Wrocław to nie firma, ale wspólnota

Wywiad z poseł Mirosławą Stachowiak-Różecką, kandydatką na Prezydenta Wrocławia Od jakiegoś czasu głównym zarzutem wobec Pani kandydatury jest to, że kandyduje Pani na urząd prezydenta Wrocławia z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Wywiad z poseł Mirosławą Stachowiak-Różecką, kandydatką na Prezydenta Wrocławia

Od jakiegoś czasu głównym zarzutem wobec Pani kandydatury jest to, że kandyduje Pani na urząd prezydenta Wrocławia z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Rozwiązania problemów Wrocławia nie mają etykietek partyjnych. Byłam Radną Miasta Wrocławia przez dwie kadencje, zresztą przewodniczącą klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości, obecnie jestem posłem. Nigdy nie kryłam swojej przynależności do PiS. Z dumą podkreślałam, że to właśnie Prawo Sprawiedliwość we Wrocławiu walczyło o bezpłatną komunikację miejską czy utworzenie Funduszu Rozwoju Osiedli. To my również podjęliśmy inicjatywę zniesienia opłaty targowej i walczyliśmy o zniesienie niezgodnego z przepisami pobierania opłat parkingowych w soboty. Walka o zwiększenie szans osób dotkniętych przemocą domową na otrzymanie mieszkania socjalnego to też nasza inicjatywa.

No tak, ale czy szyld Prawa i Sprawiedliwości nie zniechęca części wrocławian?

Myślę, że nie. Bez wątpienia mój szyld jest bardziej wiarygodny niż szyld tzw. kandydatów bezpartyjnych, którzy zmienili barwy przed wyborami, względnie całkiem niedawno oderwali się od klubu radnych Rafała Dutkiewicza. Pod hasłem „Chcemy Sutryka, a nie polityka” kryje się koalicja wielu partii politycznych – SLD, PO, Nowoczesnej i Klubu Rafała Dutkiewicza. Czyli nie tylko partyjność, ale multipartyjność. Ja nie ukrywam swojej przynależności i skupiam się na problemach mieszkańców, a nie na zakulisowych grach. Konsekwentnie staram się walczyć o lepszą codzienność dla wrocławian i wybory sprzed czterech lat potwierdziły, że jest to oferta nie tylko dla wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Problemy miasta nie mają szyldów partyjnych, a mieszkańcy potrzebują konkretnych rozwiązań. Ja je mam i chcę je zaprezentować jak największej liczbie mieszkańców.

Jaki ma Pani program? Jak Pani widzi przyszłość Wrocławia?

Przed wszystkim zamierzam ją tworzyć nie z gadżetów i fajerwerków, ale chcę budować fundamenty nowoczesnego miasta. Od nowoczesnej edukacji, uczącej jak się uczyć, zależy przyszłość naszych dzieci – czyli przyszłość Wrocławia. Niech będą specjalistami, właścicielami firm, a nie tanią siłą roboczą. Ale do tego trzeba sieci szkół i przedszkoli na osiedlach. I to szkół dobrych, uczących myślenia i kreatywności. To trzeba wypracować. Wrocław jako europejskie miasto musi mieć nowoczesną, punktualną, wygodną i bezpłatną komunikacje publiczną. Nie rozwiążemy problemu korków, smogu, niszczenia dróg, jeśli nie stworzymy mody na transport publiczny. Wierzę, że uda się dojść do momentu, w którym samochód nie będzie potrzebny do poruszania się w mieście. Wiem, że możemy to zrobić szybciej i nie tracić kolejnych lat na pozorowane działania.

To oczywiste, ale bezpłatna komunikacja publiczna będzie przecież kosztować miliony…

To już kosztuje, bo od 1 września wprowadzono częściowo mój postulat i uczniowie wrocławscy bezpłatnie korzystają z MPK. Emeryci również podróżują bezpłatnie. Nie słyszałam, aby z tego powodu prezydent miasta odwoływał festiwale, planował sprzedaż Stadionu Miejskiego czy zrezygnował z finansowania WKS Śląsk. Powiększymy tylko skalę przedsięwzięcia. Skoro po latach mojej walki o bezpłatną komunikację okazało się że można go zrealizować, to myślę, że rozsądne gospodarowanie budżetem miasta umożliwi wprowadzenie tego postulatu w życie dla wszystkich wrocławian.

Budżet miasta nie jest „bez dna”, a kandydaci przed wyborami często składają obietnice. Jak znaleźć na to wszystko środki finansowe?

Gospodarując ROZSĄDNIE publicznymi pieniędzmi. To nie są finanse miasta, ale ludzi płacących gminie podatki. Pieniądze mieszkańców powinny być wydawane na rozwiązywanie ich problemów – jawnie i z łatwą możliwością sprawdzenia. Na pytanie, jaki jest stan finansów miasta, nie uzyskamy dziś odpowiedzi. Co prawda znamy budżet, ale działalność spółek miejskich, zrolowane w nich długi pozostają zagadką i smutnym spadkiem po erze Rafała Dutkiewicza. Konieczny jest audyt finansów miasta i jego spółek. Trzeba skończyć z kosztownymi procesami gminy, które grożą wysokimi karami, a służą odkładaniu płatności w czasie. Wrocław musi odzyskać wiarygodność biznesową. Dla wykonawców, ale też dla przedsiębiorców działających w mieście. Koniec z zaskakiwaniem nagłymi decyzjami. Przyjazny urząd to terminowe i sprawne decyzje, koniec z arbitralnością. Po wprowadzeniu tych zmian – łatwo będzie uciąć marnowanie pieniędzy. Chcę współpracować z rządem w realizacji programu Mieszkanie+ i rozwijać tanie budownictwo mieszkaniowe we Wrocławiu. To podatki są źródłem dochodu – więcej mieszkańców, większy budżet. Lokale komunalne i socjalne to nie towar na sprzedaż, ale potrzebne instrumenty pomocy. Powtarzam, budżet ma być dla mieszkańców, a nie na kolejne działki pod galerie, czy olimpiady. Dość promocji. Miasto to nie jest firma, to coś więcej. To wspólnota, zarządzajmy nią gospodarnie. Ludzie muszą wiedzieć, że ich podatki, ich pieniądze są wydawane mądrze.

Mówi Pani, że wrocławskie osiedla nie są dostatecznie wyposażone. Ja widzę drogi, chodniki. Dużo i ładnie się buduje. Co trzeba jeszcze zrobić z osiedlami wrocławskimi?

Chcę uczynić Wrocław miastem lepszym do życia i sprawić, aby wrocławskie osiedla były KOMPLETNE. Pan owszem widzi chodniki i drogi, ale nie wszędzie Pan zobaczy żłobki i szkoły. Oczywiście, że Wrocław się rozbudowuje. Jeśli jednak chcemy żyć lepiej, komfortowo, to nie wystarczy droga czy chodnik. Osiedla muszą być skomunikowane. Jaki ma Pan pożytek z drogi, skoro blokują ją korki? Po co chodnik, który prowadzi donikąd? A tramwaj, a autobus? O sieci szkół, przedszkoli i żłobków nie wspomnę.

Osiedla kompletne to dla mnie osiedla skomunikowane, wyposażone w infrastrukturę: żłobki, szkoły, przedszkola, miejsca czyste, uporządkowane i bez dziur w drogach i z chodnikami i pobliskimi terenami zielonymi. Osiedla kompletne to takie, w których działają Centra Aktywności Lokalnej, a szkoła staje się miejscem spotkań – SMS (Szkoła Miejscem Spotkań), w której seniorzy i młodzi znajdują wspólną przestrzeń.

To nie kolekcja zdjęć z Marylin Monroe sprawia, że jesteśmy europejskim miastem, lecz przyjazna i powszechnie dostępna infrastruktura. No i przede wszystkim brak smogu – obecnie to jeden z najbardziej uciążliwych czynników pogarszających jakość życia we Wrocławiu. Miasto samo nie rozwiąże problemu. Trzeba wspólnej platformy antysmogowej z rządem, marszałkiem województwa oraz wykorzystania funduszy unijnych i krajowych. Mam na to pomysł i potrafię go zrealizować. Bez tego nie będzie lepszego życia we Wrocławiu.

Często powtarza Pani słowo „wspólnota”. Miasto to olbrzymi i złożony organizm, jak Pani zamierza budować wspólnotę we Wrocławiu? Czy to w ogóle jest możliwe?

Wie Pan, dla mnie to oznacza, że troszczymy się o siebie i interesujemy się wzajemnie. Zwłaszcza w trudnych momentach, kiedy jesteśmy chorzy, słabi, samotni, w „dołku”. Gmina musi być wzorem i motorem działań w tym obszarze. Zatem Opieka Społeczna to nie przymus ustawowy – ale ważna misja dbania o najsłabszych i pomagania im, asystowania i zapobiegania problemom.

Opieka nad seniorami to nie imprezy i projekty dla zamożnych, zadbanych i samodzielnych seniorów z wysokimi emeryturami. To tworzenie miejsc spotkań, wprowadzanie asystentów wszędzie tam, gdzie starsi samotni ludzie pozbawieni opieki nie mogą korzystać z uroków miasta. Innymi słowy: seniorze, bądź jak najdłużej samodzielny, ale nigdy pozostawiony sam sobie.

Podobnie z osobami niepełnosprawnymi, które ciągle we Wrocławiu napotykają bariery – a to z powodu braku niskopodłogowych tramwajów, a to z powodu krawężników, złych podjazdów. Wciąż jest za mało miejsc w ośrodkach dla dzieci z niepełnosprawnością. To trzeba zmienić, odciążyć rodziców i opiekunów pomocą asystenta, utworzyć więcej wyspecjalizowanych placówek. Wiele problemów z brakiem dostępu dotyka i osoby starsze, i niepełnosprawne. Trzeba to zmienić.

Żyjemy coraz dłużej, bez względu na choroby. To wymaga od miasta gotowości do bycia dostępnym w wielu obszarach. Warto również wspomnieć o potrzebie nowych miejsc hospicyjnych we Wrocławiu. Ale nie chcę tego rozbić sama. Wspólnie to znaczy z radami wrocławskich osiedli wyposażonych w budżety, ale przede wszystkim wespół z mieszkańcami miasta. Wszystko dzięki nim i dla nich.

Wspólnie, Rozsądnie, Szybciej, Lepiej – jak dobrze rozumiem, to Pani hasła przewodnie. To program czy obietnice wyborcze?

To inna perspektywa patrzenia na miasto. Magistrat od lat się wycofywał i zaniedbywał działania dotyczące zdrowia, zieleni, smogu, szkół, żłobków, o MPK i sprawach społecznych nie wspomnę.

Moim celem jest zmienić punkt widzenia. Ja nie obiecuję, a proponuję rozwiązania nabrzmiałych od lat bolączek wrocławian.

foto Janusz Wolniak

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej