LUDZIE PRZEZWYCIĘŻYLI NIEPEWNOŚĆ

LUDZIE PRZEZWYCIĘŻYLI NIEPEWNOŚĆ – Michał Mońko Każdy człowiek, każda instytucja, zakład pracy działa w warunkach mniejszej albo większej niepewności. Rolnik, wiercąc studnię, nie jest pewien, że trafi na wodę. Biznesmen, inwestując, nie jest pewien, czy inwestycja da zyski. Informacja tę niepewność, nieokreśloność i niewiedzę zastępuje wiedzą.

LUDZIE PRZEZWYCIĘŻYLI NIEPEWNOŚĆ – Michał Mońko

Każdy człowiek, każda instytucja, zakład pracy działa w warunkach mniejszej albo większej niepewności.

Rolnik, wiercąc studnię, nie jest pewien, że trafi na wodę. Biznesmen, inwestując, nie jest pewien, czy inwestycja da zyski. Informacja tę niepewność, nieokreśloność i niewiedzę zastępuje wiedzą.

Łatwo zauważyć, że panowanie nad informacją, nad kanałami informacyjnymi, to zarazem panowanie nad niepewnością i niewiedzą. Stąd prosty wniosek, że źródłem władzy może być uporządkowana informacja, czyli wiedza, a także umiejętności. Tam, gdzie nie ma niewiedzy, tam nie ma też informacji jako czynnika, który zmniejsza naszą niewiedzę, a co za tym idzie, naszą niepewność.

Oparte na niepewności źródła władzy były narzędziami reżimu komunistycznego. Podstawowym źródłem władzy były kontrolowane przez reżim media i wszystkie organizacje społeczne, gospodarcze, naukowe. Media i organizacje nie były po to, żeby pomniejszać niepewność i niewiedzę, ale po to, żeby utrzymywać pewien stopień niepewności i żeby kontrolować stopień poinformowania.

Wymienia się cztery główne rodzaje władzy, których źródłem jest niepewność. To jest władza związana z opanowaniem określonej wiedzy i umiejętności. Władza związana z kontrolą powiązań organizacji z otoczeniem. Władza związana z dostępem do informacji i z kontrolą przekazu informacji. I wreszcie władza związana z obowiązującymi regułami organizacyjnymi.

Informacja jest stanem niematerialnym, ściśle związanym ze świadomością człowieka. Jest gromadzona, rejestrowana, archiwizowana, opracowywana i przekazywana za pomocą środków przemijających i trwałych.

Totalna propaganda

W czasach wczesnego PRL-u ideologia komunistyczna była przekazywana nie tylko w gazetach i w radiu, ale także w filmie, w poezji, w matematyce i biologii. Była to iście totalna propaganda. Dzieci szkolne dowiadywały się z biologii o wyższości plonów w pegeerach nad plonami rolników indywidualnych. Radio donosiło, gdzie imperialiści amerykańscy zrzucili stonkę. Historia opowiadała o dążeniu społeczeństw do komunizmu, jak do słońca.

Zdolność przyswojenia informacji z komunikatów zależy od zapasu wiedzy, którą ma odbiorca. Można powiedzieć, że zdolności przedszkolaka, ucznia i człowieka dojrzałego są różne i odbierane przez nich komunikaty przynoszą im różne efekty. Pewnych informacji przedszkolak w ogóle nie odbiera. Uczeń w małym stopniu zainteresuje się informacją przeznaczoną dla dorosłego, a człowiek dorosły nie uzna wiadomości, jeśli wie, że jest to wiadomość nieprawdziwa.

Propaganda totalnej opozycji – Nowoczesnej, PO, Partii Razem – nakierowana jest na podsycanie i utrzymywanie w społeczeństwie niepewności i niewiedzy. Nie wystarczyło straszenie PiS-em. Straszenie, że jutro, pojutrze prawica przegra. Zostanie wykluczona z Europy. Ten strach przestał straszyć. W tej sytuacji totalna opozycja sięgnęła po strach totalny, powszechny.

Totalna opozycja skazuje w miastach i na wsi wszystkich, którzy opowiadają się za reformą sądów, za rozliczeniem złodziei, za reformą państwa. Wyroki mają być wykonane, gdy opozycja zdobędzie władzę nad Polską. Ale opozycja nie zdobędzie już władzy. To jest pewność. Ludzie przezwyciężyli niepewność i strach.

Z całą pewnością wiedzą, czym jest wolność i jak ma wyglądać sprawiedliwa i niezawisła Polska.

Kiedy niemiecka gospodarka była na dzisiejszym poziomie polskiej, to nikt nie zastanawiał się tam nad wprowadzaniem jakichkolwiek ograniczeń w zakresie emisji CO2. Liczył się przemysł, rozwój i osiągnięcie dobrobytu. Kiedy cel ten udało się w końcu osiągnąć, nasi zachodni sąsiedzi ogłosili, że od teraz będą bardziej „eko” i zaczną ograniczać swoje emisje. Problem w tym, że restrykcyjne ograniczenia – poprzez UE – Niemcy narzucili większości państw Europy. Ceny uprawnień do emisji CO2 w UE wyniosą 25 euro za tonę na koniec 2018 r., a w ciągu najbliższych pięciu lat mogą wynieść średnio 35-40 euro za tonę. Dziś za możliwość emisji 1 tony CO2 trzeba płacić 18-19 euro, ale jeszcze rok temu wystarczyło 5-7 euro. Wymyślenie projektu walki ze zmianami klimatycznymi poprzez ograniczanie emisji CO2 (przy świadomości, że najwięksi truciciele na świecie, tj. USA i Chiny, nie traktują poważnie deklaracji o jakikolwiek ograniczaniu), to był majstersztyk Berlina. Redukcja emisji CO2 o 40 proc. do 2030 roku poprzez wprowadzenie systemu płatnych uprawnień, a przez to „wymuszenie” przejścia poszczególnych energetyk krajowych na technologie „ekologiczne”, miało zapewnić niemieckim firmom od wiatraków i paneli słonecznych potok pieniędzy. Uzależniona od węgla polska gospodarka będzie musiała ograniczyć rozwój. Albo będziemy płacić gigantyczne pieniądze za uprawnienia do emisji CO2, albo kupować od niemieckich firm drogi sprzęt do produkcji „zielonej energii”. I tak źle, i tak niedobrze.półka ElectroMobility Poland (na którą pieniądze wyłożyły państwowe firmy) powstała dwa lata temu. Jej celem miało być stworzenie warunków dla rozwoju elektromobilności w Polsce. Jednym z jej głównych projektów jest idea pierwszego polskiego samochodu elektrycznego. Rok temu rozstrzygnięto konkurs na jego wizualizację. I co dalej? Według rządowych planów do roku 2025 po polskich drogach ma jeździć milion „elektryków”. Problem w tym, że aby tak się stało, potrzeba dodatkowej energii na poziomie 4,3 TWh, której nikt nie jest w stanie wyprodukować. Czy plan oparto na fikcji?Uważna lektura warszawskiego Biuletynu Informacji Publicznej może wprawić w osłupienie. Okazuje się, że w związku z funkcjonowaniem sejmowej komisji ds. reprywatyzacji stołeczny ratusz wydaje gigantyczne pieniądze na prawników z renomowanych kancelarii, którzy mają reprezentować Hannę Gronkiewicz-Waltz. Ostatnia indywidualna umowa opiewała na kwotę 200 tys. zł. Sporo zarobiła też za „świadczenie pomocy prawnej” kancelaria Marka Chmaja. W tym przypadku wszystkie umowy opiewały na kwotę ponad 543 tys. zł!

Pod koniec maja w Zgierzu spłonęło gigantyczne składowisko odpadów. Chmura dymu była widoczna z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Z powierzchni ziemi zniknęło 50 tys. ton śmieci zwiezionych do Polski z Wlk. Brytanii, Niemiec i Włoch. Niedługo później Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi zdecydował się nałożyć na właściciela składowiska – spółkę Green-Tec Solutions – karę w wysokości 1 miliona zł. Przy okazji wyszło na jaw, że dominującym udziałowcem w tej spółce (95 proc. udziałów) została w ubiegłym roku 20-letnia dziewczyna. Jak to możliwe, że tak młoda osoba stała się dominujący właścicielem spółki, która zdołała importować do Polski ok. 50 tys. ton odpadów?

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej