ZMOBILIZOWAĆ SŁOWA!-Michał Mońko

Słowa zawsze wyprzedzały działania, nadawały czynom sens, osłaniały obronę albo atak. „Gdy miała wybuchnąć druga wojna światowa, najpierw podlegały mobilizacji słowa, później rekruci – pisze Paul Levinson w książce «Miękkie ostrze». – Nie miało w gruncie rzeczy znaczenia to, czy słowa były moralne czy niemoralne, głoszone w imieniu demokracji czy totalitaryzmu, czy nawoływały do obrony przed agresją, czy do straszliwego w skutkach ataku”.

Słowa zawsze wyprzedzały działania, nadawały czynom sens, osłaniały obronę albo atak. „Gdy miała wybuchnąć druga wojna światowa, najpierw podlegały mobilizacji słowa, później rekruci – pisze Paul Levinson w książce «Miękkie ostrze». – Nie miało w gruncie rzeczy znaczenia to, czy słowa były moralne czy niemoralne, głoszone w imieniu demokracji czy totalitaryzmu, czy nawoływały do obrony przed agresją, czy do straszliwego w skutkach ataku”.

Dzisiaj obrazy, dźwięki, słowa docierają bezpośrednio do odbiorców w ich domach, do ludzi w pracy i na poczcie. Przekaz jest tak bliski i tak osobisty, że nie podobna go odrzucić, nie podobna nie uwierzyć albo choćby poddać obiektywnej, racjonalnej analizie. Obrazy i słowa z ekranu tworzą więzi i rozrywają więzi u przeciwników. Wiedzą o tym zawodowi propagandyści i politycy, którzy nie chodzą w papuciach i nie śpią do jedenastej w południe.

Media nie tylko są przekaźnikami informacji, nie tylko dostarczają wiedzy, ale także porządkują świat, tworzą narracje o wydarzeniach, o świecie, a narracje sprawiają, że wydarzenia, jakie by nie były, stają się zrozumiałe, sensowne. Opowieść strukturalizuje rzeczywistość, nadaje jej sens. Sam fakt jest bezbronny jak dziecko w dżungli. Dopiero interpretacja robi z faktu narzędzie obrony albo ataku. Patrzcie na TVN, oni wiedzą jak zrobić z każdego faktu siekierę, widły albo lalkę – przytulankę.

Strukturalizacja wydarzeń nie kończy oddziaływania mediów na rzeczywistość. Media definiują rzeczywistość, oceniają, wartościują, komentują, analizują, osądzają. A zatem pełnią funkcję ideologiczną. Nie tylko dostarczają tematów do dyskursu, faktów do roztrząsania, ale także dostarczają ideologii, czyli zbioru ocen i wartości. No i dziennikarze TVN biorą te oceny i te wartości, jak chłop brał niegdyś cep, żeby młócić groch na klepisku. Oczywiście, młócona jest prawica. Bo się daje młócić.

„Ideologia określa ogólny zbiór kulturowych przekonań, funkcjonujących w społeczeństwie, a te z kolei determinują przekonania i postawy poszczególnych członków społeczeństwa, które z kolei ostatecznie decyduje o tym, jak ludzie rzeczywiście się zachowują” – pisze Dominic Strinati we ‘Wprowadzenie do kultury popularnej’. – Demokracja jest zatem pewną kreacją mediów i przemysłu perswazyjnego”.

Prawda jest taka, że „nie tylko praktyka demokracji, ale i polityka we wszystkich jej formach odgrywana jest przed masową, czasami globalną publicznością, dzięki elektronicznym i drukowanym mediom” – twierdzi Brian McNair, profesor mediów i komunikacji na Queensland University of Techmnology. Natomist Daniel Boorstin w świetnej pracy ‘The Image’ dodaje: „Rywalizujący politycy, dziennikarze informacyjni i media współzawodniczą w tej kreacji. Rywalizują ze sobą w oferowaniu atrakcyjnych informacyjnych stanowisk i obrazów świata”.

Każda partia stara się kształtować swoją agendę tak, aby media odzwierciedlały jej poglądy na faworyzowane sprawy. Opinia publiczna jest monitorowana za pomocą badań opinii. Kampania wyborcza jest coraz częściej postrzegana przez jej twórców jako ćwiczenie w marketingu, a wiele umiejętności z dziedziny sprzedawania dóbr i usług stosuje się obecnie wobec elektoratu. Postępy te dały większe pole działania badaniom opinii, reklamy i PR.

Coraz częściej zamiast informacji, niezbędnej do podejmowania właściwych wyborów obywatelskich, przekaz oferuje odbiorcom jedynie tanią rozrywkę, czyli zwyczajne oderwanie od rzeczywistości. Pokusa łatwych przyjemności, produkty trywialne i wygodne usypiają ludzi przed ekranami TVP. Dziennikarzom publicznego medium brakuje nie tylko wiedzy, ale nade wszystko ekspresji, niezłomnej wiary w to, co mówią. Taką ekspresję prezentują dziennikarze TVN i TOK FM.

Herbert Schiller, medioznawcza, profesor na New York University, mówi wprost, że polityków „sprzedaje się publiczności, podobnie jak mydło i samochody. Zagadnienia polityki publicznej, jeżeli w ogóle są uwzględniane, coraz częściej znajdują swój wyraz i omówienie w trzydziestosekundowych reklamach”. Problem w tym, że o polityce trzeba u nas mówić mądrze, do rzeczy, a nie w osnowie sensacji, kryminału i skandalu.

System komunikowania, produkcji perswazji i manipulacji politycznej tworzy system władzy. „Dziś mówi się nawet o całym systemie dezinformowania społeczeństwa – pisze bp Adam Lepa w ‘Pedagogice mass mediów’. – Jedna z praktycznych zasad dezinformacji głosi wręcz, że kto jest gorzej poinformowany, ten jest słabszy w wielu życiowych sytuacjach”. Społeczeństwo polskie jest źle informowane, a Polska znajduje się w mroku informacyjnym.

To media decydują o istnieniu albo nieistnieniu faktów politycznych. Istnieje tylko to, co zawierają agendy gazet, radia i telewizji. Tytuły, śródtytuły, zapowiedzi, ramki, duże litery, wyróżnienia w tekście tworzą rzeczywistość. Na przestrzeni ostatnich lat zwiększyła się rola mediów w kreowaniu procesu politycznego. Skoncentrowany rynek mediów i opinii niesie manipulowanie publicznością, wymuszoną artykulację roszczeń społecznych i, mówiąc krótko, zarządzanie polityką przez system.

Kluczowe znaczenie ma kontrola znajdujących się w społecznym obiegu treści i przepływów wiedzy, informacji i symboli. Wszystko to służy powołaniu i utrzymaniu ideologii, która każe ludziom w określony sposób myśleć i zachowywać się. Coraz częściej mówi się, że rzeczywistość jest częścią mediów i przez media jest określana. Nasz świat staje się światem ekranów telewizji, wideo, komputerów etc. Prawica tupie, przygryza palce i bliska jest płaczu. Czemuż to? Jak ktoś nie zna się na propagandzie i ma garb, powinien garbem tłuc orzechy.

Konsumujemy obrazy nie zważając na użyteczność i wartość tych obrazów. Zabawa, powierzchowność, ułuda dominują nad powagą, autentyzmem, intelektem i wartością artystyczną. Styl zastępuje treść. Ale jaki to styl, mój Boże, przedstawia Sławomir Zapała?!

Skupienie się na taniej zabawie, na tanich filmach tureckich, otwiera telewizję jarmark i zamyka sferę publiczną. Nadawcy maksymalizują swój udział w rynku poprzez obniżanie standardów przekazywanych treści. Publiczność staje się przedmiotem, a nie podmiotem polityki. Nie uczestniczy w debacie publicznej. Nie wpływa na procesy polityczne. Większość i mniejszość jest kreowana.

Zwycięstwo wyborcze jest także wynikiem kreacji. Trzeba o tym pamiętać. No i już dzisiaj, jeśli prawica myśli o zwycięstwie, powinna mobilizować słowa. Fakty bowiem, powtarzam, są bezbronne bez zmobilizowanych słów.

Paragwaj przeniósł swoja ambasadę w Izraelu z Tel-Awiwu do Jerozolimy. Na uroczystość otwarcia nowej ambasady przybył Benjamin Netanjahu. Wygłosił on okolicznościową przemowę, w której podkreślił, że Paragwaj „pomagał ratować Żydów uciekających z nazistowskich Niemiec”. W rzeczywistości to polscy dyplomaci konsularni ze Szwajcarii uratowali tysiące Żydów, wystawiając im fałszywe paszporty Paragwaju. Oto kolejny przykład jak można fałszować historię, aby ograniczyć rolę Polaków w akcji ratowania Żydów z Holocaustu.

 

Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem każdy poseł może złożyć do premiera lub konkretnego ministra interpelację (zapytanie), na którą odpowiedź pisemna winna być sporządzona w ciągu 21 dni. Jest to jedna z podstawowych form kontroli władzy ustawodawczej nad organami władzy wykonawczej. Niestety rzeczywistość jest inna. Na oficjalnej stronie Sejmu lista opóźnionych interpelacji (tj. takich, na których przedstawiciele władzy nie udzielili odpowiedzi w ustawowym terminie) liczy sobie już 413 pozycji. Rekord w długości nieodpowiadania to obecnie 448 dni.

Po wprowadzeniu w 2016 roku programu 500+ poprawiły się statystyki demograficzne Polski. O ile jeszcze w roku 2015 w naszym kraju odnotowano 370,4 tys. urodzeń, to już w 2016 roku liczba urodzeń wzrosła do 383,4 tys., a w 2017 roku odnotowano aż 402 tys. urodzeń. Wzrost liczby urodzeń przełożył się na poprawę tzw. współczynnika urodzeń – czyli miary demograficznej określającej liczbę urodzeń żywych na 1000 mieszkańców w ciągu roku – z poziomu 9,6 (2015 rok) do 10,5 (2017 rok). Niestety 402 tys. urodzeń to nadal mizerny rezultat, jeśli porównamy go ze statystykami urodzeń z lat 80-tych. W 1983 roku w Polsce urodziło się nas 723 tys. dzieci. To oznacza, że współczynnik urodzeń (czyli liczba dzieci rodzących się w ciągu roku na 1 tys. mieszkańców) wyniósł dokładnie 19,8.

 

Niemcy otrzymają z Unii Europejskiej rekompensatę za przyjmowanie migrantów. Planowany unijny budżet na lata 2021-2027 przewiduje, że z tego tytułu trafi do Berlina 4,5 mld euro —informuje niemiecki dziennik „Frankfurter Algemeine Zeitung” oraz agencja DPA. Pieniądze na rekompensatę mają pochodzić z funduszy strukturalnych, które przeznaczone są dla słabszych gospodarczo regionów UE.

Import śmieci do naszego kraju rośnie skokowo. Zgodnie z danymi Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska jeszcze w 2015 roku do Polski zwieziono 154 tys. ton odpadów. W 2017 roku było to już 377,7 tys. ton (wzrost o 145 proc.). Najwięcej śmieci pochodzi z Niemiec i Wlk. Brytanii. Skąd taki nagły wzrost w tak krótkim czasie? Okazuje się, że od 2017 roku importu śmieci do siebie zakazały Chiny. Zachód Europy, który generuje największe ilości odpadów, zaczął szukać nowego odbiorcy swojego brudnego i śmierdzącego problemu. Padło na Polskę. Na marginesie warto zauważyć jeszcze jedną rzecz – jeśli polityka ekologiczna państw zachodnioeuropejskich w zakresie odpadów sprowadza się do ich przerzucania poza granice „starej UE”, to w rzeczywistości jest to zupełnie fikcyjna polityka ekologiczna.

R

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej