Trzydzieści lat później…- Andrzej Gelberg

Strajki majowo-sierpniowe w roku 1988 były – po siedmioletnim marazmie spowodowanym wprowadzeniem stanu wojennego – pierwszą, spektakularną próbą upomnienia się o zdelegalizowany związek „Solidarność”.

Strajki majowo-sierpniowe w  roku 1988 były – po siedmioletnim marazmie spowodowanym wprowadzeniem stanu wojennego – pierwszą, spektakularną próbą upomnienia się o zdelegalizowany związek „Solidarność”.

W maju te próby były jednak dość słabe. Strajk w Nowej Hucie im. Lenina został po kilku dniach brutalnie spacyfikowany, a strajkująca Stocznia Gdańska – kolebka Solidarności – nie pociągnęła za sobą nie tylko innych zakładów w Polsce, ale nawet sąsiadującej Stoczni Remontowej, nie mówiąc o innych zakładach wybrzeża gdańskiego. Były wprawdzie nieśmiałe próby poderwania pracowników Zakładów Ursus i kilku innych przedsiębiorstw w Polsce, ale po kilku godzinach dyskusji i hamletyzowania ludzie rozchodzili się do domu. Jeśli dodać do tego, że z kilkunastotysięcznej załogi Stoczni Gdańskiej w strajku okupacyjnym wzięło udział zaledwie kilkuset stoczniowców, a postulat powrotu na scenę „Sentymentalnej Panny S” nie został głośno wykrzyczany, to będziemy mieli obraz stanu psychicznego Polaków siedem lat po wprowadzeniu stanu wojennego. Dominowały strach, apatia i brak nadziei na zmiany.

Nic zatem dziwnego, że władze z Warszawy nie wydały rozkazu spacyfikowania otoczonej przez ZOMO stoczni, tylko pozwoliły na jej strajkującym ją opuścić i między bajki należy włożyć kolportowaną po latach opowieść, że nic nie ugrawszy, szliśmy w stronę kościoła św. Brygidy – w szpalerze zomowców – z podniesionym czołem.

Nie ma wolności bez Solidarności

Zupełnie inaczej było niecałe cztery miesiące później. 15 sierpnia zastrajkował Śląsk – stanęła w Jastrzębiu kopalnia „Manifest Lipcowy”, do której dołączyło kilkanaście innych. Zawiązał się Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Dwa dni później stanął Port Szczeciński, do którego dołączyło kilka zakładów. Dzięki temu też powstał MKS. 22 sierpnia ruszyła Stocznia Gdańska i tym razem nie była już osamotniona – dołączyła Stocznia Remontowa, Stocznia Radunia i jeszcze kilka zakładów. Przewodniczącym zawiązanego Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego został Jacek Merkel. Teraz nie było już żadnych niedomówień – główny postulat strajkujących zawierał się w haśle „Nie ma wolności bez Solidarności”. Było nas wtedy w stoczni bez porównania więcej niż w maju, ale zauważalną różnicą był wiek większości strajkujących – to byli mężczyźni dwudziestoletni, którzy w czasach, gdy rodziła się Solidarność, chodzili do szkoły podstawowej.

Kilka uwag i wspomnień

Strajk sierpniowy w Stoczni Gdańskiej był wielokrotnie opisywany, powstała nawet niezwykle długa lista uczestników, pasująca ze względu na swoją liczebność jak ulał do cierpko-ironicznej uwagi Józefa Piłsudskiego wypowiedzianej na spotkaniu z legionistami: „Gdybym ja miał was tylu w 1914 r., to niepodległość wywalczylibyśmy znacznie szybciej”.

Strajk jest czekaniem, w trakcie którego niewiele się dzieje. Codziennie toczyły się pertraktacje komitetu strajkowego z dyrektorem stoczni, chociaż obie strony wiedziały dobrze, że w sprawie zasadniczego postulatu strajkujących, dyrektor nie ma nic do powiedzenia. Warto w tym miejscu przypomnieć, że głównymi doradcami komitetu strajkowego (podobnie jak w strajku majowym) byli dwaj młodzi prawnicy Jarosław i Lech Kaczyńscy. Przypominam te osoby, nie ze względu na ich ówczesne i późniejsze zasługi dla Polski, ale żeby wyjaśnić pewne nieporozumienie.

W roku 2006 Jarosław Kaczyński spotkał się na terenie Stoczni Gdańskiej ze związkowcami z Solidarności. Przemawiając obok II bramy i stołówki, która w czasie strajków majowo-sierpniowych była siedzibą komitetu strajkowego, powiedział: „My jesteśmy – tu wskazał na stołówkę – tam gdzie wtedy, a oni tam – tu wskazał na plac przed stocznią – gdzie stało ZOMO”. Ten skrót myślowy, bez odniesienia się do topografii, ale także do niecodziennego zdarzenia, może być źle zrozumiały i prowokować spekulacje. Otóż 30 sierpnia mogliśmy zza płotu obserwować niezwykłe wydarzenie. Na placyku, gdzie stoi Pomnik Poległych Stoczniowców pojawiły się limuzyny, z których wysiedli jacyś notable. Trzymali w ręku wieńce i wiązanki kwiatów. Okazało się, że miejscowe władze w ten sposób chciały… uczcić ósmą rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych. Wszystko to wyglądało na dom wariatów, ale jeśli ktoś by sądził, że była to jakaś próba porozumienia ze strajkującymi, bardzo by się pomylił. Tak jak dwóch młodych stoczniowców, którzy gdy wyszli przed bramę, żeby dołączyć do stojących pod krzyżami, zobaczyli uniesione pałki. Stocznia była szczelnie otoczona przez ZOMO.

Ty zdrajco

Nie wspomniałem dotąd o Lechu Wałęsie, który zarówno w maju jak i w sierpniu był w stoczni (chociaż nie zawsze w niej nocował). Nie pełnił żadnych formalnych funkcji, ale było jasne dla wszystkich, że jest najważniejszy.

Co bardziej wtajemniczeni szeptali, że w Warszawie toczą się jakieś zakulisowe rozmowy przedstawicieli władzy z wytypowanymi przez siebie przedstawicielami opozycji (po latach dowiedzieliśmy się, że sekretarz KC Józef Czyrek pił sondażową kawkę z przewodniczącym warszawskiego KIK-u. Andrzejem Stelmachowskim. I w końcu gruchnęła wiadomość: Lech Wałęsa jedzie do Warszawy na rozmowę z Czesławem Kiszczakiem.

Zapanowała radość, wróciła nadzieja. – Nasz Lechu załatwi, że będziemy znowu mieli Solidarność, musimy tylko wytrwać – słychać było komentarze młodych stoczniowców. Wałęsa wrócił w nocy, nikt nie spał, wszyscy w napięciu czekali. A Lechu powiedział, że rozmowy będą dalej prowadzone, że mogą również dotyczyć legalizacji Solidarności, ale warunkiem takich rozmów jest zakończenie strajku. I że on popiera takie rozwiązanie. Zaległa cisza, wszyscy spodziewali się czegoś innego. Wtedy wyrwała się niewysoka robotnica w średnim wieku i dopadając Wałęsy dwukrotnie wykrzyczała: „Ty zdrajco, ty zdrajco”. Na szczęście nie doszło do eskalacji. „Złotówa”, czyli prywatny kierowca Wałęsy, z którym Lechu wrócił z Warszawy, odciągnął rozwścieczoną kobietę. W tym miejscu trzeba odnotować, że w trakcie strajku nie pojawiła się w jakże licznych rozmowach postać będąca tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Bolek”.

Po latach

Śniliśmy sen o Niepodległej, marzyliśmy o odsunięciu komuny od władzy, o normalnym, demokratycznym kraju – i nie wierzyliśmy, że tego dożyjemy. Ci, którzy uparcie trwali w podziemiu i antykomunistycznej opozycji, gadali coś o sztafecie pokoleń i o tym, że może wolnej Polski doczekają ich dzieci, wnuki, prawnuki… Nie mieliśmy wiarygodnych informacji o stanie naszego państwa, o nas samych, o sytuacji w Związku Sowieckim i pozostałych krajach obozu komunistycznego. ONI wiedzieli znacznie więcej, a ICH fachowcy tworzyli całkiem realistyczne, profetyczne wizje. Wizje te, bliskie naszym marzeniom, były dla NICH nie do zaakceptowania. Dlatego postanowili działać.

Na pół roku przed strajkami majowo-sierpniowymi Jaruzelski zlecił – na wypadek społecznego buntu – przygotowanie planu wprowadzenia stanu wyjątkowego. Wszystko było już dopięte na ostatni guzik, ale w połowie sierpnia nagle zrezygnowano z jego realizacji. A przecież nie dlatego, że komuniści zdecydowali się przepoczwarzyć w humanistów, że nie chcieli po raz kolejny ubabrać się we krwi. Po głębszych analizach po prostu uznali, że wariant siłowy może być dla nich zbyt niebezpieczny, że lepiej spróbować się dogadać, oczywiście nie z wszystkimi, tylko, najlepiej, przez siebie wybranymi. I tak zamanipulować, żeby uniknąć odpowiedzialności za przeszłość. A także, żeby w nowych warunkach zająć możliwie najlepsze miejsca.

I dzisiaj, po niemal trzech dekadach, nie sposób nie zauważyć, że przy Okrągłym Stole, całkiem nieźle udało się IM zrealizować taki plan.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej