Polska dusza zdobywa Europę?- Paweł Pietkun

Czy Europę czeka epoka secesji? Najbliższy rok przyniesie referenda, protesty i debaty dotyczące niepodległości Szkotów, Irlandczyków, Katalończyków, Flamandów i zjednoczenia pod jedną flagą całej Irlandii.

Czy Europę czeka epoka secesji? Najbliższy rok przyniesie referenda, protesty i debaty dotyczące niepodległości Szkotów, Irlandczyków, Katalończyków, Flamandów i zjednoczenia pod jedną flagą całej Irlandii.

Nad tymi wszystkimi staraniami powiewają flagi polskie, przynoszone przez naszych rodaków na różnego rodzaju marsze i mitingi, którzy z chęcią wspierają każdy ruch niepodległościowy. Walczące narody doceniają to – Irlandczycy przyznają, że Polska jest do ich ojczyzny ogromnie podobna, Szkoci deklarują, że bez względu na Brexit Polacy zawsze znajdą u nich pracę, a Katalończycy nie bez dumy dodają, że Hiszpanie nazywają ich… Polacos.

Polacos

Jaka jest historia tego przezwiska nadawanego Katalończykom w całej domenie króla Hiszpanii, nie wiadomo. Większość historyków doszukuje się jego początków w czasach generała Franco i Drugiej Republiki, kiedy to trwała w Hiszpanii krwawa wojna domowa. W czasie wojny domowej przeciwko wojskom gen. Franco stawali nie tylko antyfaszyści hiszpańscy, ale także tysiące ochotników niemal z całego świata, tworząc Brygady Międzynarodowe. Przez jedną z nich, imienia Jarosława Dąbrowskiego, przewinęło się blisko 4000 Polaków, którzy dobrze zapisali się w pamięci mieszkańców Barcelony – za swoją odwagę i waleczność w obronie stolicy Katalonii przed atakami wojsk gen. Franco. A kiedy w styczniu 1939 Barcelona padła, zwycięzcy nazwali Katalończyków... Polakami. Także dlatego, że ich język nie był do końca zrozumiały dla Hiszpanów z Madrytu. „Mówią jak jacyś Polacos” – złośliwie mawiano o Katalończykach w stolicy Hiszpanii. Tak, ponoć, zostało.

Ale polska walka o niepodległość i polska dusza stała się dla Katalończyków wzorem w czasie ubiegłorocznego zrywu niepodległościowego, nieuznanego przez Madryt referendum w sprawie secesji Katalonii i dramatycznych wydarzeń w październiku 2017 w Barcelonie. Hiszpanie oskarżyli rząd Katalonii o niezgodną z Konstytucją próbę rozbicia państwa i pozbawienia Hiszpanii części terytoriów.

– Referendum w takiej sprawie powinno odbywać się w całym kraju – wyjaśniał Sąd Najwyższy w Madrycie. Kiedy zaś mimo to lokalny parlament w Barcelonie proklamował Republikę Katalonii, nad tłumem broniącym nowych i nielegalnych (zdaniem Madrytu) władz powiewały nie tylko katalońskie, ale również polskie flagi.

Szkoci, bądźcie jak Polacy

Polskie flagi powiewały również nad pochodami Szkotów, którzy przygotowywali się do referendum w sprawie niepodległości i wystąpienia ze Zjednoczonego Królestwa. W kampanii przedreferendalnej rząd w Londynie nie żałował funtów na przekonanie Szkotów o wyższości pozostania pod kuratelą Jej Królewskiej Mości. W Edynburgu zorganizowano nawet Olimpiadę Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, która rozmachem i promocją niewiele ustępowała tej światowej, organizowanej w Londynie kilka lat wcześniej.

Podczas referendum przeprowadzonego w Szkocji w 2014 roku, 55,1 proc. elektoratu opowiedziało się za pozostaniem w UK. Jednak mimo porażki zwolenników secesji, apetyt na niepodległość wcale nie osłabł, szczególnie odkąd – wbrew 62,2 proc. opozycji do Brexitu w Szkocji – całe Zjednoczone Królestwo szykuje się do opuszczenia wspólnoty Europejskiej. Podczas gdy Brexiterzy świętują odzyskanie kontroli nad brytyjskimi granicami i początek przyszłości bez wschodnioeuropejskich imigrantów, to właśnie Polacy będą mieli szansę zagrania decydującej roli w kształtowaniu przyszłości Wielkiej Brytanii.

Szkocki rząd nosi się z planami dogadania we własnym zakresie z Brukselą w kwestiach pozostania w Unii i odejścia od Londynu.

– Przeprowadzimy konsultacje w sprawie projektu ustawy o referendum, aby była ona gotowa do natychmiastowego wprowadzenia, jeśli dojdziemy do wniosku, że niepodległość jest najlepszym lub jedynym sposobem ochrony Szkocji – podkreślił rząd Szkocji. A imigrantom, w tym przede wszystkim Polakom, mówi: – Szkocja to nadal wasz dom i jesteście tutaj mile widziani.

Według danych z raportu Brytyjskiego Biura Statystycznego, Polacy stanowią ok 2 proc. mieszkańców Szkocji. Wciąż są najliczniejszą diasporą na Wyspach Brytyjskich i wraz z 100 000 innych Europejczyków konstytuują prawie 4 proc. szkockiego elektoratu. W przeciwieństwie do referendum w sprawie Brexitu, w którym tylko Brytyjczycy mieli prawo głosu, w plebiscycie decydującym o przyszłości Szkocji weźmie się pod uwagę głosy wszystkich mieszkańców tego kraju, niezależnie od narodowości – tego chcą szkoccy posłowie. Niedawno premier Szkocji i przewodnicząca Szkockiej Partii Narodowej Nicola Sturgeon oznajmiła, że kolejne referendum odbędzie się najpóźniej wiosną 2019 roku, zaznaczając, że jest ,,pełna determinacji, by Szkocja mogła ponownie rozważyć kwestię swojej niepodległości i to zanim Zjednoczone Królestwo opuści Unię Europejską...”. Tydzień później parlament w szkockim Holyrood zagłosował za drugim referendum, potwierdzając intencje szkockiego rządu.

Rząd w Londynie przyznaje, że da Szkotom drugą szansę na ewentualną niepodległość. Ale… pod warunkiem, że w głosowaniu nad niepodległością nie wezmą udziału Polacy. Dlaczego? Sondaże pokazują, że Polacy i inni obywatele krajów unijnych, głosując w referendum Indyref2, będą mogli zmienić wynik głosowania na korzyść rządu Nickoli Sturgeon i marzenie o niepodległej Szkocji zamienić w trudny dla Londynu fakt.

W Szkocji z rozmachem działa kampania „Polacy za niepodległą Szkocją”. Prowadzi ją polityk Szkockiej Partii Narodowej, Maciej Wiczyński. Nie ukrywa on, że polska dusza i walka o niepodległość doskonale się przyjmuje i sprzedaje. I to właśnie ona być może zaważy na decyzji o opuszczeniu przez Szkocję Zjednoczonego Królestwa po kilkusetletnim mariażu nazywanym przez Szkotów polskiego pochodzenia okupacją, względnie zaborem.

Polskie flagi nad Flandrią

Polacy coraz częściej pojawiają się w kręgach separatystów flandryjskich, namawiając ich do odważniejszego niż obecnie marzenia o niepodległości od Belgów. Deklarowana chęć wybicia się na niezależność od belgijskiej stolicy jest na tyle duża, że w prognozach na najbliższy rok grupa mediowa Bloomberg wprost zapowiada rozpad Belgii. Bloomberg przekonuje, że Belgia rozpadnie się na trzy części: Walonię, Flandrię i Brukselę. Prawie pewne jest, że w dniu rozpadu kraju, obok nowych narodowych flag pojawią się nasze, polskie. W końcu to kolejna niepodległość, do której się przyczyniliśmy.

Polacy chcą brać czynny udział jeszcze w jednym procesie państwotwórczym. Chodzi o zjednoczenie Republiki Irlandii z Irlandią Północną, będącą częścią Wielkiej Brytanii. Również tutaj na spotkaniach irlandzkiej partii narodowej Sinn Fein coraz częściej można zobaczyć polskich imigrantów. Któż jak nie Polacy lepiej zrozumie konieczność odzyskania części wyspy, wyrwania jej spod okupacji brytyjskiej i przyłączenia do Dublina.

Politycy Sinn Fein często zresztą sięgają po polski przykład, żeby pokazać swoim wyborcom, że nieustępliwa walka w końcu doprowadzi do zwycięstwa. Nawet jeżeli dzisiaj wydaje się ono niemożliwe.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej