsze dla całego społeczeństwa rosyjskiego, w którym piłka nożna jest jedną z najbardziej podziwianych dziedzin kultury masowej. Bojkot musiałby nastąpić ze strony kilku finalistów najbliższych mistrzostw świata. I to drużyn z samego szczytu hierarchii sportowej, w tym najbardziej utytułowanych ekip Ameryki Południowej w rodzaju Brazylii, Argentyny, Meksyku, Kolumbii czy Urugwaju oraz takich drużyn z Europy, jak Niemcy, Anglia, Hiszpania, Portugalia i Francja. Zbojkotowanie przez „średniaków” piłkarskich nic by nie dało, bo federacja piłkarska na ich miejsce błyskawicznie dokooptowałaby by inne państwa.

Rezygnacja choćby połowy z wymienionych drużyn unieważniłaby rangę sportową imprezy. I choć formalnie jakieś dwie drużyny spotkałyby się w finale, aby wyłonić mistrza i wicemistrza świata, nikt przy zdrowych zmysłach nie uznałby tego rozstrzygnięcia za ważne.

Klapa światowej imprezy w Rosji, byłaby jednocześnie porażką stylu polityki uprawianej przez Putina. Być może nawet doprowadziłaby to do przesilenia w świadomości społeczeństwa rosyjskiego i upadku Putina.

 

Zbyt optymistycznie widzę taką możliwość? Być może. Ale też być może, nie dostrzegamy w piłce nożnej potęgi, którą jest.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej