Ojców założycieli za kratki?-Janusz Sanocki

Stany Zjednoczone wydały Polsce Dariusza Tytusa Przywieczerskiego, byłego prezesa Universalu, skazanego w procesie „FOZZ” na 3,5 roku za przywłaszczenie jakichś głupich 1,5 mln dolarów.

Stany Zjednoczone wydały Polsce Dariusza Tytusa Przywieczerskiego, byłego prezesa Universalu, skazanego w procesie „FOZZ” na 3,5 roku za przywłaszczenie jakichś głupich 1,5 mln dolarów.

Przy tej okazji nasze media podają, jakoby Polska straciła w „aferze FOZZ” ponad 300 mln zł. To wszystko bajka. Według Jerzego Przystawy i Mirosława Dakowskiego, autorów książki „Via bank i FOZZ”– Polska w ramach przekrętu, którego częścią był FOZZ, straciła co najmniej 300 miliardów zł, czyli mniej więcej tyle, co roczny budżet państwa.

Obaj autorzy opisali mechanizm przekrętu, po tym jak skontaktował się z nimi Michał Falzmann, inspektor NIK, który aferę wykrył. Potem Falzmann zmarł w niejasnych okolicznościach na zawał serca, ale przed śmiercią przekazał to co odkrył, dwóm profesorom fizyki. Ci musieli zagłębić się w tajemnice prawa bankowego i dojść do wniosku, że wśród oskarżonych powinien znaleźć się cudotwórca ekonomiczny – Leszek Balcerowicz.

Balcerowicz jako minister finansów w pierwszym niekomunistycznym rządzie po 1989 roku, wprowadzał plan, który miał uzdrowić gospodarkę („Plan Balcerowicza”). Pod koniec 1989 roku pojechał do Londynu, gdzie z Międzynarodowym Funduszem Walutowym ustalił, że kurs dolara w Polsce przez rok pozostanie stały jako „antyinflacyjna kotwica”. Wówczas 1dolar kosztował ok. 10 tys. starych złotych. W obecnej walucie byłoby to 1 zł za dolara.

Jednocześnie, żeby zdławić inflację nasz geniusz zdecydował, że odsetki od lokat złotówkowych, (a więc i kredytów) będą wynosiły kilkadziesiąt procent miesięcznie. Tak, tak miesięcznie. Każdy, kto pamięta rok 1990 – pierwszy rok „Planu Balcerowicza” – przypomni sobie, że tylko w styczniu odsetki od lokat wynosiły 60 proc. za miesiąc.

Po styczniu odsetki i oprocentowanie lokat malało – w lutym wynosiło jeszcze 40 proc. za miesiąc, potem spadło do kilku procent miesięcznie. W skali roku oprocentowanie lokat przekraczało 100 proc. Czyli, jeśli wpłaciłeś 10 mld na lokatę, po roku odbierałeś 20 mld.

Co więc robił każdy mądry człowiek, który wiedział, co w Londynie podpisał nasz Leszek B. i który miał np. bogatą ciotkę, od której mógł pożyczyć milion dolarów? Ano pożyczał, szedł do kantoru, wymieniał dolary na złotówki – brał te 10 mld złotych, przechodził przez ulicę do państwowego banku – powiedzmy PKO BP – tam wpłacał pieniądze na lokatę roczną i pod koniec wspaniałego roku 1990 – odbierał z banku 20 mld. Następnie wracał do kantoru i kupował za 20 mld zł 2 miliony dolarów. Jeden milion oddawał ciotce, a drugi – wiózł do jakiegoś bezpieczniejszego kraju – powiedzmy do Luksemburga, po drodze chwaląc ekonomistę Balcerowicza, bez którego cały ten „interes” oczywiście nie byłby możliwy.

A co ma do tego FOZZ? Ano FOZZ był właśnie tą „ciotką”, która pożyczała swoim kolesiom pierwszy milion dolarów na początek całego geszeftu.

Ale mądrzy ludzie nie zadowalali się jednorazową lokatą. Kiedy tylko lokatę zaksięgował polski bank, brali od banku gwarancję pod zastaw lokaty, jechali do jakiegoś Luksemburga, tam brali kredyt dolarowy oprocentowany 10 proc. rocznie, wracali do kraju, zamieniali dolce w kantorze, szli do banku, zakładali lokatę, brali znów gwarancję i tak dalej i tak dalej. Ten mechanizm nazwany potem „oscylatorem” zastosowało m.in. dwóch młodych muzyków, Bagsik i Gąsiorowski, którzy po ośmiu miesiącach „oscylowania” między bankiem PKO BP, a bankami w Luksemburgu wywieźli z naszego umęczonego kraju, kwotę grubo ponad 400 mln dolarów. A ilu takich Bagsików było wtedy w Polsce?

Ten przekręt tysiąclecia kojarzy się z FOZZ, bo FOZZ był tą „ciotką od dolarów” złapaną za rękę. O innych „ciotkach”, innych Przywieczerskich milczą elity III RP.

Afera była możliwa, bo Balcerowicz, usztywniając kurs dolara, przy gigantycznych stopach od lokat złotówkowych, naruszył podstawowe prawo bankowe – prawo parytetu stóp procentowych, które mówi, że cena pieniądza na rynkach światowych musi być taka sama.

I nasz geniusz o tej zasadzie nie wiedział? A po co miał wiedzieć?

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej