Już tylko pamięć- Jerzy Pawlas

Dzięki post-PRL-owskiemu wymiarowi sprawiedliwości komunistycznym zbrodniarzom udało się uniknąć zasłużonej kary. Dzięki niefrasobliwości elektoratu PZPR-owscy pogrobowcy dwukrotnie sprawowali rządy.

Dzięki post-PRL-owskiemu wymiarowi sprawiedliwości komunistycznym zbrodniarzom udało się uniknąć zasłużonej kary. Dzięki niefrasobliwości elektoratu PZPR-owscy pogrobowcy dwukrotnie sprawowali rządy.

W rocznicę wybuchu II wojny światowej nie mówi się o jej ofiarach, o niemieckim barbarzyństwie czy reparacjach i odszkodowaniach. Debatę publiczną zdominowała informacja o śmierci syna byłego premiera, krzycząca sensacyjnym tytułem, złożonym biało-czerwoną czcionką, opublikowana w niemiecko-szwajcarskim tabloidzie polskojęzycznym.

Niewdzięczność

W 335 rocznicę Odsieczy Wiedeńskiej na Kahlenbergu nie stanął pomnik króla Jana III Sobieskiego, tak jakby władze tego miasta obawiały się (polityczna poprawność ?!) reakcji islamskich przybyszy. W austriackich podręcznikach nie ma polskiego wodza, który zatrzymał muzułmańską inwazję na europejskie chrześcijaństwo – jest austriacki cesarz. Natomiast tuż po bitwie, jego uratowani poddani, wstrzymali dostawę żywności polskim wybawicielom. Forma wdzięczności podobna do tej, jaką wykazał kilkaset lat później rząd brytyjski, odmawiając polskim lotnikom udziału w powojennej defiladzie.

Kombatanci z wielu krajów, zebrani 1 września przy Grobie Nieznanego Żołnierza, nie mogli zrozumieć, dlaczego uroczystość jest przerywana okrzykami „Konstytucja”. Co ma ona wspólnego ze Światowym Zjazdem Weteranów Walk o Niepodległość, z rocznicą wybuchu II wojny światowej. Zawodowi zakłócacze patriotycznych manifestacji terroryzowali zgromadzenie. Symboliczny policzek nie może jednak zastępować nadzwyczajnej tolerancji (braku reakcji) służb porządkowych.

Tymczasem ambitne władze Słupska organizują z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości Festiwal „Scena Wolności”, promujący „nowoczesny patriotyzm”. Ewenementem ma być spektakl „Klątwa”, co do którego warszawska prokuratura wciąż dochodzi, czy nie obraża on uczuć religijnych. Lewicowe zniewolenie w rocznicę niepodległości. Trzeba nie lada lewacko-antycywilizacyjnej hucpy, by prezentować tak prymitywną agitkę za pieniądze podatników. Niepodległość jest dobrem nie tylko cennym, ale i bardzo kosztownym – mówił Józef Piłsudski. Tymczasem ludzie chcieliby taniej niepodległości („dwa grosze i dwie krople krwi”), a słupskie władze jeszcze bardziej obniżyły tę cenę.

Dzieje się tak w sytuacji, gdy powszechna znajomość historii jest znikoma. Wielu bohaterów – szczególnie walczących o Kresy – odchodzi w zapomnienie. Torczyn zdobyty, mogę umrzeć spokojnie, mamo – mówił 7 marca 1919 roku, umierając, płk Leopold Lis-Kula. Dowodząc 60 ludźmi, pokonał dwa pułki wroga, zdobywając 7 armat, 30 karabinów maszynowych, biorąc setki jeńców. Jeden z wielu, tym bardziej godny uwiecznienia, że przecież Kresy to już tylko pamięć. Warto więc raz jeszcze zacytować marszałka Józefa Piłsudskiego – naród, który traci pamięć, przestaje być narodem, staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium.

Obrońcy prawdy

Gdy historia staje się polityką historyczną, gdy podręczniki szkolne fałszują historię, konkurując z przemysłem filmowym i medialnym, gdy zakłamana historia jest argumentem w walce politycznej, w końcu – gdy historię piszą zwycięzcy, trzeba wiedzieć, jak było naprawdę. Polska była członkiem zwycięskiej koalicji antyhitlerowskiej, ale to zwyciężeni Niemcy narzucili narrację (np. „polskie obozy śmierci”) wydarzeń wojennych. To historyczny paradoks, którego nie potrafili (nie chcieli) rozbroić polscy politycy i historycy.

Nierozliczeni aferzyści transformacyjni udają biznesmenów, menedżerów medialnych, zawłaszczając całe połacie rynku. Konkurencji trudno im sprostać, bo mieli przecież ułatwiony (załatwiony) start. Jeżeli był efektem przestępstw, już dawno uległy przedawnieniu, dzięki łaskawości grubokreskowych sądów. O pochodzenie (i źródła sukcesów) resortowych dzieci też nie wypada wypytywać. Transformacyjni beneficjenci mają się dobrze i wychowali sobie obrońców w wymiarze sprawiedliwości, w mediach. Mogą dyktować swoją wersję wydarzeń, kreować swoje legendy.

Okazuje się, że nie tylko państwo niemieckie usiłuje kształtować polską historię. Norweski ambasador zaangażował się w przyznanie Muzeum Żydów Polskich imponującej dotacji (10 mln euro z tzw. norweskich funduszy), z pominięciem Muzeum Getta Warszawskiego. To ostatnie, powołane przez resort kultury, jest już z założenia podejrzane, tak jak cała władza, wyłoniona w wyborach sejmowych w 2015 roku. Dlatego, podlegające stołecznemu magistratowi Muzeum Żydów Polskich, powinno mieć monopol na prezentację historii i relacji żydowsko-polskich.

Po Deklaracji Jerozolimskiej mówienie prawdy o wspólnej historii obywateli polskich i obywateli polskich pochodzenia żydowskiego nie jest już uznawane jako antysemityzm, jak to dotychczas nieraz bywało. Jak potoczą się kariery naukowców, którzy robili je, bazując na fantasmagoriach i antypoplonizmie – nie wiadomo. W każdym razie już wiadomo, że wystarczy powołać się na kronikarza Emmanuela Ringelbluma, poetę Icchaka Kacenelsona czy prof. Hannah Arendt – by mieć historyczną rację, by dowieść prawdy o relacjach polsko-żydowskich.

Po dziesięcioleciach grubokreskowej transformacji dochodzi już do starcia wnuków AK z wnukami UB-PZPR. Antypolska propaganda oraz manipulacja „zaprzyjaźnionych” i polskojęzycznych mediów nie ułatwiają tym pierwszym głoszenia i obrony prawdy historycznej. Pozostaje mieć nadzieję, że to oni będą nośnikiem tradycyjnych wartości, wbrew sondażom, które diagnozują, że nasz kraj przoduje w zanikaniu religijności (tylko 26 proc. młodych ludzi uczestniczy w mszach św., 14 proc. modli się codziennie).

Zemsta

„Katyń pomścimy” – pisali z narażeniem życia harcerze Szarych Szeregów na warszawskich murach podczas okupacji niemieckiej. Zemsta miała być wymierzeniem sprawiedliwości, bo przecież rosyjskie ludobójstwo nie mogło być bezkarne. Potem był PRL i tylko sporadycznie pojawiały się transparenty – „Katyń pamiętamy”. Teraz obowiązuje polityczna poprawność. Nie wypada mówić o zemście. Jeżeli po Katyniu pozostaje pamięć, to co po Smoleńsku z jego niekończącym się śledztwem. Czy tylko KOD-ziarskie barbarzyństwo, postępujące chamstwo manifestacji publicznych?

Muzeum Katyńskie, w swej nowej siedzibie w Cytadeli Warszawskiej, nie jest oblegane, a powinno być elementem szkolnej edukacji. Takiej zbrodni jeszcze nie było w historii ludzkości, gdy naród został pozbawiony najwartościowszych ludzi, odmóżdżony na wiele pokoleń. Pamięć o tym bezprecedensowym bestialstwie jest zarazem przestrogą dla światowych przywódców. Muzeum Katyńskie powinno być miejscem wizyt dyplomatów, akredytowanych w naszym kraju – powiedział Jarosław Szarek, prezes IPN, w wywiadzie dla „Naszego Dziennika”.

81 lat po Operacji Polskiej NKWD (1937-1938), w której zginęło ponad 100 tys. Polaków, tylko dlatego, że byli Polakami, świadomość tej zbrodni ludobójstwa nie przebija się do światowej opinii publicznej. Pozostali poza granicami II RP, ale nie zatracili swej polskiej tożsamości, wiary i obyczajów. I to było przyczyną ich śmierci. Bezprecedensowa czystka etniczna domaga się zapisu w podręcznikach, nie mówiąc o odpowiednim upamiętnieniu. IPN wystąpił do stołecznego magistratu o budowę pomnika polskich ofiar NKWD, ale jak na raziebez rezultatu.

Bierzemy odpowiedzialność za okrucieństwa II wojny – deklamują niemieccy politycy, ale niewiele poza tym. Tym bardziej, że już po I wojnie światowej gremialnie – od nacjonalistów, konserwatystów do liberałów – gromko pomstowali na uzgodnienia traktatu wersalskiego, protestując przeciwko powstałemu państwu polskiemu. Teraz niemieckie media – wbrew historii – kolportują kłamliwy termin „polskie obozy śmieci”, z konsekwencją wskazującą na realizowanie polityki historycznej, zamazującej deklarowaną odpowiedzialność.

Tymczasem ofiary niemieckiej i rosyjskiej agresji wciąż są liczone. Z dokumentów Armii Krajowej wynika, że państwo polskie utraciło 18 mln obywateli (nie tylko ginęli z powodu działań wojennych, w obozach i łagrach, wielu pozostało na emigracji). Poza pamiętaniem, naszym obowiązkiem jest policzenie ofiar. Z drugiej strony – trzeba policzyć straty materialne, poniesione na skutek działań wojennych i represyjnych (np. niszczenie Warszawy po Powstaniu). Kwestia reparacji i odszkodowań wciąż pozostaje otwarta, mimo powtarzających się niemieckich deklaracji o odpowiedzialności moralnej i politycznej.

Podwójna śmierć

Pod Zadwórzem, niedaleko Lwowa oddział kapitana Bolesława Zajączkowskiego odparł nawałę konarmii Budionnego, nacierającą na to miasto. Obronił polskość tych terenów, a właściwie ich przynależność do cywilizacji łacińskiej. Legenda mówi o Polskich Termopilach, historia – o bohaterstwie żołnierzy. To były wzorce, na których wychowywali się młodzi obywatele II RP. W tym roku po raz pierwszy w rocznicę bitwy 18 sierpnia 1920 roku polskie władze oddały hołd bohaterom.

Polsko-ukraiński sojusz wojskowy z 1920 roku, wspólna walka z najazdem bolszewickim Józefa Piłsudskiego i Symona Petlury, mogłyby stanowić podłoże do dobrosąsiedzkich relacji. Niestety postępująca banderyzacja obecnych polityków ukraińskich nie tylko je uniemożliwia, nie tylko powiela antypolskie stereotypy, ale także blokuje troskę Polaków (ekshumacje, upamiętnienia) o ofiary ludobójstwa wołyńskiego. Wymordowani w okrutny sposób, porzuceni w dołach śmierci, oczekują na chrześcijański pochówek. Zapomniani przez rodaków – jakby umarli powtórnie. Tymczasem strona ukraińska nie godzi się na ich ekshumacje, także żołnierzy z I i II wojny światowej. Takie stanowisko jest dla strony polskiej nie do przyjęcia, jak – zachowując proporcje – niezwracanie polskim katolikom zawłaszczonych kościołów czy państwu polskiemu – zbiorów Ossolińskich. Czas płynie. Oby nie zatarł pamięci.

Tym bardziej, że walkę z nią podjęli samorządowcy – chcieliby regionalnej polityki historycznej. Wolne miasto Gdańsk lansuje swoją wersję II wojny. Słupsk przypisuje sobie tradycje homolubstwa. Tęczowy Poznań odżegnuje się od wielowiekowych działań pozytywistycznych na rzecz dobra wspólnego. Szczecin chce być otwarty na zachodnie (niemieckie) wiatry. Każde z tych miast wyrzeka się swojej tożsamości.

Mieszkańcy, których zawiedzie pamięć, obudzą się w innym mieście.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej