Tusk wybiega w przyszłość nie tylko myślami – Jerzy Jachowicz

Czy Donald Tusk okaże się zbawcą dogorywającej totalnej opozycji? Czy ma szanse na zwycięstwo w wyborach prezydenckich w 2019 roku? Media mainstreamowe, sprzyjające od blisko dziesięciu lat PO, roztaczają nad Donaldem Tuskiem aureolę zwycięzcy. Aby przekonać do takiej wersji wydarzeń, próbują zaczarowywać rzeczywistość, zgodnie ze swoimi interesami. Tak zrobiły niedawno, bo w Wielki Piątek, a więc w szczególny czas większości Polaków.

Nie przejmowali się tym, że bezczeszczą uświęcony tradycją dzień ukrzyżowania Chrystusa. Zorganizowały Tuskowi show polityczny w stacji TVN. Wprawdzie program ten określono jako wywiad, ale w istocie było to jednostronne wystąpienie Donalda Tuska, w którym dziennikarz pomagał swojemu rozmówcy komentować obecne wydarzenia polityczne w kraju oraz ułatwiał mu przedstawienie osobistych planów na najbliższe lata.

Teatr jednego aktora

Jeśli idzie o ocenę sytuacji w kraju, Donald Tusk nie powiedział nic nowego. Ciągle wytykał obecnej władzy, że łamie praworządność i dąży do oderwania Polski od Europy. Tuskowi nie przeszkadza świadomość, że obydwa te oskarżenia są fałszywe. Jedynym dostrzeżonym pozytywem było weto Prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie ustawy degradacyjnej. Skwitował to jednym zdaniem ,mówiąc, że Andrzej Duda swoim krokiem wykazał zrozumienie dla wrażliwości żołnierzy polskiej armii. Podpisanie ustawy wprowadziłoby nastrój depresji i nieufności oficerów wobec państwa polskiego. Powstałoby powszechne przekonanie, że jeżeli można pozbawić kogoś stopnia, nawet po śmierci to znaczy, że władza państwowa w każdej chwili i z wiadomych tylko sobie powodów mogłaby niszczyć dorobek zawodowy całego życia wielu oficerów.

Najciekawszą kwestią wypowiedzianą w tym teatrze jednego aktora, bo powtórzę, dziennikarz był tylko tłem, była zapowiedź startu Donalda Tuska w najbliższych wyborach prezydenckich. Z charakterystyczną dla siebie ironią tę zapowiedź startu ujął w głośnym już zdaniu: „W 2019 roku będę tutaj i niech nikt nie myśli, że będę tylko oglądał telewizję czy grał w piłkę z wnukami. Nie będę teraz formułował żadnych scenariuszy, ale mam nadzieję, że nie będzie potrzeba żadnych akcji ratunkowych”.

Sztuczne pompowanie Tuska”

Po tej wypowiedzi natychmiast ruszyła lawina zachwytów jego popleczników. Wśród entuzjastów – co może dziwić – znalazł się nawet Grzegorz Schetyna, który ma najmniej powodów, aby wspierać Tuska. Pewnie doszedł do wniosku, że opłaca mu się pomóc Tuskowi. Jeżeli obecny „król Europy” zostanie prezydentem, to przed obecnym liderem Platformy otworzy się perspektywa zdobycia upragnionego od wielu lat stanowiska premiera.

Po rozbudzeniu takich nadziei u większości polityków totalnej opozycji Tusk wyjechał z Polski, ale nie omieszkał przypomnieć, że już wkrótce do Polski przyjedzie wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, aby dociskać rząd w sprawie ustępstw w ustawach reformujących Krajową Radę Sądownictwa i Sąd Najwyższy.

Nie tylko opozycja polityczna pokłada nadzieję w powrocie Donalda Tuska do Polski. Tą perspektywą żyją również media związane ideowo i interesami z Platformą Obywatelską. Ledwie tydzień po wyjeździe Tuska walczący z PiS portal Onet, wchodzący w skład medialnego koncernu niemiecko-szwajcarskiego, zamówił badanie: „Który z polityków cieszy się wśród Polaków największym zaufaniem”. Nie będę bawił się w ciuciubabkę. Nie odkryję też wielkiej tajemnicy, jeżeli powiem, że według pracowni IBRIS, największym zaufaniem cieszy się Donald Tusk. Jedno z mediów opatrzyło wynik badania tytułem: „Sztuczne pompowanie Tuska”. Jestem skłonny przyznać, że to trafny komentarz. Zakładam, że za rok we wszelkiego rodzaju rankingach i badaniach Tusk będzie zajmował najwyższe miejsce.

Duda kontra Tusk?

Osobną sprawą jest kwestia wiarygodności rankingów i sondaży badających preferencje wyborcze. Niezależnie od spekulacji czy wręcz podejrzeń o manipulowanie wynikami takich badań, trzeba zawsze brać pod uwagę duży margines błędu. Powtórzę: nawet nie fałszowania, ale po prostu błędu. To nie dyskwalifikuje takich badań ze względu na ich odbiór społeczny. Z pewnością zawsze znajdzie się jakiś procent wyborców, głosujących za kandydatem mającym wedle sondaży największe szanse na zwycięstwo. Wybór tej grupy może mieć decydujący wpływ na wynik, gdy przeciwnicy idą łeb w łeb.

Najpoważniejszym kontrkandydatem Donalda Tuska w wyborach prezydenckich będzie według wszelkich oznak Andrzej Duda. Choć raczej należałoby powiedzieć odwrotnie – Tusk będzie najpoważniejszym rywalem Andrzeja Dudy.

W tej chwili trudno określić „siłę wyborczą” obecnego prezydenta. Ulega ona bowiem zmianom w zależności od jego różnych decyzji politycznych. Przypomnę, że w lipcu 2017 roku po zawetowaniu ustaw o KRS i SN jego akcje – szczególnie wedle mediów prawicowych – poszły ogromnie w dół. Kiedy większość obserwatorów politycznych była przekonana, że szanse Andrzeja Dudy na reelekcję są niewielkie, nagle pod koniec roku 2017, gdy przekazał do Sejmu własne projekty ustaw, jego sondażowe słupki przerosły te sprzed zawetowania ustaw.

Mówię o tym, bo w tej chwili, po zawetowaniu tzw. ustawy degradacyjnej, sytuacja jest dosyć podobna do tej z zeszłego roku. Niektórzy politycy zjednoczonej prawicy i dziennikarze wręcz odgrażali się, że nigdy więcej nie oddadzą swojego głosu na Andrzeja Dudę. Czy obecne weto wpłynie na notowania Andrzeja Dudy i jego szanse w reelekcji, za wcześnie jeszcze wyrokować.

 

Prezydent musi też pamiętać, że zmniejszenie się liczby wyborców z prawej strony sceny politycznej może niespodziewanie zwiększyć grupę zwolenników o lewicowych poglądach, którzy z aplauzem przyjęli weto ustawy degradacyjnej.


 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej