Surowce: kontrola NIK- Adam Maksymowicz

We wrześniu 2017 r. NIK zakończyła kontrolę przeprowadzoną pod hasłem „Gospodarka złożami strategicznych surowców kopalnych”. Krótkie sprawozdanie z tej kontroli zostało podpisane i akceptowane przez władze tej instytucji 9.04.2018 r.

Relacje w mediach z tej okazji dalekie są od istoty rzeczy zawartej w tym dokumencie. Skupiły się na dwóch marginalnych sprawach. Pierwsza to powołanie koordynatora i pełnomocnika rządu do spraw polityki surowcowej. Zaakceptowano tę decyzję, ale nie wspomniano, co ten urzędnik skoordynował i czym konkretnym się dotąd wykazał.

Owszem rząd RP 16 maja 2016 r. powołał kolejną biurokratyczną instytucję w postaci Międzyresortowego Zespołu do spraw Polityki Surowcowej Państwa. Wchodzący z nominacji w jej skład urzędnicy, niezależnie od posiadanego wykształcenia, zostali uznani za najważniejszych w kraju ekspertów od tej polityki. Trzeba przy tej okazji przypomnieć, że urzędników w państwach demokratycznych powołuje się do wykonywania obowiązujących w kraju zadań, ustaw i praw, a nie do ich ustalania. Wiąże się to z konstytucyjnym rozdzieleniem władzy ustawodawczej (Sejm RP i niezależni eksperci) od wykonawczej (rząd ministrowie i urzędnicy).

Można powiedzieć, że tę sprawę postawiono na głowie, czyli jest odwrotnie, niż nakazuje konstytucja i elementarna logika. Prawdziwym ekspertom od tej polityki na krajowych wyższych uczelniach górniczych i uniwersytetach podziękowano i nie skorzystano z ich rad, pomysłów, wiedzy i doświadczenia. Nawet nie poproszono do tego gremium doświadczonych menadżerów przemysłu wydobywczego. Po co, wszak mogli ci uczeni i praktycy tylko przeszkadzać urzędnikom, którzy z definicji na wszystkim znają się najlepiej. To się nie może dobrze skończyć. Po dwóch latach pracy urzędniczy zespół napisał projekt polityki surowcowej państwa, w którym zawarto nic nieznaczące ogólniki. Główny Geolog Kraju, jako najważniejszy urzędnik w tej dziedzinie objeżdża cały kraj z tym dokumentem, przeprowadzając konsultacje, które są jednym pasmem jego medialnych sukcesów. Trzeba przyznać, że urzędnicy dobrze znają mentalność swoich podwładnych i niczym dwaj krawcy z bajki Hansa Christiana Andersena „Nowe szaty króla” gotowi są wmówić ludziom wszystko, co im się tylko spodoba. Działają bardzo skutecznie, bo najważniejszy urzędnik jest ulubieńcem mediów i im większe głupstwo palnie, tym większe zyskuje podziw i uznanie.

Wołanie o czyny

Odpowiedź na pytanie o polską politykę surowcową w obecnym stanie wydaje się negatywna i to na wiele jeszcze lat. Być może powstanie dokument na ten temat. Jednak chodzi nie tylko o dokument, bo polityka to nie, jak mawiał szekspirowski bohater, słowa, słowa, słowa, ale też czyny. Trzeba znać interes narodowy i ogólną politykę państwa i, nie tracąc czasu, podejmować kluczowe, trafne i zyskowne decyzje.

Przykładem może być polityka wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego w czasach II RP. Nie miał żadnych dokumentów strategicznych dotyczących polityki surowcowej, polityki przemysłowej i morskiej. Jednak doskonale zdawał sobie sprawę, co jest Polsce potrzebne i, nie czekając na żadne biurokratyczne ustalenia, dokonywał czynów, które do dzisiaj są podziwiane. Sporządził jednak taki dokument, kiedy właściwie nie był już potrzebny. Będąc internowanym w czasie II wojny światowej, napisał dwutomowe dzieło na tematy ekonomiczne „Zarys dziejów gospodarczych świata”.

Wydaje się, że „Polityka surowcowa państwa polskiego” tworzona z takim mozołem przez Ministerstwo Ochrony Środowiska będzie doskonała, tylko już niepotrzebna. To pustosłowie, umysłowe lenistwo i brak praktycznych koncepcji zauważył jeden z wieszczów narodowych, którego słowa doskonale pasują zarówno do atmosfery, jak i uznania dla tego urzędowego dzieła. Pisał on tak:

Klaskaniem mając obrzękłe prawice, Znudzony pieśnią lud wołał o czyny….

Nie ma, nie ma, nie ma…!!

Te słowa są najkrótszym streszczeniem raportu NIK. Pochodzą z piosenki „Gdzie ci mężczyźni?” nieodżałowanej pamięci piosenkarki Danuty Rinn.

Po blisko już trzech latach rządów nowej ekipy w Ministerstwie Środowiska nie ma ani sensownego dokumentu, ani czynnej polityki surowcowej.

Dalej raport NIK wymienia całą litanię wszystkich możliwych zaniedbań, do jakich dopuścili się urzędnicy tego resortu. Otóż jesteśmy jednym z najbogatszych w surowce krajów Europy. Cóż z tego, kiedy nikt się nie interesuje surowcami i nie prowadzi profesjonalnych badań.

Zaniedbania te w oryginalnym brzmieniu zawartym w sprawozdaniu NIK są następujące: „ministrowie właściwi do spraw gospodarki oraz do spraw środowiska nie opracowali wykazu złóż kopalin o znaczeniu strategicznym dla gospodarki. Nie wydali (mieli uczynić to w 2010 r.) rozporządzenia w sprawie wykazu złóż węgla kamiennego i brunatnego o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Nie rozpoznali krajowych złóż strategicznych gazu ziemnego, nie zapewnili ich ochrony przez ujęcie w planach zagospodarowania przestrzennego. Minister właściwy ds. gospodarki nie sporządził – choć miał tego dokonać we współpracy z ministrami właściwymi do spraw środowiska, do spraw gospodarki wodnej, do spraw budownictwa oraz gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej – wykazu wszystkich złóż kopalin strategicznych wraz z zasięgiem ich występowania. Ponadto Minister Gospodarki (po 27 listopada 2015 r. – Minister Energii) nie przygotowywał planów eksploatacji złóż kopalin (w tym m.in. złóż węglowodorów, węgla brunatnego, węgla kamiennego, siarki, soli kamiennej, soli potasowej ani soli potasowo-magnezowej), uwzględniających potrzeby rozwoju kraju oraz potrzebę zachowania środowiska dla kolejnych pokoleń. Nie powstała zatem polityka surowcowa państwa czy choćby polityka koncesyjna, wytyczająca cele państwa w związku z eksploatacją złóż.”

To wystarczy dla zilustrowania skali niekompetencji Ministerstwa Środowiska. Nie ma państwowego gospodarza, który zająłby się rozwojem tego sektora. Formalnie on istnieje, ale na ogół zajmuje się nie krajowymi surowcami, ale eksponowaniem własnej osoby oraz abstrakcyjnymi pomysłami eksploatacji złóż oceanów i ustawiczną reformą podlegających mu skromnych służb.

Jasiu, powiedz panu...

Notatki medialne, jakie ukazały się po opublikowaniu sprawozdania NIK relacjonują wnioski zawarte w tym dokumencie, lecz nie wyciągają z nich aktualnych wniosków. Dyskretnie wskazują, że za wszystkie te zaniedbania odpowiadają poprzednie rządy PO-PSL. Teraz wszyscy to widzą i chcą naprawić popełnione błędy. To również podkreślają relacjonowane materiały NIK.

Nowa ekipa Ministerstwa Środowiska chce to zmienić, ale poza słownymi deklaracjami kontynuuje łatwą i przyjemną politykę nicnierobienia. Zainteresowane ministerstwo ignoruje to sprawozdanie. W gruncie rzeczy ma rację. Póki rząd stoi po jego stronie, póty nikt mu nic nie może zrobić.

Przypomina to znany w PRL-u skecz „Ucz się Jasiu” z Wiesławem Gołasem, Janem Kobuszewskim i Wiesławem Michnikowskim. Majster na natarczywe prośby klienta o naprawę instalacji mówi: „Jasiu, powiedz panu, gdzie oni mogą panu majstrowi skoczyć!” No właśnie! Póki rząd ze względów czysto politycznych będzie popierał „swoich” niezależnie od ich zaniedbań, ministerstwo ma zagwarantowaną bezkarność. Czy trzeba czekać na kryzys, aby dostrzec przekaz sprawozdania NIK? Owszem, podpisał je dawny minister z czasów PO-PSL, Krzysztof Kwiatkowski.

 

Jednak to nie ma nic do rzeczy, bo podane w nim fakty mówią same za siebie i nie pozostawiają suchej nitki na polityce surowcowej państwa.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej