Pamięć Pokoleń- Bożena Ratter

Do Warszawy w 1945 roku dociera informacja, iż na Dolnym Śląsku w miejscowości Adelin, w pomieszczeniach wielkiego majątku hrabiów, mieści się pokaźny zbiór książek. Niemcy nie zdołali go wywieźć, a teren zajęła Armia Czerwona.

Do Warszawy w 1945 roku dociera informacja, iż na Dolnym Śląsku w miejscowości Adelin, w pomieszczeniach wielkiego majątku hrabiów, mieści się pokaźny zbiór książek. Niemcy nie zdołali go wywieźć, a teren zajęła Armia Czerwona.

Delegacja bibliotekarzy z Warszawy udaje się do Adelina i uzyskuje zgodę rosyjskiego porucznika na przejrzenie tych zbiorów, a nawet ich wywiezienie. Zwaliska skrzyń, worków, rozsypanych książek, papierów – dokumentów, starodruków już przetrzebionych, gdyż jako miękkie, używane były jako papier toaletowy.

Najcenniejsze skarby polskiej literatury

Bibliotekarze skrupulatnie przeglądają i segregują, skrzynie podpisane Warszawa (czyli nie wszystkie zostały spalone przez Niemców) wracają do Warszawy, inne do Krakowa. Książki z biblioteki narodowej i uniwersyteckiej wracają do Warszawy w ośmiu wagonach. Bibliotekarze odkrywają również w Adelinie skrzynie z napisem „Ossolineum-Lwów”, czyli najcenniejsze skarby polskiej literatury. Te skarby to autograf „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, wszystkie rękopisy Juliusza Słowackiego, dzieła Aleksandra Fredry, autografy i rękopisy dzieł największych polskich pisarzy: Potockiego, Morsztyna, biskupa Krasickiego, poetów XIX wieku, Goszczyńskiego, Lenartowicza, Ujejskiego, Asnyka, dzieła Kraszewskiego, rękopisy Korzeniowskiego, Elizy Orzeszkowej, Jana Kasprowicza, Władysława Reymonta, w tym nagrodzony Noblem rękopis „Chłopów”, Sienkiewicza, Stefana Żeromskiego i inne.

Dlaczego do dzisiaj Ministerstwo Edukacji Narodowej, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie zadbały o to, by przeciętny Polak wiedział, że najcenniejsze rękopisy dla polskiej literatury znajdowały się na Kresach, we Lwowie, w Bibliotece Ossolineum?

Profesor Mieczysław Gębarowicz

Ocalenie tego bezcennego skarbu na Dolnym Śląsku zawdzięczamy jednemu skromnemu człowiekowi, Mieczysławowi Gębarowiczowi, humaniście, człowiekowi wielkiego formatu. Nie wyjechał ze Lwowa, gdzie studiował, pracował naukowo i dydaktycznie, zajmował się ochroną polskich dóbr kultury. Skazany pozornie na życie na marginesie pozostał niezależny w zniewolonym marksistowską ideologią społeczeństwie. Jak powiedział: „chociaż straciłem wszystkie zdobyte pracą tytuły i stanowiska, nie uważam się za bankruta".

Podczas II wojny światowej profesor Mieczysław Gębarowicz był we Lwowie kustoszem 760 000 tomów polskiego dziedzictwa narodowego zgromadzonego przez Polaków w magazynach Ossolineum. Wycofujący się ze Lwowa Niemcy pozwolili wywieźć tylko czasopisma techniczne, część biblioteki naukowej uniwersytetu i zbiory ukraińskie. Profesor wykorzystał sytuację i spakował najcenniejsze zabytki z magazynu Ossolineum do 139 skrzyń – to właśnie one zostały ukryte w Adelinie przez wycofujących się Niemców.

O losach zbiorów z Adelina opowiadał Tomasz Kuba Kozłowski w Domu Spotkań z Historią na Konferencji „Pamięć Pokoleń” zorganizowanej przez fundację Kresy-Syberia. Przyjechali na nią z różnych stron świata potomkowie naszych wspaniałych przodków wywiezionych na „nieludzką ziemię”, Sybir, Ural, Kazachstan. Niektórym udało się przeżyć ten marksistowski eksperyment, wyszli z armią Andersa i przez Persję, Indie, Tanzanię dotarli do innych krajów i kontynentów.

Fundacja Kresy-Syberia

Potomkowie, członkowie i sympatycy Fundacji Kresy-Syberia (niedotowanej a prowadzącej od lat Wirtualne Muzeum Kresy-Syberia) przylecieli z Europy i odległych kontynentów do Warszawy, by 17 września, w Dniu Sybiraka, dać wyraz pamięci o zbrodni katyńskiej, o setkach tysięcy pogrzebanych przy torach, przymarzniętych do ścian wagonów, lepianek, szałasów, przywalonych w tajdze, utopionych w kanałach, rzekach, umierających z głodu, chorób, w kopalniach, hutach, kołchozach. Już trzecie pokolenie pamięta traumę dziadków i rodziców i chce tę pamięć przekazać innym.

Jonathan Kołodziej Durand, filmowiec i fotograf w Montrealu pokazał swój film o babci Kazi, wywiezionej z Białorusi i przebywającej sześć lat w Tanzanii przed wyjazdem do Kanady. Już dwukrotnie odwiedził Białoruś, by znaleźć choćby miejsce domu, w którym urodziła się babcia. „Jest to ważna opowieść z czasów II wojny światowej, której 70 lat po wojnie, większość ludzi nigdy nie słyszała. W najbardziej zbadanym konflikcie w historii, ich rozdział został pominięty w oficjalnych książkach wszelkich stron, a ci, którzy przeżyli, desperacko chcą, aby to było znane, ważne. To jest opowieść, którą ocalali opowiadali przez całe życie, ale którą bardzo niewiele osób spoza ich rodzin słyszało do tej pory”.

Iwona Januszajtis, urodzona w Redhill w Anglii, śpiewaczka operowa (odśpiewała hymn narodowy na stadionie Wembley przed światowym finałem piłkarskim) na konferencji „Pamięć pokoleń” opowiedziała historię i zaśpiewała napisaną przez siebie piosenkę „Dokąd jedziemy”, opartą na przeżyciach babci i jej dzieci, deportowanych do zachodniej Rosji i na Syberię. To wnuczka Mariana Januszajtisa Żegoty, generała, weterana walk o niepodległość, wojny polsko-bolszewickiej i II wojny światowej.

W konferencji „Pamięć pokoleń” uczestniczyła 25-letnia mieszkanka Argentyny, informację znalazła na facebooku. To dziadek zaszczepił w niej ciekawość Polski, marzyła, aby tu być. Przyleciała do Warszawy kilka miesięcy temu, uczy hiszpańskiego. Profesor Jan Wiktor Sienkiewicz opowiedział o życiu artystów plastyków lub kandydatów na artystów na szlaku armii Andersa, którzy dzięki wrażliwości artystycznej generała Andersa i prof. Mariana Bohusz-Szyszki mogli realizować swoje projekcje artystyczne nawet podczas działań wojennych.

Wspaniałe, ciekawe prelekcje oraz pokazy filmów drugiego i trzeciego pokolenia naszych wielkich poprzedników wypełniły drugi dzień konferencji w DSH po mszy św. w intencji Sybiraków w kościele św. Krzyża.

Niestety, konferencja „Pamięć pokoleń” nie zainteresowała członków oddziałów Związku Sybiraków (oprócz honorowego prezesa), Związku Kombatantów, Miłośników Kresów i Lwowa ani innych licznych warszawskich stowarzyszeń.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej