Czterdzieści dni przed katastrofą

Tak być powinno.

•    Z wywiadu Kornela Morawieckiego (26.03.2010) dla portalu Polonus w sprawie wyjazdu Lecha Kaczyńskiego do Katynia.

– Jakiej rady udzieliłby pan dziś Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w sprawie uroczystości kwietniowych w Katyniu? Jechać (mimo braku zaproszenia ze strony Rosji) czy też zrezygnować z tych planów?

Premier Putin zaprosił Premiera Tuska na żałobne wspólne uroczystości w 70. rocznicę sowieckiego mordu polskich jeńców-oficerów. Taki akt to oficjalne potwierdzenie wobec własnego narodu, że Katyń to zbrodnia sowiecka nie niemiecka, jak to dziś sądzi większość, ogłupionych propagandą komunistyczną Rosjan.

Przypomina to gest Prezydenta Jelcyna sprzed 20 lat, który przekazał Prezydentowi Polski Lechowi Wałęsie dokument – wyrok z podpisami Stalina, Mołotowa, Kaganowicza, Berii, Malenkowa (nie jestem pewien, czy z pamięci wymieniłem wszystkich i czy właściwe nazwiska głównych morderców). Odbywało się to w obecności kamer TVP i my, telewidzowie zobaczyliśmy w oczach Jelcyna łzy. Ten płacz to była niewczesna, mizerna przewaga człowieczeństwa nad ludobójstwem.

Nie wiem, dlaczego Putin zaprosił tylko Tuska. Może gdyby zapraszał Prezydent Miedwiediew, to zwróciłby się tylko do Prezydenta Kaczyńskiego.

Powiem więcej: wstyd mi było za reakcję polskich mediów, dziennikarzy i niektórych polityków wchodzących w płaskie dywagacje personalne nielicujące z powagą wydarzenia.

Na obchody 70. rocznicy Katynia, na ten czas, kiedy będzie tam Putin, powinny z Polski pojechać trzy najważniejsze, symboliczne dla naszego narodu persony: prezydent, premier i prymas. I żadna z tych person nie powinna, ani czekać na specjalne zaproszenie, ani mieć pretensję, że go nie otrzymała.

Nie wiem, czy Prezydent RP potrzebuje wizy, żeby jechać na teren obcego państwa, myślę, że nie. Jeśli ks. Prymas potrzebuje, to powinien złożyć odnośny wniosek. Powinni wszyscy trzej – pojechać wspólnie, żałobną kawalkadą. Wspólnie złożyć kwiaty, zapalić świeczki i wspólnie zapłakać nad zbiorowymi mogiłami naszych bohaterów.

Zupełnie nie wiem, co powie premier Putin. Sam fakt, żeby razem z taką polską reprezentacją pochylił głowę, byłby wystarczająco wymowny. Nie wierzę, żeby mógł nie zauważyć polskiego Prezydenta, żeby go mógł zignorować w takim dniu i takim miejscu.

 

Tak to, moim zdaniem, powinno wyglądać. Zdaje się ma wyglądać zupełnie inaczej. Żałuję i ubolewam. Coś przez to gubimy – my, Polacy i oni, Rosjanie.

 

                                                                                                                                                                                                                                                            Kornel Morawiecki – marzec 2010

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej