Gaz ziemny – zła i dobra wiadomość dla Polski- Adam Maksymowicz

Zła wiadomość należy do kategorii katastrof przyrodniczych, których nie mogą zatrzymać ani odwrócić żadne porozumienia, umowy polityczne i inne ludzkie przedsięwzięcia. Zalicza się do nich trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, katastrofalne mrozy, upały, susze i powodzie.

Odwrotnym procesem jest szczęście znalezienia niezmierzonych bogactw naturalnych, łatwych w eksploatacji, a poszukiwanych na całym świecie. To szczęście dopisywało dotąd Europie Zachodniej.
W drugiej połowie minionego wieku w Holandii odkryto jedno z największych na świecie złóż gazu ziemnego „Groningen”. Eksploatowano je w pierwszych dekadach minionego wieku po ok. 100 miliardów m3 rocznie, potem „tylko” po 88 mld m3. W ostatnich latach zmniejszono wydobycie do ok. 22 mld m3., a następnie poziom wydobycia ma być poniżej 7,5 mld m3, czyli zbliżony do wydobycia z polskich złóż.
W Wielki Czwartek (29.04.2018) „Reuters”, a za nim zachodnie media, podały wiadomość, że eksploatacja tego złoża gazu zostanie zakończona w 2030 r. Pozostawia się w złożu ok. 0,8 biliona m3 gazu, który pierwotnie miał być eksploatowany przez dalszych ok. 20 lat. Rząd holenderski podjął tę decyzję przymuszony coraz silniejszymi trzęsieniami ziemi spowodowanymi wydobyciem tego gazu, które uszkodziły juz tysiące domów.
Zła wiadomość
Wydawać by się mogło, że nas to nie dotyczy, to problem Holendrów i ich sąsiadów, którzy korzystali z tego gazu. Otóż to! Holendrzy nie tylko sami całą swoją gospodarkę energetyczną podporządkowali wykorzystaniu gazu, ale eksportowali go do Niemiec, Francji, Belgii i do Wielkiej Brytanii. Kraje te należały wówczas do czołówki europejskich krajów, których energetyka oparta była na węglu kamiennym. Mając do dyspozycji tani gaz ziemny (wtedy, wydawało się, w nieograniczonych ilościach) zrezygnowały ze znacznie droższego węgla. Był to jeden z powodów promowania energii ekologicznej i zmuszania innych krajów, w tym również Polski, do porzucenia energetyki węglowej.
Teraz te kraje nieoczekiwanie stają w sytuacji pilnego importu gazu ziemnego w miejsce dość pośpiesznie zamykanej eksploatacji gigantycznego kiedyś holenderskiego złoża gazu ziemnego „Groningen”. I to jest dla Polski zła wiadomość, gdyż najpewniejsze dostawy tego gazu te kraje mogą otrzymać tylko kolejnym rosyjskim rurociągiem Nord Stream 2. Jest to być albo nie być dla energetyki i dostaw ciepła dla ludności i potrzeb komunalnych krajów korzystających dotąd z holenderskiego gazu. I dlatego, mimo napiętych stosunków politycznych z Rosją, te kraje akceptują i nawet finansują budowę rurociągu. To poprowadzone przez Bałtyk rosyjskie rurociągi mają teraz zastąpić ubytek ok. 100 mld m3 rocznie gazu poprzednio wydobywanych ze złoża „Groningen”.
Alternatywą mogłyby być dostawy skroplonego gazu ziemnego LNG. Są one zapewne bardzo ważne, ale ze względów czysto technicznych nie mogą w całości zastąpić gazu dostarczanego rurociągami. Gigantyczne morskie gazowce przewożące skroplony gaz ziemny zabierają go jednorazowo ok. 200 tys. m3., co w przeliczeniu na gaz dostarczany do sieci wynosi ok. 120 mln m3. Sama Polska importuje z Rosji ok. 12 mld m3 gazu ziemnego. Zastąpienie go dostawami LNG wymagałoby rozładowania stu gazowców rocznie. Port w Świnoujściu jest w stanie obsłużyć 20 do 50 gazowców rocznie. Potrzebny jest drugi i trzeci gazoport. Proporcjonalnie do swoich potrzeb takich ilości gazoportów nie posiadają też państwa zachodniej Europy. Nie mogą one zatem polegać tylko na dostawach LNG, ale zmuszone są do korzystania z rosyjskich rurociągów gazowych.
Nie ma złego, co by na dobre nie wyszło
Kraje popierające Nord Stream 2 są w sytuacji podbramkowej i to determinuje ich akceptację. Polska i Ukraina, a nawet Stany Zjednoczone są mu przeciwne. My zabiegamy o akceptację polityki wykorzystania węgla kamiennego. Przeciwnikami wykorzystania go dla celów energetycznych są właśnie te kraje, które dotąd opierały swoją energetykę na holenderskim gazie. I chyba ta właśnie okoliczność powoduje, że polski sprzeciw dla Nord Stream 2 przy poparciu USA jest tak zasadny i tak konsekwentny. Chodzi w nim o zamianę wzajemnych akceptacji. Proszę bardzo, my zgodzimy się na Nord Stream 2, jak wy zgodzicie się na naszą politykę węglową. Wszak my też jesteśmy w przymusowej sytuacji, bo nie mieliśmy nigdy tak dużych złóż gazu ziemnego.
Oczywiście dyplomatyczne targi i rozmowy objęte są tajemnicą. Przypuszczalnie dlatego Angela Merkel złożyła w Polsce swoją drugą wizytę po kolejnym wyborze na kanclerza Niemiec (19.03.2018). Jednym z najważniejszych tematów miało być „bezpieczeństwo energetyczne”. Wydaje się, że pod tym umownym hasłem szukano porozumienia dla polskiej akceptacji Nord Stream 2 i odwrotnie niemieckiej dla polskiej energetyki węglowej. Zapewne obie strony się dogadały. Wskazują na to medialne informacje, że Polska nie może zapobiec budowie Nord Stream 2 z jednoczesną akceptacją UE dla restrukturyzacji polskiego górnictwa węglowego. I to jest dla Polski dobra wiadomość.
Odkrycie Groningen
Powszechnie uważa się, że państwa Europy Zachodniej, które stanowią trzon UE, zawdzięczają swój dobrobyt demokracji, wolnemu rynkowi, pracowitości i inteligencji przywódców. Zapewne. Jednak główną przyczyną były dokonane ponad pół wieku temu odkrycia niezwykle zasobnych złóż ropy i gazu ziemnego na Morzu Północnym.
Największy dostęp do nich uzyskały Wielka Brytania, Holandia i Norwegia. Mniejszymi kawałkami tego „tortu” obdzielono jeszcze Danię, Niemcy i Francję. Skrawek złoża dostała też Belgia. Za zasługę beneficjentów złóż ropy i gazu należy zaliczyć nieustanne badania, wiercenia i poszukiwania, które z coraz większym natężeniem prowadzono ponad sto lat. Pochłonęły one kolosalne wydatki przekraczające koszt ekspedycji pierwszego człowieka na Księżyc (ówcześnie 24,5 mld USD – dziś to ok. 110 mld USD). Nic za darmo.
W Polsce te sprawy są mało znane. Za czasów PRL nie pozwalała na to doktryna, według której kapitalizm miał wkrótce zbankrutować. Na Zachodzie też się tym nie chwalono, wszak lepiej propagandowo brzmiała teza o niezwykłych talentach gospodarczych przywódców państw Zachodu, aniżeli prawda, że dobrobyt jest oparty na szczęśliwym odkryciu.
22 lipca 1959 roku w Holandii odwiert Schlochtern-1 odkrył na głębokości 3000 m złoże gazu o zasobach 2,8 biliona metrów sześciennych! Gaz związany jest tu z porowatymi permskimi piaskowcami czerwonego spągowca. Basen wypełniony tymi osadami ciągnie się aż do Polski. Na terenie Holandii jest on wypełniony gazem ziemnym z towarzyszącą mu ropą naftową. Pole gazowe ma tu grubość ok. 140 m i ciągnie się z północy na południe 45 km oraz 25 km ze wschodu na zachód. Przemysłowe wydobycie gazu rozpoczęto w 1963 roku. W pierwszych latach wynosiło ono ok. 100 miliardów metrów sześciennych rocznie! W tym czasie było to dziesięć razy więcej niż wynosiły polskie potrzeby! Od ostatnich kilku lat wydobywano już „tylko” jedną trzecią tej wielkości.
W lecie 2013 r. obszarem Groningen wstrząsnęła seria niespotykanych tam nigdy dotąd trzęsień ziemi o sile 3,9 stopni w skali Richtera, co definitywnie przekreśliło możliwości wznowienia na dawną skalę wydobycia gazu z holenderskiego złoża.
Gazowa refleksja
Holendrzy i europejskie państwa Zachodu odkryły swoje gigantyczne zasoby gazu i ropy naftowej, nie żałując na ten cel wydatków, które zwróciły im się stokrotnie. Polska również prowadzi podobne poszukiwania, co roku wieńczone skromnym powiększeniem własnych jego zasobów. Na własny koszt prowadzi je PGNiG. Państwo polskie ograniczyło badania geologiczne do niezbędnego minimum, w wielu aspektach rezygnując z nich całkowicie. Jednym z argumentów jest ich nadmierne rozwinięcie w czasach PRL, kiedy Polska miała być krajem surowcowym. Trzeba zauważyć, że od tej strony każdy rozwinięty kraj jest równocześnie surowcowym zapleczem dla własnego przemysłu. Przykładowo tylko USA zajmuje pierwsze miejsce w wydobyciu ropy naftowej (10 mln baryłek na dobę), drugie miejsce w wydobyciu węgla kamiennego na świecie, czwarte w złocie i miedzi. Dziesiątki innych surowców USA wydobywa w tej samej skali.

Czy przykład holenderskich poszukiwań i amerykańskich efektów nie powinien być dla nas dobrym przykładem stałego i nowoczesnego rozwijania sektora surowcowego w Polsce?

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej