Kilka korzyści z deportacji Przywieczerskiego

Kilka korzyści z deportacji Przywieczerskiego – Jerzy Jachowicz W deportacji Dariusza Tytusa Przywieczerskiego do Polski, po to przede wszystkim, by odsiedział wyrok 3,5 lat więzienia wydany 12 lat temu przez polski sąd, zawiera się kilka wymiarów.

Kilka korzyści z deportacji Przywieczerskiego – Jerzy Jachowicz

W deportacji Dariusza Tytusa Przywieczerskiego do Polski, po to przede wszystkim, by odsiedział wyrok 3,5 lat więzienia wydany 12 lat temu przez polski sąd, zawiera się kilka wymiarów.

Pierwszy to wymiar prawny. Każdy, kto popełnił przestępstwo, winien ponieść karę. Rodzaj i wysokość kary zależą od skali zagrożenia. Zagrożenia dla państwa, dla innych ludzi lub pewnych reguł, które uczestnicy jakiejś rywalizacji ustalili. Zakres kary określają kodeks karny lub cywilny zawierający przepisy obowiązujące w przypadku nadużyć bądź sprzeniewierzenia się w danej branży.

Sprawiedliwość

Pouczający przykład mogli zobaczyć widzowie tegorocznych otwartych mistrzostw USA w tenisie, jednym z czterech dorocznych największych światowych turniejów „US Open”. Podczas finałowego meczu turnieju kobiecego między Amerykanką Sereną Williams a reprezentantką Japonii Naomi Osaką, ta pierwsza, kiedy zaczęła przegrywać, w sposób widoczny dla sędziego porozumiała się wzrokiem ze swoim trenerem, co jest zabronione w trakcie meczu. Amerykanka naruszyła przepisy i zgodnie z zasadami otrzymała od sędziego ostrzeżenie.

Kilka minut potem mecz nadal przebiegał dla niej niekorzystnie. Ze złości złamała rakietę, a następnie podbiegła do sędziego i zaczęła się z nim spierać. Wtedy dał jej drugie ostrzeżenie, co było równoznaczne z odebraniem jej jednego punktu. Kiedy wreszcie po kolejnym przegranym gemie podbiegła do sędziego, wykrzykując głośno pod jego adresem „oszust”, „złodziej”, sędzia ukarał zawodniczkę przyznaniem całego gema Japonce (czyli przegraniem przez Williams po kolei czterech punktów).

Muszę dodać, że niemal cały kilkunastotysięczny tłum widzów na korcie, obserwujący pojedynek, był oburzony decyzją sędziego. Swoje niezadowolenie wyrażał głośnymi gwizdami i buczeniem. Wzburzona Williams płakała, okazywała swoją wściekłość mimiką i gestami. Widzowie ją popierali, ale niczego nie wskórali. Amerykanka po kiepskiej jak na jej możliwości grze, doznała porażki. Emocje wyprowadziły ją z równowagi, osłabiły potencję sportową. Zastosowano prawo mimo protestu na widowni. Sprawiedliwości stało się zadość, choć była to naprawdę drobna rzecz w porównaniu z poważnymi przestępstwami. Podobnie dzieje się w przypadku Przywieczerskiego.

Nieuchronność kary

Próbował uniknąć kary, uciekając z Polski na kilka dni przed wydaniem wyroku w 2006 w procesie FOZZ, w którym był jednym z głównych oskarżonych. Teraz po dwunastu latach dopełnia się wymiar prawny.

Drugi wymiar to działanie organów państwa, do których należy wypełnianie obowiązku egzekwowania kar, jako konsekwencji działania sprawiedliwości. W tym wymiarze państwo różnie wywiązuje się ze swoich obowiązków, choć nie powinno ich bagatelizować. Z kilku powodów.

Po pierwsze, często takie zaniedbania są dla skrzywdzonych dodatkowo doznaną krzywdą, dowodem lekceważenia przez państwo. W tym konkretnym przypadku poszkodowani to zwykli polscy obywatele. Ich państwo okradziono na wielkie kwoty, ale ludzie nie rozumieją, dlaczego państwo nie wykonuje swoich obowiązków. Jest nieudolne, niesprawne, a może chroni tych, którzy powinni ponieść karę? Może osłania, bo samo ma coś na sumieniu, a wie o tym osoba, która powinna ponieść karę? Umyka karze, bo państwo się boi, żeby nie zaczęła sypać, tych, których zadaniem jest ściganie przestępstw?

Takie pytania muszą się nasunąć, gdy się ocenia ośmioletnie rządy koalicji PO-PSL.

Po wtóre, zaniedbania w egzekwowaniu kary działają demoralizująco na innych, którzy nabierają pewnosci, że im również kara może ujść na sucho.

Po trzecie wreszcie, państwo traci autorytet w oczach swoich obywateli, którzy patrzą ze smutkiem i rozgoryczeniem na bezradność władz. Tak dokładnie było w przypadku Dariusza Przywieczerskiego. Dziennikarze informowali opinię publiczną w Polsce, że ścigany listami gończymi, skazany na trzy i pół roku więzienia Przywieczerski, żyje jawnie w Ameryce, prowadzi tam interesy własnej firmy, a polskie władze, do których te informacje docierają, nic nie robią.

Ściągnięcie Przywieczerskiego do Polski pokazuje sprawność państwa

Jest wreszcie trzeci aspekt skutecznej deportacji – wymiar moralny. Dotyczy on nie tylko samego przestępcy. Od niego jednak zacznijmy. Tylko poddanie się karze umożliwia przeżycie prawdziwej skruchy. Zaakceptowanie kary daje szansę powrotu do społeczności.

Wymiar moralny często jest najtrudniejszy do osiągnięcia. Ludzie powinni uwierzyć, że ukarany stał się innym człowiekiem. Wiadomo, że przyjęcie takiego założenia nie jest łatwe. Ale na tym ten wymiar moralny polega. Jeśli się na to zdobędziemy, to sami odbudowujemy się moralnie.

Życie najczęściej szybko weryfikuje to, czy nie popełniliśmy pomyłki, obdarzając dawnego przestępcę zaufaniem. Nie ma jednak innego sposobu, aby się o tym przekonać.

Biorąc te wszystkie wymiary pod uwagę, owoce deportacji Dariusza Przywieczerskiego mogą się okazać bardzo korzystne.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej