Cywilizacja śmierci - Paweł Pietkun

Czy Zachód staje się cywilizacją śmierci?- Paweł Pietkun Po opublikowaniu głośnego raportu belgijskiej Federalnej Komisji Monitorowania i Oceny Eutanazji na temat zabicia na życzenie trojga dzieci, europejskie salony znów wróciły do dyskusji o eutanazji. Partie liberalne i lewicowe, jak Europa długa i szeroka, przekonują, że prawo do śmierci powinien mieć każdy – również dziecko.

Czy Zachód staje się cywilizacją śmierci?- Paweł Pietkun

Po opublikowaniu głośnego raportu belgijskiej Federalnej Komisji Monitorowania i Oceny Eutanazji na temat zabicia na życzenie trojga dzieci, europejskie salony znów wróciły do dyskusji o eutanazji. Partie liberalne i lewicowe, jak Europa długa i szeroka, przekonują, że prawo do śmierci powinien mieć każdy – również dziecko.

Rolą lekarza ma być, podobnie jak to jest teraz w Belgii, sprawdzenie, czy choremu dziecku nie podsunęło pomysłu któreś z rodziców. W Belgii, która jest drugim w Unii Europejskiej krajem zezwalającym na eutanazję, w ostatnich latach zabito troje dzieci – w roku 2016 uśmiercono dwa tysiące dwadzieścia osiem osób, zaś w kolejnym dwa tysiące trzydzieści dziewięć osób.

Zabite dzieci, jak informuje belgijska Federalna Komisja Monitorowania i Oceny Eutanazji, miały 9, 11 i 17 lat. CFCEE przekazała dziennikowi „The Washington Post”, który zapytał o ich śmierć, że najmłodsze z nich miało guza mózgu, starsze – mukowiscydozę, a najstarszew dystrofię mięśniową. Na razie to najmłodsze dzieci uśmiercone medycznie w powojennej Europie. – Widziałem cierpienie psychiczne i fizyczne tak przytłaczające, że uważałem, że zrobiliśmy coś dobrego – mówi Luc Proot, członek komisji eutanazyjnej. Zgodnie z belgijskim prawem, wcześniej dzieci zostały zbadane przez psychiatrów, sprawdzono ich poziom inteligencji, upewniono się, że na ich decyzję nie miały wpływu „osoby trzecie”. Rodzice również wyrazili pisemną zgodę na zabicie dzieci.

Decyzja Belgii o rozszerzeniu przepisów dotyczących eutanazji na wszystkich nieletnich, podjęta dwa lata temu, wywołała oburzenie w kraju i za granicą. Belgijscy biskupi stwierdzili, że nowe prawo to krok za daleko. Przepisy skrytykowała też grupa 162 belgijskich pediatrów, którzy w oświadczeniu stwierdzili, że w obecnych czasach medycyna może doskonale kontrolować fizyczny ból lub niepokój przed zbliżającą się śmiercią.

Europejski Tajget, czyli trzy kroki cywilizacji zachodniej

Eutanazja to praktyka znana w Europie już od ponad dwóch tysięcy lat. Plutarch, pisarz grecki, przedstawiając obyczaje Spartan w biografii Likurga, pisze: „Gdy rodziło się dziecko, ojciec nie był w prawie chować go, brał je i zanosił na miejsce spotkań, gdzie zasiadali najstarsi spośród członków tej samej fyli. Oni to badali noworodka. Jeśli miał prawidłową budowę i był silny, nakazywali go żywić (...). Jeśli niemowlę miało wadliwą budowę, odsyłali je na miejsce zwane Apothetai, będące urwiskiem w górach Tajgetu. Sądzili bowiem, że lepiej było dla niego samego i dla polis, aby nie żyło to, co od samego początku nie miało zdrowia i siły”. Taką praktykę pochwalali Platon i Arystoteles, a także wielu stoików. Przeciwni byli pitagorejczycy, Hipokrates oraz Cyceron. Dopiero przyjęcie chrześcijaństwa jako religii państwowej spowodowało zaprzestanie praktyk eutanazji w Cesarstwie Rzymskim.

Ponownie eutanazja pojawiła się w cywilizacji zachodniej na początku XX wieku, w Niemczech. Zabijanie medyczne stało się wręcz modne w czasach III Rzeszy. W drugiej połowie lat 30. XX w. niemieccy lekarze uśmiercili co najmniej sześć tysięcy dzieci.

Również dzisiaj coraz więcej rządów Zachodu (nie tylko Europy) przyjmuje to rozwiązanie, jako słuszne i zgodne z prawem. Początek drugiej dekady XXI wieku to trzeci krok eutanazji prowadzącej do zwycięstwa śmierci nad życiem. Oto w maju 2016 roku Kanadyjczycy zdecydowali, że w kraju klonowego liścia eutanazja będzie legalna. – Rządowy projekt ustawy legalizującej dobrowolną eutanazję w warunkach szpitalnych pozwala zachować równowagę między poszanowaniem podstawowych praw jednostki i obowiązkiem zwalczania nadużyć w tej sferze – wyjaśniał Justin Trudeau, premier Kanady. To jego odpowiedź na pytania dotyczące „dobrowolnej eutanazji przy zachowaniu standardów postępowania medycznego” omawianej w czasie kongresu Partii Liberalnej Kanady, w Winnipeg w Manitoba.

Partia, której Trudeau jest liderem, złożyła w parlamencie – zgodnie z obietnicą wyborczą – kontrowersyjny projekt ustawy o eutanazji, która umożliwia skracanie życia przez lekarzy na życzenie pacjenta, gdy choruje on na nieuleczalną chorobę lub gdy jest dotknięty trwałym, nieodwracalnym kalectwem.

– Niektórzy uważają, że powinniśmy byli posunąć się o krok dalej, inni natomiast twierdzą, że zaszliśmy zbyt daleko – mówi Trudeau. I dodaje, że prawo nie pozwala na skorzystanie z eutanazji osobom niepełnoletnim oraz chorym psychicznie.

Prawo do skracania życia ciężko chorym pacjentom na żądanie obowiązuje w Holandii, Belgii, gdzie dopuszcza się taką możliwość również w przypadku osób niepełnoletnich, i od sześciu lat w Niemczech. Eutanazja dozwolona jest w Luksemburgu i tolerowana (czyli nie karana, choć nie wprost dozwolona) w Szwajcarii.

Za życiem

Francja obroniła się przed belgijskim i holenderskim rozwiązaniem dotyczącym pacjentów starszych i chorych. Obie izby francuskiego parlamentu odrzuciły w ubiegłym roku możliwość legalizacji eutanazji Choć zgodziły się na sedację, czyli wprowadzenie krytycznie chorych pacjentów w stan „głębokiego uspokojenia”. Parlament francuski, unikając ponownego otwarcia debaty na temat eutanazji, przyjął ustawę wieczorem, czego zwykle nie czyni. W Senacie, podobnie jak w izbie niższej, głosowanie przebiegło niemal jednogłośnie, co – według minister zdrowia Marisol Touraine – było historycznym postępem.

Francuskie prawo pozwala na wprowadzenie pacjenta na jego żądanie w stan głębokiego uspokojenia, połączonego często z płytkim snem, aż do jego śmierci. Sedacja będzie możliwa jedynie wówczas, kiedy stan pacjenta w ocenie lekarzy wskazuje na zbliżającą się śmierć. Lekarze będą mogli wtedy zaprzestać stosowania procedur podtrzymujących życie, takich jak sztuczne nawadnianie i żywienie. Sedacja połączona z podaniem środków przeciwbólowych będzie dozwolona, nawet jeśli może skrócić życie pacjenta. Według części lekarzy to dużo bardziej humanitarne niż eutanazja.

Dyskusję na temat warunków, w jakich dochodzi do zakończenia życia, wywołała we Francji sprawa Vincenta Lamberta, przebywającego przez osiem lat po wypadku w śpiączce lub jak stwierdzili wcześniej lekarze – w tzw. stanie minimalnej świadomości (reaguje na bodźce, rusza oczami, płacze, odczuwa ból, czego nie ma w stanie wegetatywnym). Jego rodzina nie była jednomyślna w sprawie utrzymania go przy życiu.

W czerwcu 2016 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że można zaprzestać jego dalszego leczenia. Jednak w lipcu lekarze zdecydowali o nieodłączaniu go od sondy żywieniowej i wnieśli pozew o prawną ochronę dla niego i wyznaczenie osoby, która będzie podejmowała dalsze decyzje. Szpital wniósł też pozew przeciwko żonie i braciom Lamberta, domagającym się jego śmierci.

Bardzo obiecujący biznes

– Niespełna dwuletni Alfie Evans jest w stanie, który nie pozwala na jego uratowanie – stwierdzili na początku tego roku brytyjscy lekarze, chcąc wyłączyć aparaturę podtrzymującą życie dziecka. Sąd wyraził na to zgodę, jednak z decyzją walczyli rodzice. Walczyli do ostatniego wyroku sądu Jej Królewskiej Mości, który pozwolił lekarzom zabić, a rodzicom kazał odejść od łóżka. Była to najgłośniejsza walka o życie nieprzytomnego dziecka w historii współczesnej Europy. Kilka ośrodków (w tym jeden watykański) deklarowało, że przyjmie chłopca do siebie i nieodpłatnie będzie go podtrzymywać przy życiu do poprawy stanu lub naturalnej śmierci. – To wyrok śmierci – mówili z płaczem Tom Evans i Kate James. Ostatecznie ich syn został odłączony od aparatury i zmarł 28 lipca 2017 roku w londyńskim hospicjum.

Eutanazja jest coraz prężniej rozwijającą się gałęzią biznesu. Nie tylko dla firm farmaceutycznych, które przygotowują specjalne leki zabijające bezboleśnie i bezlękowo. Na targach branży pogrzebowej w Amsterdamie została zaprezentowana „kapsuła do samobójstwa”. Autorzy wynalazku, holenderski projektant Alexander Bannink i australijski aktywista na rzecz eutanazji, Philip Nitschke, przekonują, że kapsuła pozwoli wszystkim chętnym na bezbolesne odejście. – Człowiek poczuje lekki zawrót głowy, następnie szybko straci przytomność i umrze — wyjaśnia Nitschke.

Cenę kapsuły (którą już zamawiają zachodnioeuropejskie szpitale) ukształtuje rynek. Z pewnością nie będzie niska.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej