Szpieg ze „Zmiany”- Paweł Pietkun

Mateusz Piskorski – jeżeli jest szpiegiem, jak uważają służby specjalne nad Wisłą – stanowi rzeczywiście duże zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Doradzał i asystował politykom. Co więcej, sam był politykiem. Z mandatem poselskim z list „Samoobrony” angażował się nie tylko w codzienne prace Sejmu, był również członkiem Komisji Spraw Zagranicznych. Z dostępem do informacji niejawnych i tajnych. Nie ukrywał swoich sympatii do Władimira Putina. Założył prorosyjską partię polityczną „Zmiana”.

Przez dwie dekady był jednym z najaktywniejszych polskich polityków. Trzeba jednak zauważyć, że do polityki trafił znikąd. Po raz pierwszy publicznie wypowiedział się jako członek Polskiego Stronnictwa Ludowego, w 2002 roku przeszedł do Samoobrony Andrzeja Leppera. Był założycielem stowarzyszenia Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych, uznawanych przez politologów za propagandowe ramię rosyjskiej administracji. W Samoobronie pełnił funkcję asystenta społecznego posła Jana Łącznego. Doradzał prezydium partii w sprawach polityki zagranicznej, był również rzecznikiem prasowym tej partii.

Po wyborach w 2005 r. pracował w Sejmie w Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich. Był także wiceprzewodniczącym komisji nadzwyczajnych: do spraw zmian w ustawie o IPN oraz do spraw ustaw o reprywatyzacji. W grudniu 2007 wszedł w skład prezydium Samoobrony RP, z czasem został wiceprzewodniczącym tej partii. Piskorski zdjął biało-czerwony krawat niedługo po śmierci Andrzeja Leppera. Był zresztą jedną z ostatnich osób, które widziały Leppera żywego. Od początku przekonywał, że przypadek lidera Samoobrony nie był samobójstwem, a morderstwem.

Niedługo potem zaangażował się w tworzenie polskiego oddziału paneuropejskiego ugrupowania prawicowego Libertas. W Libertas Polska siadał na konferencjach prasowych obok m.in. byłego działacza PiS i Prawicy Rzeczpospolitej – Artura Zawiszy. Partia „Zmiana”, której budowę rozpoczął niedługo później miała być esencją jego politycznej kariery. Jeszcze na kilka tygodni przed wyborami przekonywał, że stanie się istotną siłą na polskiej scenie politycznej, reprezentując głos nie tylko wyborców, ale także… Kremla.

Więzień czyjego sumienia?

Zajmując się Piskorskim – oskarżonym o szpiegostwo na rzecz FSB I GRU oraz służb specjalnych Chińskiej Republiki Ludowej – powinniśmy wiedzieć, że choć mijają dwa lata od jego głośnego aresztowania, ani cywilna, ani wojskowa prokuratura nie postawiły mu zarzutu szpiegostwa i zdrady stanu. Rozprawy sądowe z jego udziałem odbywają się zawsze według tego samego scenariusza. Piskorski w kajdankach, otoczony przez policjantów, wchodzi do sali sądowej, w której są już prawnicy ABW i Służby Kontrwywiadu Wojskowego. ABW domaga się przedłużenia aresztu. Potem on wygłasza przemówienie, zwracając się do Wysokiego Sądu. Zapewnia, że jest „więźniem sumienia”. Jedynym aresztantem w Unii Europejskiej, który spędza życie za kratami bez wyroku, a nawet bez formalnego postawienia zarzutów. Następnie sąd podtrzymuje areszt i – przy protestach niewielkiej grupy członków partii – Piskorski zostaje odwieziony do aresztu, w którym odwiedza go wyłącznie adwokat i najbliższa rodzina.

Zgodnie z polskim prawem dochodzenie nie może trwać dłużej niż dwa lata. Następnie powinien się odbyć sąd, który albo uzna go za winnego, albo uniewinni. Ale jest zastrzeżenie – „z wyjątkiem szczególnych przypadków”. I zdaniem ABW Piskorski jest właśnie takim „przypadkiem szczególnym”. Partyjni towarzysze „szpiega” uważają, że służby i sądy celowo grają na czas. Dlaczego?

– Baza dowodowa jest słaba i dla wszystkich jest jasne, że jak tylko sąd uzna Piskorskiego za szpiega, to od razu do wpłynie wniosek Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który prawdopodobnie stwierdzi, że Mateusz został skazany ze względów politycznych –twierdzi adwokat.

Janusz Sanocki, poseł niezrzeszony, miesiąc temu udzielił Piskorskiemu poręczenia, domagając się wypuszczenia go na wolność. Zwracał uwagę, że prokuratura i służby zatrzymały Piskorskiego, aby dopiero mając go pod kluczem, mogły szukać dowodów przeciwko niemu. Zdaniem posła szukają nieskutecznie, skoro po dwóch latach nie doszło do procesu.

Rosja
w niebezpieczeństwie

Czy powiązania Piskorskiego z Kremlem i wschodnimi politykami to wystarczający dowód na to, że był regularnym i sowicie opłacanym szpiegiem Rosji? Bezspornie mógł załatwić w postsowieckich stolicach bardzo wiele.

W 2010 roku umówił dziennikarzy serwisu, w którym pracowałem, na wywiad z prezydentem Białorusi, Aleksandrem Łukaszenką. Kancelaria Łukaszenki przysłała potwierdzenie, co w czasie, kiedy iskrzyło na linii Warszawa-Mińsk, wydawało się niemożliwe. Do wyjazdu ostatecznie nie doszło z winy wydawcy.

Powstanie partii „Zmiana” dość jednoznacznie plasowało Piskorskiego po stronie proputinowskich sił w Polsce. Warto zauważyć, że nigdy nie odpowiedział wprost, w jaki sposób partia pozyskiwała fundusze na swoją działalność i z czego opłacała niemałe biuro w centrum Warszawy w byłym Domu Przyjaźni Polsko-Radzieckiej przy placu Bankowym, kilkadziesiąt metrów od warszawskiego ratusza.

Kiedy przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi i na kilka dni przed jego aresztowaniem, poprosiłem go o udzielenie wywiadu, zgodził się bez wahania. W trakcie rozmowy zrozumiałem, na czym mu zależało. Chodziło o przedstawienie racji zagranicznej polityki Kremla. – Rosja nie chce zajmować Polski, w ogóle nie jest zainteresowana anektowaniem nowych terytoriów – usłyszałem. Natomiast jest zainteresowana obroną interesów swoich obywateli w państwach ościennych. Rosja nie jest dla Polski zagrożeniem. To, co jest wkładane Polakom do głowy, to efekt amerykańskiej propagandy. A prezydent Rosji nie jest takim demonem, jakim się go pokazuje w zachodnich telewizjach, także w TVP. Putin jest w trudnej sytuacji, bo Rosja znalazła się w niebezpieczeństwie. Jest otoczona przez NATO, które próbuje ingerować w jej sprawy wewnętrzne i stosunki z sąsiadami. Taką ingerencję widzieliśmy i na Majdanie, i w Gruzji.

Natomiast sprawy programowe założonej przez siebie partii Piskorski zawarł w trzech punktach:

1. Zredefiniowanie polskiej polityki zagranicznej.

2. Natychmiastowe wystąpienie z NATO.

3. Renacjonalizacja polskiego przemysłu.

 

Ostatnia rozprawa – rzecz jasna za zamkniętymi drzwiami – o przedłużenie aresztu Piskorskiemu odbyła się 8 czerwca 2017 roku. Sąd Apelacyjny nie miał wątpliwości, że Piskorski powinien pozostać w odosobnieniu.

 

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej