Kryptowaluty – inwestycyjne pole minowe- Patryk Łomża-Zakrzewski

W 2017 roku kursy wirtualnych „walut” (inaczej kryptowalut) rosły w oszałamiającym tempie tysięcy procent w skali roku. Na przykład kurs najpopularniejszego spośród nich tzw. bitcoina poszybował ponad 23-krotnie w ciągu niespełna 12 miesięcy. To oznacza, że wystarczyło w styczniu ubiegłego roku zainwestować 45 tysięcy złotych, by już w grudniu zostać milionerem.

Takie tempo przyrostu wartości pobudza wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie i zachęca do inwestowania w kryptowaluty. Zanim jednak ktokolwiek zaangażuje swoje finansowe zasoby w tę branżę, powinien wcześniej zdobyć gruntowną wiedzę na temat ryzyka, jakie wiąże się z podjęciem takiego kroku. A jest ono niebagatelne.

Bitcoin

Europejski Urząd Nadzoru Bankowego definiuje kryptowalutę jako cyfrową reprezentację wartości, nieemitowaną przez bank centralny ani organ publiczny, niekoniecznie powiązaną z walutą określonego kraju, lecz uznawaną przez osoby fizyczne i prawne za środek płatniczy. Jednak nie są to waluty, tak jak na przykład polski złoty, euro. Mogą one być przenoszone, przechowywane albo podlegać handlowi elektronicznemu.

Obecnie w obiegu znajduje się ponad tysiąc różnych kryptowalut. Każda z nich ma nieco odmienną specyfikę i różne zasady działania, ale wszystkie opierają się na zdecentralizowanym modelu peer-to-peer i wykorzystują mechanizmy kryptografii do weryfikowania transakcji i emitowania samej waluty. Ponieważ największą popularnością cieszy się bitcoin, dlatego właśnie na nim warto skoncentrować uwagę.

Bitcoin jest dostępny wszędzie tam, gdzie istnieje Internet. Ma postać zapisu cyfrowego przechowywanego w elektronicznym rejestrze, który w miarę przeprowadzania kolejnych transakcji przy pomocy bitcoina jest cały czas rozbudowywany o tzw. bloki zawierające dane dotyczące transferów bitcoina z danego okresu. Dołączane co 10 minut bloki tworzą łańcuch tzw. blockchain, który jest zapisem wszelkich transakcji, jakie kiedykolwiek przeprowadzono przy pomocy bitcoina. Przy czym, o ile można prześledzić każdy przepływ bitcoina między portfelami (miejscami, w których przechowywane są bitcoiny; może to być specjalne urządzenie, zwykły komputer albo można to robić online, na serwerach zewnętrznego podmiotu), to dopóki nie ujawnią się posiadacze poszczególnych portfeli, trudno określić ich tożsamość. Również cel transakcji pozostaje nieznany. Dlatego bitcoin był przez długi czas używany przede wszystkim do przeprowadzania nielegalnych transakcji, np. zakupu broni czy narkotyków.

Jednym z elementów zapewniających prywatność jest to, że do używania bitcoina nie potrzeba scentralizowanej infrastruktury, np. systemów płatności czy pośrednictwa banków (które z mocy prawa rejestrują personalia swoich klientów dokonujących transakcji o wartości przekraczającej ustalone prawnie limity w celu przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu) jak to ma miejsce w przypadku tradycyjnego pieniądza zgromadzonego na rachunkach bankowych. Infrastrukturę niezbędną do funkcjonowania bitcoina tworzą komputery jego użytkowników. W zamian za to otrzymują możliwość pobierania opłat od przeprowadzanych transakcji oraz generowania nowych bitcoinów. Należy jednak zauważyć, że maksymalna liczba bitcoinów, które mogą zostać wytworzone, została programowo ograniczona do 21 mln jednostek.

Z góry ograniczona liczba bitcoinów, które mogą znaleźć się w obiegu, stanowi z punktu widzenia inwestora istotną cechę odróżniającą bitcoina od tradycyjnego i powszechnie obowiązującego pieniądza fiducjarnego (waluta niemająca oparcia w dobrach materialnych, takich jak np. złoto, której wartość ma źródło z reguły w prawnym monopolu w wykorzystaniu jej na danym obszarze jako legalny środek płatniczy. Wartość pieniądza fiducjarnego opiera się na zaufaniu do emitenta, zazwyczaj banku centralnego).

Podaż pieniądza

Podaż pieniądza w obiegu (dolarów, euro i innych walut) jest dostosowywana do popytu na pieniądz, wynikającego z długookresowego tempa wzrostu PKB, poprzez emisję gotówki przez banki centralne oraz kreację pieniądza wynikającą z udzielanych kredytów bankowych (których wielkość jest notabene regulowana przez bank centralny przy użyciu stóp procentowych oraz poziomu rezerw obowiązkowych). Jeżeli zwiększanie podaży pieniądza związane jest z wysokim poziomem inflacji, to z punktu widzenia posiadaczy tych środków, ich wartość spada, a zatem dłuższe ich przetrzymywanie jest całkowicie nieopłacalne. Dlatego przy długofalowym podejściu często jest stosuje się jak najszybsze przekonwertowanie pieniądza na inne dobra, które z powodu swej ograniczonej ilości nie tylko utrzymują swoją wartość, ale wręcz ją zwiększają.

Teoretycznie odwrotnie przedstawia się sytuacja z bitcoinem, którego wolumen dzięki odpowiednim algorytmom nie może przekroczyć 21 milionów sztuk. Ilość tej kryptowaluty w dłuższej perspektywie się zmniejsza (w miarę upływu czasu część bitcoinów wypada z obiegu, np. ludzie nie pamiętają haseł do swoich portfeli, w których je przechowują), zamiast wydawać, opłaca się je przechowywać. Upraszczając, jeśli 100 bitcoinów musi obsłużyć handel 100 samochodami, to jeden bitcoin ma wartość jednego samochodu. Jeżeli natomiast liczba bitcoinów spadnie o połowę, to jest do 50 jednostek, a nadal będzie musiał obsłużyć transakcje na 100 samochodach, to na jednego bitcoina przypadną wtedy dwa samochody. Jeżeli weźmie się pod uwagę, że wraz z postępem technologicznym liczba wytwarzanych dóbr (tu samochodów) rośnie, to wartość pojedynczego bitcoina multiplikuje się. Z tej prawidłowości wynika, że najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby powstrzymać się z wydatkami na konsumpcję, zainwestować w bitcoina, a potem tylko czekać na zyski bez ryzyka.

W rzeczywistości sytuacja nie wygląda tak optymistycznie. O ile bowiem liczba samych bitcoinów jest z góry ograniczona, to liczba wszystkich odmian kryptowalut, które będą funkcjonować w przyszłości na rynku, jest już nieznana. Z tego zaś wynika, że sumaryczna liczba jednostek różnych kryptowalut może falować, a być może i rosnąć, jak to się dzieje w przypadku tradycyjnego fiducjarnego pieniądza. Przykładowo liczba bitcoinów może być ograniczona do 21 milionów jednostek, ale jeśli zostanie stworzona nowa kryptowaluta – bitcoin-bis z takim samym ilościowym ograniczeniem, to okaże się, że rynek obsługuje nie 21 milionów jednostek jednej waluty tylko 42 miliony jednostek dwóch kryptowalut. A wtedy okaże się że liczba dóbr przypadających na jednostkę kryptopieniądza spadnie, co przełoży się na jego niższą wartość. Proces ten będzie charakteryzował się tym większą dynamiką, im wyższy limit jednostek pieniężnych (które w jej ramach mogą zostać wygenerowane) będzie miała nowa krytowaluta, (nowe kryptowaluty zwykle nie mają takiego limitu) albo im więcej będzie nowo utworzonych kryptowalut.

Specyfika bitcoina

Inwestor gotów zakupić kryptowaluty stoi przed poważnym zadaniem właściwego rozeznania: które z nich będą zdobywać popularność w społeczeństwie, a które wprost przeciwnie. To ważna kwestia, gdyż obecnie funkcjonuje ponad tysiąc kryptowalut i tylko nieliczne z nich utrzymają się na rynku. Duży wpływ na przyszłość poszczególnych kryptowalut będzie miała ich własna charakterystyka.

Przykładowo użyteczność bitcoina jest pod wieloma względami ograniczona. Nie został on zaprojektowany do obsługi tak dużego wolumenu transakcji. Nowe bloki w blockchainie, na które składają się ostatnio dokonane transakcje, tworzone są ze zbyt niską częstotliwością, a ich pojemność jest zbyt mała. W rezultacie transakcje, których koszt z założenia miał oscylować w okolicach zera, poszybował do poziomu kilkudziesięciu dolarów, a czas realizacji zamiast przebiegać w minutach, wydłużył się do godzin czy nawet dni. Co więcej, rośnie energochłonność całego procesu, osiągając trudną do wyobrażenia skalę – szacuje się, że obsługa transakcji w bitcoinie jest obecnie porównywalna z poziomem zużycia prądu całej Irlandii.

Dzieje się tak, dlatego że na zachęcenie ludzi do udostępniania komputerów na potrzeby obsługi transakcji w bitcoinie system generuje w 10-minutowych interwałach nowe bitcoiny. Otrzymują je ci, którzy pierwsi dołączą blok z nowymi transakcjami do blockchaina (rejestru wszystkich dotychczasowych transakcji). Trudność tworzenia bloku rośnie wraz z wielkością mocy obliczeniowych zaangażowanych w ten proces, co z kolei przekłada się na rosnące zapotrzebowanie na prąd. Krótko mówiąc, im mocniejsze ma ktoś komputery, tym większe ma szanse na otrzymanie nagrody, ale im większa jest moc komputerów wszystkich ludzi zaangażowanych w tworzenie bloku, tym jego generowanie staje się trudniejsze i wymaga więcej energii.

Budowanie bloku ma do pewnego stopnia losowy charakter, tzn. komputer musi w tym czasie rozwiązywać matematyczne problemy, które wymagają odgadywania pewnych niewiadomych. Oczywiście posiadacz mocniejszego komputera może w tym samym czasie przeprowadzić więcej prób odkrycia poszukiwanej wartości niż posiadacz słabszego urządzenia.

Globalny wyścig w budowaniu coraz potężniejszych maszyn do kopania (tak się potocznie nazywa proces generowania bloku i otrzymywania w zamian zapłaty) kryptowalut przybrał takie rozmiary, że w sklepach z elektroniką bardzo trudno jest teraz kupić karty graficzne do komputera. Jest to skutek zakładania na całym świecie tzw. kopalni, czyli klastrów komputerów wyposażonych w karty graficzne (przy ich pomocy najefektywniej wytwarza się nowe bloki w blokchainie).

Kolejną cechą bitcoina jest rejestr transakcji zawierający historię wszystkich przepływów tej kryptowaluty. Zajmuje on ponad 100 Gb pamięci, więc na razie nie jest to poważny problem, ale jego stale rosnąca objętość może w przyszłości stwarzać utrudnienia.

Niektórzy eksperci zajmujący się zagadnieniami wirtualnych „walut” oraz bezpieczeństwem ich obrotu uważają, że przyszłość należy do kryptowalut zapewniających maksymalny poziom anonimowości, np. monero. Według nich ta ostatnia kryptowaluta zapewnia większy poziom anonimowości niż bitcoin i dlatego uzyskała hegemonię w darknecie (ukryta część internetu, gdzie przeprowadza się nielegalne transakcje). Część ekspertów przewiduje, że kryptowaluta, która cieszy się popularnością w podziemiu, prędzej czy później zyska także uznanie w legalnym świecie.

Wpływ państwa

Całkowita anonimowość dokonywania transakcji stanowi kolosalne zagrożenie dla bytu państwa w obecnym kształcie. Problemem nie jest nawet to, że ktoś w sposób niezauważalny dla policji kupi narkotyki czy broń, ale to, że będzie mógł kupować i sprzedawać towary bez odprowadzania jakichkolwiek podatków.

Wielu kryptowalutowych inwestorów jest wręcz przekonanych, że właśnie możliwość omijania danin publicznych stanowi gwarancję popularności i świetlanej przyszłości kryptowalut.

W rzeczywistości sytuacja jest zupełnie inna i zwykły obywatel nie może zapewnić sobie pełnej anonimowości. Pośredni ślad po operacjach dokonanych przy użyciu kryptowalut pojawia się później w rozmaitych rejestrach np. przy dopełnianiu urzędowych formalności związanych z zakupionym dobrem (wyrabianie w starostwie tablic rejestracyjnych do samochodu, wpisanie nowego właściciela do księgi wieczystej w przypadku nieruchomości etc.). Organa państwowe nie muszą nawet wykrywać samego transferu kryptowalut, wystarczy że odnotują ich efekt, aby rozpocząć procedurę poboru podatków. Koronnym dowodem świadczącym o tym, że środek płatniczy zapewniający anonimowość nie jest warunkiem wystarczającym do uniknięcia danin publicznych, jest wysoki stopień uregulowania obrotu tradycyjną gotówką. Chociaż bez ujawniania swojej tożsamości można nią zapłacić w dowolnym sklepie, to transakcje mimo wszystko są rejestrowane na kasach fiskalnych, a potem odprowadzany jest należny podatek.

Pojawia się jeszcze kwestia dochodów, które państwo czerpie z emisji pieniądza poprzez bank centralny, oraz utraty efektywnych narzędzi do prowadzenia polityki monetarnej. Naruszone zostałyby także podstawy funkcjonowania instytucji finansowych, stanowiących część składową obecnego systemu obiegu pieniądza.

W tym kontekście mało zaskakujące wydaje się ostatnie zaostrzenie interpretacji podatkowych w odniesieniu do zysków z obrotu kryptowalutami. Jeszcze w 2017 roku podatki należało odprowadzać od zamiany waluty wirtualnej na tradycyjną, natomiast obecnie obowiązek podatkowy rodzi już sama konwersja dokonana między różnymi kryptowalutami.

Z punktu widzenia potencjalnego inwestora istotne jest to, że z wymienionych wyżej powodów państwa będą w sposób zasadniczy (wręcz egzystencjalny) wpływać na przyszłość wirtualnych „walut”. Nie pozwolą dobrowolnie uszczuplić wpływów podatkowych, a takie podejście do sprawy niesie ze sobą kolosalne ryzyko inwestycyjne. Nie można wykluczyć, że z dnia na dzień kraj (bądź grupa krajów) zakaże obrotu wskazanymi przez siebie kryptowalutami. Czujność państwa względem kryptowalut jest wzmożona, gdyż mogą być one wykorzystane przez zorganizowane struktury (głównie grupy przestępcze) do prania pieniędzy, finansowania terroryzmu czy handlu narkotykami – ten proceder dużo trudniej wychwycić niż w obrocie legalnych towarów (przy użyciu „walut” wirtualnych) przez zwykłych obywateli.

Zmienna wycena kryptowalut

Obecnie kryptowaluty jako środek wymiany handlowej są dość kłopotliwe w użytkowaniu ze względu na niezwykle wysoką zmienność wyceny swojej wartości. W sytuacji, gdy w ciągu miesiąca mogą zyskać lub stracić kilkadziesiąt procent posiadanej siły nabywczej, to dla sklepu przyjmującego w nich zapłatę oznaczałoby konieczność niemal codziennego korygowania cen oferowanych towarów, tylko z powodu zmieniającego się stale kursu. Co więcej, osoba odpowiadająca za finanse takiej placówki handlowej musiałaby na bieżąco przekonwertowywać kryptowaluty na aktywa utrzymujące wartość w sposób stabilny.

Dla inwestora oznacza to, że jedna z podstawowych funkcji kryptowaluty jest źle realizowana, a tym samym jej wartość jest ustalana w oderwaniu od realnego świata, w dużym stopniu na spekulacyjnych zasadach.

Oszustwa

W branży kryptowalut oszustwa i kradzieże są dużym problemem. Wynika to m.in. z dużego stopnia anonimowości. W tradycyjnym systemie bankowym, jeśli złodziej włamie się do internetowego konta bankowego i wykona z niego przelew, wtedy w rejestrach bankowych pojawi się zapis dokumentujący transfer pieniędzy, dzięki czemu poszkodowany właściciel konta może próbować odzyskać utracone środki, np. od banku. W przypadku bitcoina jest to niemożliwe, gdyż przestępca może przelać skradzione środki na anonimowe konto (tzw. portfel), a system kryptowalutowy nie pozwala cofnąć takiego transferu.

Dodatkowo, jeśli posiadacz bitcoinów nie zabezpieczy odpowiednio posiadanych przez siebie środków, np. przechowując je na specjalnym urządzeniu odłączonym od internetu (tzw. hardware wallet), to musi się liczyć z poważnym ryzykiem ich utraty. Systemy bankowe są lepiej zabezpieczone przed hakerami niż prywatny komputer Kowalskiego czy serwis internetowy, który umożliwia przechowywanie bitcoinów na swoich serwerach.

Kolejne zagrożenia pojawiają się w związku w konwersją bitcoinów na inne kryptowaluty bądź tradycyjne pieniądze. Operacje takie wykonuje się przez giełdy wirtualnych „walut”. Niestety bardzo często się zdarza, że są one hakowane przez przestępców Niezależnie od tego, który wariant się zmaterializuje, osoby lokujące swoje środki na giełdzie muszą liczyć się z ich utratą.

Wreszcie delikatną sprawą jest sam wybór kryptowaluty, którą obiera się za cel inwestycji. Obecnie na całym świecie propaguje się wiele inicjatyw kryptowalutowych zbliżonych charakterem do piramid finansowych (funkcjonują, dopóki jest wystarczający napływ nowych chętnych, a gdy ich zaczyna brakować, upadają, a inwestorzy, którzy nie wycofali w porę pieniędzy, tracą je), a więc z góry są tworzone z zamiarem oszukania inwestorów.

Kryptowaluty uważa się za technologię odporną na manipulacje w tym sensie, że bazują na określonych regułach funkcjonowania, których nie można zmodyfikować bez uzyskania ogólnego konsensusu – wynika to stąd, że nie istnieje żaden centralny ośrodek sprawujący kontrolę nad systemem; zgodę na wszelkie zmiany musi wyrazić większość użytkowników. Dodatkowo decentralizacja sama w sobie stanowi zabezpieczenie przed atakami hakerskimi, bo żeby wygenerować fałszywe transfery pieniędzy, przestępcy musieliby przejąć kontrolę nad większością komputerów tworzących infrastrukturę dla danej kryptowaluty.

Tyle że wspomniana decentralizacja jest do pewnego stopnia pozorna. Otóż w przypadku bitcoina większość komputerów znajduje się pod bezpośrednią lub pośrednią kontrolą chińskich podmiotów, a to przy zorganizowanym współdziałaniu daje możliwość zhakowania systemu. Nie można wykluczyć scenariusza, że w przyszłości jakiś kraj bądź korporacja zaangażuje posiadane moce obliczeniowe w przejęcie kontroli nad zasobami przypisanymi do poszczególnych kryptowalut. Wystarczy przestawiać urządzenia z jednej kryptowaluty na drugą, by po kolei ograbić ich użytkowników.

Ryzyko związane z inwestowaniem w kryptowaluty jest na tyle istotne, że kluczowe instytucje polskiego sektora finansowego, to jest Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego starają się aktywnie dotrzeć do społeczeństwa ze stosownymi ostrzeżeniami. Ostrzegają przed ryzykiem inwestowania w kryptowaluty, jak bitcoin, litecoin czy ether. Przypominają między innymi, że wirtualne „waluty” nie są emitowane przez bank centralny ani gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, nie są prawnym środkiem płatniczym, mogą zostać bezpowrotnie skradzione, ich wartość jest bardzo zmienna, a oferowane formy inwestowania w kryptowaluty mogą mieć charakter piramidy finansowej. Komunikaty w tej sprawie zostały opublikowane już w lipcu 2017 roku, a dla osób chcących szerzej zapoznać się z tą problematyką stworzono specjalny serwis internetowy www.uwazajnakryptowaluty.pl.

Narodowy Bank Polski zastrzega przy tym, że nie jest przeciwny rozwojowi technologii blockchain (na jej bazie powstały kryptowaluty), która może znaleźć zastosowanie w wielu innych dziedzinach gospodarki.

Warto zauważyć, że podobne akcje informacyjne podejmowane są również przez banki centralne w innych krajach.

 

Na inwestowaniu w kryptowaluty można zarówno zarobić duże pieniądza, jak i wszystko stracić. To drugie jest bardziej prawdopodobne, gdyż tak jak ma to miejsce w innych obszarach inwestycyjnych, zwykły Kowalski ma nieporównywalnie mniejsze rozeznanie w sytuacji niż najwięksi gracze, a przy tym zbyt skromne zasoby, by samemu wpływać na funkcjonowanie rynku. Pamiętajmy więc o wysokim ryzyku związanym z inwestowaniem w kryptowaluty.

Ryzyko i szanse rosną jeszcze bardziej, jeśli inwestuje się w instrumenty pochodne oparte na kryptowalutach.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej