Dostaliśmy pod choinkę- Jerzy Pawlas

Nasz kraj należy do najlepiej zaopatrzonych w surowce na świecie. 80 proc. europejskich zasobów węgla znajduje się właśnie w Polsce. Nic dziwnego, że Unia Europejska domaga się dekarbonizacji. Tymczasem rząd PO-PSL rozdzielił za bezcen zagranicznym firmom koncesje na wydobycie rzadkich metali. Niemniej władztwo nad przyrodą ojczystą to gwarancja niepodległości.

Nasz kraj należy do najlepiej zaopatrzonych w surowce na świecie. 80 proc. europejskich zasobów węgla znajduje się właśnie w Polsce. Nic dziwnego, że Unia Europejska domaga się dekarbonizacji. Tymczasem rząd PO-PSL rozdzielił za bezcen zagranicznym firmom koncesje na wydobycie rzadkich metali. Niemniej władztwo nad przyrodą ojczystą to gwarancja niepodległości.

Dla ekoterrorystów jedynym sposobem walki z ociepleniem klimatu jest po prostu likwidacja kopalni węgla. Tymczasem górnictwo realizuje programy gazyfikacji węgla, jak również pozyskiwania metanu ze złóż węglowych. Jastrzębska Spółka Węglowa wdraża otrzymywanie czystego wodoru (dla pojazdów) z przetwarzania węgla i spalin. PGNiG zamierza w ciągu czterech lat dostarczać gaz ziemny do 90 proc. mieszkańców naszego kraju.

Krzykliwych miłośników przyrody nie obchodzi, że wdrażanie czystych technologii węglowych to kwestia dziesięcioleci. Pomstują na polski rząd – bo mogą. Przeszkadzali leśnikom w Puszczy Białowieskiej i jakoś im to uszło. Na niemiecki nie narzekają, choć na COP24 Niemcy otrzymały antynagrodę Fossil of the Day, ponieważ nie wdrażają polityki klimatycznej.

Al Gore, b. wiceprezydent USA, przepowiadał, że topnienie lodów na biegunach Ziemi podniesie poziom morza o sześć metrów. Nic takiego się nie stało, a dziennikarze szacują majątek tego ekologa-biznesmena na 300 milionów dolarów, podczas gdy w 2000 roku miał on zaledwie 1 milion. W tym czasie NASA obaliła mit globalnego ocieplenia. Okazuje się, że CO2 – emitowany przez elektrownie, raczej schładza atmosferę. Niezrażony tym Al Gore nadal prowadzi krucjatę antywęglową.

Ekoterroryści nie zauważyli, że od początku transformacji polski sektor energetyczny zredukował emisję CO2 o jedną trzecią. Jeszcze kilkanaście lat temu branża energetyczna bazowała na węglu w 90 proc., a teraz już w 78 proc. – reszta to odnawialne źródła energii. Gdyby sięgnęli do Eurostatu, tzobaczyliby, że to Niemcy najbardziej zatruwają Europę (21,1 proc. emisji w UE). Po nich jest Wlk. Brytania (11,6 proc.), Francja (10,7 proc.), Włochy ( 9,9 proc.) i Polska (9 proc.). W tej sytuacji czas na geo-edukację, zamiast sex– czy gender-edukacji. Społeczeństwo musi mieć świadomość dziedzictwa surowcowego, żeby mogło odpowiadać za jego racjonalne wykorzystywanie.

Czarne złoto

Na razie węgiel zapewnia naszemu krajowi samowystarczalność i bezpieczeństwo energetyczne. To najtańsze źródło energii. Polska energetyka i ciepłownictwo są więc najtańsze w UE. Również w gospodarstwach domowych węgiel jest tanim paliwem (15-20 proc. tańszym od drewna). Natomiast energia z odnawialnych źródeł jest wciąż kilkakrotnie droższa o uzyskiwanej z węgla.

Żądania ekoterrorystów, by w najbliższych 30 latach węgiel zniknął z polskiej gospodarki, to nawoływanie do samobójstwa ekonomicznego czyli zgody na neokolonię brukselską. Gdyby reprezentowali interes społeczeństwa, domagaliby się termoizolacji, modernizacji pieców i czystych technologii węglowych.

Chwaliliby też powstające czyste elektrownie węglowe spalające najgorsze gatunki węgla i muły węglowe i dzięki nowoczesnym instalacjom oczyszczającym, realizujące unijne standardy. Taki nowy blok powstał w elektrociepłowni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju. Kolejne buduje się Opolu, Jaworznie, Ostrołęce, Turowie.

Szacuje się, że polskie złoża węgla łatwo dostępne można eksploatować jeszcze przynajmniej przez 50 lat, a głębokie (poniżej 1200 metrów) nawet 200 lat, nie tylko wydobywając węgiel, ale także gazując go. Biurokracja brukselska chciałaby nasz kraj zdekarbonizować, choć UE bynajmniej z węgla nie rezygnuje (import ponad 170 mln ton).

Udokumentowane złoża węgla brunatnego też wystarczą na dziesięciolecia, ale rząd PO-PSL spisał to paliwo na straty, wyrzucając je z tzw. miksu energetycznego. Podobno zanieczyszcza środowisko. Tymczasem nowe technologie umożliwiają spalanie węgla brunatnego bez szkodliwej emisji, nie mówiąc o tym, że można go wykorzystywać do produkcji paliw płynnych i gazowych.

Niezależnie od krzykliwości lobby antywęglowego Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że w najbliższych dziesięcioleciach gospodarka światowa nie będzie mogła obejść się bez węgla, tym bardziej, że dzięki nowym technologiom będzie on czysty, nieemisyjny jak odnawialne źródła energii. Sformułowana niedawno Polityka Surowcowa Państwa będzie chronić złoża surowców dla wieloletnich potrzeb gospodarczych.

Zapoznane źródło

Od Pomorza Zachodniego, przez centrum kraju i regiony południowo-wschodnie, do terenów górskich występują źródła ciepłej wody. To prawdziwe dobrodziejstwo natury, niespotykane w innych krajach. Geologowie szacują, że na 80 proc. powierzchni kraju znajdują się warunki do rozwoju energetyki geotermalnej.

Źródła geotermalne stanowią blisko 99 proc. krajowych odnawialnych nośników energii. Reszta – to woda, biomasa, wiatr i słońce. Ciepło uzyskiwane ze źródeł geotermalnych jest o 30-50 proc. tańsze od otrzymywanego ze spalania gazu lub oleju.

W dyskusjach o smogu, który jakoś pojawił się za rządów PiS, nie mówi się o perspektywach geotermii. Tymczasem 30-40 dużych miast można ogrzewać ze źródeł geotermalnych. Dzieje się tak z powodzeniem na Podhalu, ale przykład wciąż pozostaje odosobniony. Właśnie geotermia miała dostarczać tanie ciepło mieszkańcom Torunia, ale Stanisław Gawłowski, wiceminister środowiska w rządzie PO-PSL, storpedował przedsięwzięcie, cofając dotacje. Tym samym opóźnił inwestycję o 10 lat.

Źródła geotermalne umożliwiają decentralizację energetyki (bez kosztownych sieci przesyłowych). Rozproszenie produkcji energii to zapewnienie lokalnego bezpieczeństwa energetycznego (prąd, ciepło), a przy okazji wykorzystywanie ciepłej wody do lecznictwa, rekreacji czy rolnictwa (szklarnie). Mogą też powstawać kąpieliska balneologiczne i rekreacyjne, ośrodki ekoturystyczne. Możliwości rozległe – ale kiedy powstaną gminne ośrodki geoenergetyczne – nie wiadomo.

Mit OZE

Rzeki płyną sobie bezużytecznie. Ekoterroryści nie przywiązują się do okolicznych drzew, by wymuszać ich energetyczne wykorzystywanie. A możliwości są wcale niemałe. Resort środowiska szacuje, że polskie rzeki mogłyby produkować nawet 1750-2200 MW energii. Niestety jak dotąd te możliwości wykorzystuje się zaledwie w 20 proc. Tymczasem budowa także małych elektrowni ma swoje niebagatelne znaczenie. Chronią przed powodziami i suszą.

Chociaż zasoby wodne naszego kraju należą do niskich (porównywalnych do Egiptu), to znikoma liczba elektrowni wodnych tego nie usprawiedliwia. Obecnie pracuje ok. 730 elektrowni wodnych, najczęściej małej mocy. Ich rola dla lokalnych środowisk jest jednak nie do przecenienia. Tymczasem rzeki – niejako za darmo – odprowadzają wody do morza.

Tańsza energia to warunek konkurencyjnej i kreatywnej gospodarki, pozwalającej skracać dystans między naszym krajem a krajami wysokorozwiniętymi. Nie zawsze jednak podejmuje się przedsięwzięcia opłacalne. Za rządów PO-PSL nasz krajobraz dewastowały wiatraki, stawiane wbrew lokalnej społeczności. Zagraniczni inwestorzy korumpowali lokalne władze. Był interes do zrobienia, bo Polska – jak wiadomo – jeden z najbiedniejszych krajów UE, przyjęła najdroższe tzw. zielone certyfikaty. Płacili odbiorcy energii (10 proc. rachunku za prąd szło na energię odnawialną).

W końcu nie jest tajemnicą, że energia odnawialna się nie bilansuje. Musi być dofinansowywana. Wiedzą o tym również biurokraci brukselscy. Niestety, ekoterroryści górą.

W tej sytuacji bardziej opłacalne, a przy tym niewyczerpalne, jest pozyskiwanie do produkcji gazu surowców i odpadów rolniczych. Także lasy mogą dostarczać olbrzymie ilości biomasy jako surowca energetycznego. Jest też pod dostatkiem ziemi rolnej. Można uprawiać rośliny energetyczne.

Przyroda konstytucyjna

Przez lata lewicowe rządy ułatwiały i promowały import kosztownej rosyjskiej ropy i gazu (słynne długoletnie kontrakty), zaniedbując rozwój geoenergetyki. Zasoby surowcowe były eksploatowane nieracjonalnie, często wyprzedawane za bezcen zagranicznym inwestorom. Polska przyroda, jej zasoby surowcowe, bogactwa naturalne powinny być chronione konstytucyjnie jako niezbywalna własność całego narodu.

Nasz kraj, tak obficie obdarowany przez naturę w surowce, nie może z nich w pełni korzystać nie tylko z racji zapóźnień technologicznych, ale także z powodu unijnych ograniczeń. Przyjęty przez rząd PO-PSL pakiet energetyczno-klimatyczny, dyskryminuje całe sektory gospodarki, zużywające energię, pochodzącą głównie z węgla (produkcja energii elektrycznej, stali, cementu, szkła, papieru, ciepła). W ten sposób obniżono konkurencyjność polskiej gospodarki, tym bardziej, że trzeba płacić za emisję CO2 (obecnie 25 euro za tonę).

To też niedopatrzenie rządu PO-PSL, który nie skorzystał z wyroku luksemburskiego sądu w 2008 roku (sprawę wniósł rząd PiS), przyznającego naszemu krajowi wyższą kwotę bezpłatnej emisji CO2 (zamiast 208 mln ton – 283 mln ton). W efekcie przez 5 lat polska gospodarka musiała wnosić nienależne opłaty za emisję (ponad 9 mld euro). Tymczasem odpowiada ona śladowo (0,8-0,9 proc.) za globalną emisję CO2.

W końcu kraje lepiej rozwinięte nie muszą narzucać mniej rozwiniętym swoich technologii. Wystarczy przyjąć zasadę – każdy kraj produkuje tyle CO2, ile jest w stanie pochłaniać (odpowiednie urządzenia, regeneracja gleb, lasy).

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej