AMERYKA, AMERYKA!- Michał Mońko

No i mamy swoją Amerykę, konkretnie zaś mamy New Jersey w Ameryce. Burmistrz Jersey City, Steven Fulop, człowiek młody, ledwo po czterdziestce, a już nerwowo chory, zapowiedział, że zlikwiduje pomnik katyński na Exchange Place nad rzeką Hudson, naprzeciwko Manhattanu. W tym miejscu, powiada burmistrz, powstanie park miejski, a może kolejna budowla Donalda Trumpa, przyjaciela Polaków.

Pomnik Katyński denerwuje burmistrza Fulapa, radnego Salomona i wielu nowojorskich Żydów. Ma wysokość 12 metrów i składa się z granitowego cokołu, na którym znajduje się wykonana z brązu postać zakneblowanego żołnierza z rękami związanymi z tyłu, z wbitym w plecy bagnetem, nasadzonym na karabin. Na przedniej części cokołu znajduje się napis Katyń i data 1940, a na jego wschodniej części płaskorzeźba upamiętniająca głodujących Polaków zesłanych na Syberię.

Miejsce pomnika z widokiem na wieże World Trade Center wyznaczył poprzedni burmistrz Jersey City. Teren po opuszczonych fabrykach nie był wówczas, w 1987, atrakcyjny. Nikt się budowie pomnika nie przeciwstawiał. Nadto nie była propagandowo rozdmuchana rzekoma odpowiedzialność Polaków za Holokaust.

W ciągu kilku lat sytuacja Exchange Place się zmieniła. Już w kwietniu 1991, gdy nastąpiło odsłonięcie pomnika, otaczający go teren był bardziej atrakcyjny. Stanęły tam okazałe gmachy Wall Street i Donalda Trumpa, a bagnet wbity w plecy polskiego żołnierza zaczął ostrzej niż dawniej drażnić społeczność żydowską, która uważa, że Polacy nie powinni być pokazywani jako ofiary Katynia i ofiary II wojny.

W kwestii likwidacji pomnika katyńskiego w Jersey City zapadło w Polsce znaczące milczenie – milczenie na poziomie władzy. Bo co można powiedzieć o wielkim przyjacielu Polski, Stanach Zjednoczonych? Można powiedzieć tylko dobrze, pomijając Teheran, Jałtę czy Poczdam. Ameryka cokolwiek robi – dobrze robi. A tu nagle wypowiedział się w „Sygnałach Dnia” marszałek Senatu, Stanisław Karczewski. Chciał coś wyjaśnić, wytłumaczyć, jak ważny dla Polaków jest Katyń i pamięć o Katyniu.

Szokujące wpisy na Twitterze

Czy można cokolwiek tłumaczyć Ameryce? Ameryka sama wie najlepiej – wszystko. Na słowa marszałka odpowiedział na Twitterze burmistrz Jersey City, Steven Fulop, mocno zmieszany, a nawet pomieszany. Zapewne z nerwów:

– To jest prawda o sile stojącej za tym pomnikiem. Wszystko, co mogę powiedzieć, to to, że ten facet jest żartem. Fakty są takie, że znany antysemita, biały nacjonalista i osoba zaprzeczająca Holokaustowi, czyli ktoś taki jak on, ma zerową wiarygodność. Jedyną nieprzyjemną sprawą jest senator Stanisław. Kropka. Zawsze chciałem mu to powiedzieć”.

Z kolei na wpis burmistrza zareagował Piotr Wilczek, ambasador RP w Waszyngtonie. Napisał on specjalnie delikatny list do Fulopa: „Byłem zaszokowany zobaczywszy pańskie oskarżenie przeciwko senatorowi Stanisławowi Karczewskiemu, marszałkowi Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. Są one fałszywe, bolesne i niewłaściwe dla międzynarodowego dialogu między piastującymi urzędy w dwóch krajach sojuszniczych”.

Bo przecież Polska kupuje w Ameryce broń, nawet rakiety, a Ameryka dostarczy tę opłaconą broń za cztery, a może pięć lat. A wiadomo, że lodówki i komputery, nawet amerykańskie, przestarzałe stają się już po trzech latach. Po ilu latach przestarzałe będą amerykańskie rakiety?

W kwestii pomnika katyńskiego zabrał głos Krzysztof Szczerski, szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy. Prezydent Duda, zajęty negocjacjami z czterema okupującymi sejm kobietami, nie miał czasu na zajęcie stanowiska w sprawie eksmitowanego z Nerw Jersey Pomnika Katyńskiego. A zatem minister Szczerski powiedział:

„Prezydent Andrzej Duda nie wyobraża sobie, aby pomnik katyński w Jersey City nie został uszanowany w kraju, w którym z takim szacunkiem odnosi się do bohaterów, a szczególnie do osób poległych za swą Ojczyznę”.

Szczerski poinformował również, że w sprawie losu pomnika katyńskiego w Jersey City, od momentu pojawienia się pierwszych sygnałów o konflikcie, Kancelaria Prezydenta jest w stałym kontakcie z polskimi placówkami dyplomatycznymi w Nowym Jorku i w Waszyngtonie. W sprawie owych kontaktów ponownie zabrał głos na Twitterze burmistrz Fulop:

„Czołowi przedstawiciele rządu polskiego zwrócili się do mnie. Ale ja nie spotkam się z ludźmi, którzy chcą na nowo napisać historię w sprawie udziału swego kraju w Holokauście”. Czołowi przedstawiciele rządu, a więc kto? Przecież nie minister Czaputowicz. Nie premier Morawiecki. Nie wicepremier Szydło. Kto by śmiał coś chcieć od Ameryki?

Zbulwersowana Polonia

Pomysłem likwidacji pomnika katyńskiego w New Jersey zbulwersowana jest Polonia, zamieszkała w rejonach: Garfield, Wallington, Linden, Bayonne, Elizabeth, Clifton, Jersey City. O zamiarach władz New Jersey poinformował Polaków 6 kwietnia 2018 roku radny miejski, James Salomon, który już patrzeć nie może na pomnik polskiej martyrologii.

– Odebrałem telefon tuż przed rocznicą odbywającej się przed pomnikiem uroczystości z okazji rocznicy zbrodni katyńskiej i katastrofy smoleńskiej – powiada Krzysztof Nowak, adwokat, przewodniczący Komitetu Pomnika Katyńskiego. – Powiedzieli, że obecność pomnika kłóci się z planami zagospodarowania Exchange Place.

Przedstawiciele komitetu wystosowali pismo protestacyjne do władz miasta, argumentując, że jakiekolwiek plany powinny być konsultowane z komitetem. Twierdzą, że prawo jest po ich stronie. Postawili pomnik na podstawie zarządzenia wydanego 13 kwietnia 1987 roku przez Radę Miejską Jersey City.

Dzisiaj władze miasta nie chcą rozmawiać z przedstawicielami Polonii. Na wysłane pismo burmistrz Fulop nie odpowiedział. I zapewne nie odpowie, bo Polaków lekceważy, mając za plecami poparcie nowojorskich Żydów i poddaną judaizacji warstwę kierowniczą New Jersey.

– Od wielu lat jestem związana z pomnikiem emocjonalnie – mówi Bożena Urbankowska, skarbnik komitetu. – W komitecie budowy był mój stryj Lucjan Rutkowski, który służył w armii Andersa. Był Sybirak Stanisław Paszul. Było kilku innych mieszkańców Jersey City. Większość zebranych funduszy pochodziła od członków komitetu. Czyż był to nasz daremny wysiłek?

Zaniepokojenie Polonii w New Jersey i Nowym Jorku podziela ambasador RP w Waszyngtonie, Piotr Wilczek. I mimo niesłychanej agresji burmistrza Fulopa, mimo jego antypolskiej fobii, ambasador niemalże na kolanach zachęca „wszystkie zaangażowane strony” do podjęcia „produktywnego dialogu”, aby znaleźć rozwiązanie, które nie będzie uwzględniać przeniesienia pomnika z New Jersey.

Prezes IPN Jarosław Szarek wydał oświadczenie, w którym informuje, że „zapowiedź usunięcia i przeniesienia w inne miejsce pomnika katyńskiego z Exchange Place w Jersey City przyjął z wielkim niepokojem. Instytut Pamięci Narodowej sprzeciwia się temu działaniu”.

– Nieprzypadkowo pomnik katyński w Jersey City jest dziełem uchodźcy – pisze Jarosław Szarek. – Powstał z wysiłku polskich imigrantów i weteranów II wojny światowej, którzy walcząc z niemieckim i sowieckim totalitaryzmem, właśnie na ziemi amerykańskiej szukali wolności i schronienia.

Brak stanowczej reakcji

Pomnik w Jersey City to jeden z dwóch pomników katyńskich w Stanach Zjednoczonych. Drugim pomnikiem jest Narodowy Pomnik Katyński w Baltimore w stanie Maryland, odsłonięty w 2000 roku. Jego autorem jest również Andrzej Pityński, mieszkający w Stanach Zjednoczonych twórca gigantycznych posągów związanych z historią Polski. Obydwa pomniki może spotkać ten sam los – likwidacja.

O co naprawdę chodzi Ameryce, która chce zniszczyć pomniki symbolizujące niezłomną walkę Polaków o wolność? Niechże na to pytanie odpowie senator Anna Maria Anders, sekretarz stanu w Kancelarii Rady Ministrów, pełnomocnik prezesa Rady Ministrów do spraw dialogu międzynarodowego, matka amerykańskiego oficera. Senator Andres wciąż podróżuje samolotami do USA, choć nie jeździ na Podlasie, gdzie została wybrana do senatu. Podróże pani senator kosztują rocznie setki tysięcy złotych, w tym roku już 600 tysięcy.

Senator Anders, zapytana o to, czy nie powinna interweniować w sprawie pomnika katyńskiego, zwłaszcza, że 3 maja spędziła w Toronto, rzekła na Twiterze: „Super pomysł, ale nasz konsul generalny jest na miejscu i się tym zajmuje”.

Likwidacją pomnika katyńskiego w New Jersey zajmuje się… konsul w Nowym Jorku! Nie zajmuje się prezydent RP. Nie zajmuje się premier rządu RP. Nie zajmuje się prezes Kaczyński. Nie zajmuje się marszałek sejmu. Nie zajmuje się sejm. Bo wszyscy zajmują się protestem czterech znerwicowanych kobiet, które spowodowały kryzys państwa!

 

Pomnik – cóż pomnik? Nawet jeśli to pomnik katyński. Ważniejsza od pomnika jest Ameryka. A może kiedyś, za pięćdziesiąt, a może za siedemdziesiąt lat, Ameryka, nasz niezłomny przyjaciel, gwarant ustanowionej w Jałcie granicy na Bugu, zniesie wizy dla Polaków?


 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej