Ekonomia ludzka- Jerzy Pawlas

Resort finansów nie kryje optymizmu. Rośnie produktywność, innowacyjność i akumulacja kapitału. Trudno o lepsze perspektywy rozwoju gospodarczego. Tymczasem związkowcy narzekają na zamrożone płace w sferze budżetowej, nie waloryzowany od 2012 roku fundusz socjalny oraz niski wzrost płacy minimalnej.

Resort finansów nie kryje optymizmu. Rośnie produktywność, innowacyjność i akumulacja kapitału. Trudno o lepsze perspektywy rozwoju gospodarczego. Tymczasem związkowcy narzekają na zamrożone płace w sferze budżetowej, nie waloryzowany od 2012 roku fundusz socjalny oraz niski wzrost płacy minimalnej.

Perspektywa 5 proc. wzrostu PKB plasuje polską gospodarkę w czołówce krajów UE. I tak będzie – zdaniem specjalistów – przez kilkadziesiąt lat. Komisja Europejska prognozuje, że do 2070 roku nasz PKB spadnie do 1 proc., zaś resort finansów – do 1,7 proc. Resortowe przewidywania uwzględniają stały wzrost produktywności i innowacyjności, jak również preferencje w działalności badawczo-rozwojowej, obniżenie podatku CIT (z 19 proc. do 15 proc., w perspektywie do 9 proc.) oraz ograniczenie szarej strefy i transparentny system podatkowy.

Niemniej modernizacja i zdynamizowanie gospodarki nie może nie uwzględniać praw pracowniczych. Jak na razie, trwają spory o 8,5 proc. wzrost płacy minimalnej (do 2278 zł), o 300 zł rocznie na pracownika w funduszu socjalnym, nie mówiąc o wynagrodzeniach w budżetówce (w ciągu ostatnich zmalały o zsumowaną 12,7 proc. inflację).

Niezależnie od tych okoliczności i uwarunkowań, na rynku pracy nie brakuje dobrych nastrojów. Sprawia to w dużej mierze spadek bezrobocia (wg GUS w czerwcu – 5,9 proc. czyli 967,9 tys. osób). Dane Eurostatu są równie optymistyczne (3,8 proc. bezrobocie to czwarte miejsce wśród krajów o najniższym bezrobociu). Lepsze wyniki notuje się na Węgrzech (3,7 proc.), w Niemczech (3,4 proc.) oraz w Czechach (2,3 proc.).

Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji prawie 2/3 pracowników pozytywnie ocenia rynek pracy, jak również swój status zawodowy. Tak wysoki optymizm sytuuje nasz kraj na 3 miejscu wśród państw europejskich, za Niemcami i Austrią, chociaż w tych krajach jest większe bezrobocie (odpowiednio – 4,6 proc. i 6,1 proc.). Pozostaje życzenie, by tak pozytywna ocena rynku pracy zachęciła polskich gastarbeiterów do powrotu do kraju.

Standardy płacowe

Nasi domorośli neoliberałowie transformacyjni chętnie powołują się na Adama Smitha, twórcę klasycznej ekonomii politycznej i zwolennika liberalizmu gospodarczego, ale nigdy na jego stwierdzenia odnośnie wynagrodzeń. Otóż określa on wysokość płacy na takim poziomie, by pracownik mógł utrzymać żonę i dwoje dzieci. Jedno będzie pracować dla swoich rodziców (gdy zestarzeją się), a drugie – na pracodawcę. Nikt też do tej pory nie próbował ustalić, jakie powinno być takie wynagrodzenie.

Tymczasem GUS podaje, że przeciętne wynagrodzenie w II kwartale 2018 roku wzrosło o 7,1 proc. Można optymistycznie zakładać, że jest to początek końca strategii niskich płac. Stosowano ją z konsekwencją godną lepszej sprawy przez całą transformację (z pożytkiem dla przedsiębiorców). To żałosne – niskie płace jako atut w konkurencji na światowych rynkach. Niemniej płacili za to pracownicy niskim standardem życia.

Być może z czasem przedsiębiorcy odstąpią od barbarzyńskiego sposobu bogacenia się (większy wyzysk = większy zysk), bo przecież niskopłatny pracownik to mało aktywny konsument i klient czyli nabywca towarów i usług. Nie pomijając faktu, że wyższe płace to czynnik aktywizacji zawodowej społeczeństwa. Jak na razie, poziom aktywizacji zawodowej jest w naszym kraju znaczne niższy, niż w innych krajach.

Z kolei wyższe wynagrodzenie (wyższe koszty pracy) stymuluje modernizację, inwestowanie w technologie, w robotyzację produkcji. Wynikałoby z tego, że przedsiębiorcom opłaca się więcej płacić pracownikom. Czemu tego nie robią – pozostaje ich tajemnicą. Tak jak zyski, jakie osiągają, notorycznie narzekając na wysokie koszty pracy.

Niskie płace to jedno, a ich uzyskanie to zupełnie inna sprawa. Opóźnienia występują głównie w sektorze budowlanym (w 25 proc. firm), ale są także popularne w przemyśle, transporcie, handlu detalicznym i hurtowym (w 6 proc. – 9 proc. firm). W zaległościach płacowych dominują firmy polskie (ponad 40 proc.). Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor wyszczególnia wielkość firm, pozwalających sobie zwlekać z wypłatą wynagrodzeń. Prym wiodą duże przedsiębiorstwa (ponad 250 pracowników) – 16 proc. zwlekających, firmy średnie i małe – 15 proc. Tylko mikrofirmy wywiązują się należycie z płatności.

Słynne już Tuskowe autostrady, które prowadziły do nikąd (bo nie na Euro 2012, na które je budowano), to nie tylko najdroższe przedsięwzięcie na świecie (do tej pory koncerny budowlane są winne podwykonawcom 2,5 mld zł), ale również zagłada krajowych firm budowlanych. Winnych oczywiście nie ma, ale wreszcie ustawa o odpowiedzialności osób prawnych pozwoli wyjść z tej patologii. Wprowadza ona odpowiedzialność karną firm, a nie – jak dotychczas – symboliczne kary pieniężne dla menadżerów (do 3 proc. przychodu).

Pracownik najważniejszy

Wydawało się, że wreszcie mamy w kraju rynek pracownika, a tu zagraniczne sieci handlowe kombinują, jak by tu dołożyć pracy zatrudnionym. Nie tylko wydłużają czas pracy, obcinają fundusze socjalne i premie, ale także nie zatrudniają nowych pracowników. Ci „starzy” pracują więc za dwóch. W tej sytuacji związkowcom nie pozostaje nic innego, jak tylko wszczęcie sporu zbiorowego w sieci Biedronka.

Z drugiej strony zaobserwowano niekontrolowane odchodzenie z firm, które w ostatnim czasie wzrosło prawie trzykrotnie. Świadczyłoby to o tym, że jednak pracownik panem, o którego przedsiębiorca powinien zabiegać. Szczególnie mniejsze firm mają kłopoty z utrzymaniem pracowników, jak również ze znalezieniem specjalistów i kadry kierowniczej. Tak więc połowa przedsiębiorstw musi starać się o utrzymanie pracowników. Dotyczy to głównie bankowości i finansów, ochrony zdrowia i farmacji, nowoczesnych technologii i produkcji przemysłowej. Rozwiązaniem problemu dla coraz większej liczby firm jest zatrudnianie gastarbeiterów.

Chociaż eksport taniej polskiej siły roboczej (atut PO-gospodarki), z którego tak obficie korzystały gospodarki „starych” krajów UE, znacznie zmalał, to jednak nie ustał. Firma rekrutacyjna Work Service szacuje, że blisko 12 proc. badanych rozważa podjęcie pracy za granicą (z czego 20 proc. myśli o 3-miesięcznej pracy sezonowej). Główny motyw wyjazdu to – oczywiście – zarobki, często trzy razy przewyższające krajowe. Za proste prace w budowlance można otrzymać 9-15 euro za godzinę. Jest to znacząca różnica w porównaniu z polskimi stawkami.

Wprowadzenie pracowniczych planów kapitałowych (emerytalnych) niewątpliwie cywilizuje stosunki pracy. Fundusze – gromadzone przez pracodawców i pracowników – dawałyby długoterminowe oszczędności, korzystne dla pracodawców (inwestycje) i pracowników (wzrost wynagrodzeń, emerytura)/. Niemniej Narodowy Bank Polski wysuwa zastrzeżenia. Pracownicy, uczestniczący w planie kapitałowym będą uzależnieni od podmiotów zarządzających, zarabiających niezależnie od wyników inwestycji. Rola tych podmiotów musi być więc konkretnie sprecyzowana, by nie powtórzyć patologii OFE (zarządzający zarabiali, nawet gdy źle inwestowali powierzone pieniądze).

Gastarbeiterzy

Gospodarka rozwija się dynamiczne, ale wiele wskazuje na to, że nadal jest to gospodarka taniej siły roboczej. Pracodawcy niechętnie podwyższają wynagrodzenia, które rosną wolniej, niż wydajność pracy. GYS podaje, że w I kwartale 2018 roku powstało 258 tys. nowych miejsc pracy (o 14,4 proc. więcej niż rok wcześniej). Skoro tak – dla krajowych pracowników płace nieatrakcyjne – pozostają gastarbeiterzy.

Wszystko wskazuje na to, że łatwiej sprowadzić pracowników cudzoziemskich, niż wyperswadować przedsiębiorcom, by więcej płacili. Nie mówiąc o przyciągnięciu polskich imigrantów zarobkowych (oferta dobrze płatnej pracy, wynajem mieszkania o tanim czynszu, ułatwienia w założeniu firmy). Jak na razie planuje się sprowadzenie Wietnamczyków i Filipinczyków, by opiekowali się polskimi emerytami. Takie egzotyczne pomysły nijak się jednak mają do realiów rynkowych. A te są takie, że liczba gastarbeiterów przekroczyła już 1,5 mln, zaś 400 tys. cudzoziemców pracuje, opłacając ZUS.

Niezależnie od tego, nie widać świadomej racjonalnej imigracyjnej. Niekontrolowany napływ niewykwalifikowanych pracowników dereguluje rynek pracy, przyczynia się do wzrostu bezrobocia i spadku wynagrodzeń, spowalnia wzrost gospodarczy. To są konsekwencje gospodarcze. Społeczne widać w krajach zachodnich, które przystały na niefrasobliwy multikulturalizm.

Etyka gospodarki

Tzw. obrońcy demokracji ochoczo wymachujący egzemplarzami Konstytucji, zapewne jej nie czytali, skoro nie zauważyli, że za rządów PO-PSL państwo wstrząsane aferami korupcyjnymi – bynajmniej nie urzeczywistniało zasad sprawiedliwości społecznej. PO-gospodarka daleka była od konstytucyjnego modelu społecznej gospodarki rynkowej, opartej na wolności działalności gospodarczej, solidarności i współpracy partnerów społecznych. W tym modelu nie ma miejsca na wyzysk, wymigiwanie się od ZUS czy niepłacenia wynagrodzeń.

Gospodarka ma służyć wspólnemu dobru, realizacji indywidualnych pomysłów i ambicji (choć nigdy jeden przeciwko drugiemu). To w wymiarze wewnętrznym. Na zewnątrz – tak jak państwo – powinna być suwerenna. Premier Mateusz Morawiecki określił suwerenną politykę gospodarczą jako mechanizm skorelowany z aspiracjami społeczeństwa i przedsiębiorców. Ich siła ujawnia się w konkurencyjnej gospodarce światowej. Nie ma bowiem pełnej niepodległości państwa polskiego bez silnej polskiej gospodarki.

Jeżeli gospodarka ma służyć człowiekowi, a nie być dla niego zniewoleniem czy przekleństwem, to nie może zapominać o patriotyzmie.

Przedsiębiorca powinien dbać o tworzenie miejsc pracy, pracownik – traktowany podmiotowo – rzetelnie wykonywać swe obowiązki. Jako konsument powinien preferować polskie towary. Tak postępują obywatele cywilizowanych państw.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej