Rododebilizm- Janusz Sanocki

Zło nigdy nie występuje pod własnym szyldem. Czy komunizm nie był piękną ideą? A jakże, był! Będziemy wszyscy równi, każdy będzie pracował według swoich możliwości, a wynagrodzenie otrzymywał według swoich potrzeb. Wszystko będzie darmowe, będzie sprawiedliwość, będziemy żyć 200 lat, a „cerkwie i więzienia zrównamy z ziemią”.

Takie były obietnice, a wyszło na odwrót – terror, bieda, wyzysk.

RODO

Zło zawsze zasłania się czyimś dobrem. Pod osłoną troski o obywatela wprowadza ustawy, które mają go chronić, a naprawdę dają urzędnikom władzę, etaty i pieniądze.

Tydzień temu weszła w życie ustawa o ochronie danych osobowych wprowadzająca rozporządzenie Parlamentu Europejskiego mające na celu pełną ochronę danych osobowych osób fizycznych, ochronę praw i wolności – słynne RODO. Podczas obrad Sejmu protestowałem jak Rejtan, ale jak Unia daje rozkaz, to wszyscy stają na baczność.

No i przeszło, RODO od 25 maja obowiązuje. Od tego dnia wszelkie dane osobowe muszą być przez każdego kto je zbiera „chronione”. A dane zbiera cała masa instytucji.

Do mojego biura poselskiego często zgłaszają się ludzie z prośbami o interwencję. Do 25 maja wpisywałem ich nazwiska do zeszytu i starałem się pomagać, występując do różnych instytucji. Od kiedy weszło RODO, takie proste działania się skończyły. Muszę od każdego interesanta wziąć pisemną zgodę, że mogę być administratorem jego danych, informować go, że może w każdym momencie tę zgodę wycofać, a także na bieżąco informować go, gdzie te dane prześlę i jak długo mam zamiar je przechowywać. Jako administrator danych muszę wypełniać rejestr czynności przetwarzania danych osobowych, w którym mam za każdym wysłanym mailem czy pismem wpisywać cele, adresatów, opis kategorii itp.itd.

Muszę także – jako administrator – ocenić ryzyko, zabezpieczyć wszystkie komputery, dyski, telefony hasłami i gdybym, nie daj Boże, zgubił telefon, muszę natychmiast zawiadomić Urząd Ochrony Danych Osobowych, a także wszystkich, których mam w książce adresowej, że jakiś znalazca może dowiedzieć się, jaki numer telefonu ma ktoś z moich znajomych. A gdyby administrator niedostatecznie zabezpieczył dane, nie powiadomił wszystkich osób z którymi ma kontakt, to grożą mu gigantyczne kary. W przypadku przedsiębiorstw kara może sięgnąć 20 mln euro.

Piramidalna głupota

A ile innych „smaczków” ma RODO! Szkoła nie będzie już mogła podawać publicznie listy z ocenami uczniów, uczelnie nie będą mogły wywieszać spisu studentów, którzy zdali egzaminy, a pielęgniarka nie będzie mogła głośno wezwać pacjenta z kolejki do lekarza. Słowem Unia i my sami zafundowaliśmy sobie piramidalną głupotę, która sparaliżuje ogromne obszary życia publicznego, zaszkodzi gospodarce i obciąży nas wszystkich potężnymi kosztami. A wszystko pod szlachetnymi celami.

„Dane osobowe” towarzyszą człowiekowi od początku cywilizacji. Zaryzykuję twierdzenie, że cywilizacja zaczęła się od momentu, kiedy jakiś jaskiniowiec zaczął być rozpoznawany po nazwisku, imieniu czy ksywce.

I dziś, kiedy ktoś zgadza się funkcjonować w społeczeństwie, nie może sobie rościć pretensji do bycia anonimowym. Jasne, że różne nadużycia w ochronie „danych osobowych”, których dopuszczają się banki czy portale internetowe, mogą być przykre. Ale to nieuchronny koszt naszej cywilizacji. Jeśli chcemy korzystać z Internetu i być bezpieczni na monitorowanych ulicach, musimy liczyć się z utratą części prywatności.

Nawiasem mówiąc, nikt nie podał, ile wynosiły straty związane z utratą danych osobowych w Europie w ostatnich latach. Moim zdaniem były znikome. W każdym razie w porównaniu z kosztami RODO, które będą gigantyczne.

 

Pełna ochrona danych możliwa jest tylko na bezludnej wyspie. RODO, powielone przez posłuszne polskie władze, to piramidalna głupota i kolejna ideologiczna produkcja, która uderza w podstawy naszej cywilizacji. W swobodę wymiany informacji.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej