Władza pieniądza

Przemoc nie nadaje się do panowania nad współczesnym światem. Upadła faszystowska niemiecka potęga. Rozpadł się Związek Sowiecki.

Czy światem ma rządzić pieniądz?

W 2008 r. bankructwo amerykańskiego kolosa banku Lehmann Brothers pociągnęło globalny kryzys, którego skutki trwają po dziś dzień.

Nauka, edukacja, organizacja – przejęte od Europy przez wszystkie kręgi kulturowe – prowadzą do ograniczenia głodu i skrajnej nędzy, prowadzą do wzrostu populacji, do rozwoju. Ciągle jednak niebezpiecznie rośnie rozwarstwienie — bogaci bogacą się coraz szybciej. W obu tych procesach wielki udział maja prywatne w swej masie banki. Pracują na kapitale, kreują kapitał, ze swych pierwszorzędnych zysków kumulują kapitał.

Uzależniają od siebie, od długu miliardy ludzi, ubogie, ale także rozwinięte kraje – Grecję, Włochy, Stany Zjednoczone.

Państwa dbają o wypłacalność banków, a więc pośrednio o finansową stabilność i interesy obywateli. Z tym bywa różnie. W epicentrum kryzysu 2008-2009 rządy przejmowały kontrolę nad zbankrutowanymi bankami i zasilały je pieniędzmi podatników albo emisją środków. Czy tak być powinno?

To był ratunek dla ekonomicznego ładu, ale czy to ma tak działać? Czy nie lepiej byłoby tworzyć i opierać ład na konkurujących między sobą, ale państwowych i społecznych bankach pod zarządem wynajętych menedżerów?

Gdy właściciel grupy finansowej Getin Banku, Leszek Czarnecki nagrał rozmowę z przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego Markiem Chrzanowskim, w kraju rozgorzał polityczny spór. Czy to była korupcyjna propozycja? Dlaczego prokuratura zwlekała przez pięć dni z zawiadomieniem ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego? Czy premier, który o nagraniu dowiedział się z mediów, czy służby specjalne, które do gabinetu prezesa KNF wkroczyły dopiero kilka godzin po jego powrocie z Singapuru, czy państwo zadziałało właściwie?

Prawo jest takie, że premier sprawujący pieczę nad nadzorem finansowym nie może odwołać prezesa KNF i gdyby on sam nie podał się do dymisji, ciągle byłby prezesem. Na szczęście nie jest. To znakomicie. Tylko płacić będzie państwo, czyli my wszyscy. I ratować będziemy imperium krezusa? Czyli szantaż z nagraniami (jakie są jeszcze?) się powiódł?

Banki i pokrewne instytucje III RP rosły na pookrągłostołowej, złodziejskiej prywatyzacji. Wielki udział w ich tworzeniu mieli pracownicy i tacy jak pan Czarnecki tajni współpracownicy służb specjalnych PRL-u. To było finansowe eldorado. Zabójcza lichwa, wspomagana latami przez Bankowy Tytuł Egzekucyjny, którego usunięcie według Trybunału Konstytucyjnego, było sprzeczne z Konstytucją (pisaliśmy o tym w naszej gazecie). Lichwa stopniowo ograniczona, ale i aktualnie telewizja reklamuje pożyczki z Roczną Realną Stopą Oprocentowania sięgającą 100 procent kredytu! Piramidy finansowe w rodzaju Amber Gold promowane w głównych gazetach, polisolokaty bez możliwości wycofania, windykatorzy, tacy jak Get Back (instytucja pochodna zależna od Getin Banku), wpuszczeni przez KNF na giełdę i wciskający naiwnym niespłacalne obligacje. Dlaczego KNF nie reagowała wcześniej?

Wróble ćwierkały, że grupie kapitałowej pana Czarneckiego grozi bankructwo, jej akcje spadały na łeb na szyję. Teraz właściciel nie godzi się na przymusowe przejęcie przez inny bank. Zabezpiecza się nagraniami. Stąd cały problem. Nie było problemu z tym, że bankier ma miliardy zdobyte zgodnie z prawem na ludzkiej krzywdzie. Że te miliardy się rozeszły i bank staje się niewypłacalny, a państwo w trosce o depozyty obywateli chce pozbawić własności właściciela, który roztrwonił majątek, z tym problemem ma szef KNF proponujący „naprawę” — według właściciela – za drobny 1 procent od wartości kapitałowej, czyli ok. 40 mln zł. Finanse mają być niezależne od rządu, a że rząd staje się zależny od finansów – w czym problem?

Jeśli tak ma wyglądać bezpieczeństwo polskiego rynku finansowego, który jest ponoć jednym z najpewniejszych w Europie — to ja dziękuję. Nie mam więcej pytań.

 

Tylko mi Polski żal.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej