Balonem do przedsionków kosmosu- Andrzej Gelberg

Gdy 27 czerwca 1978 r. Mirosław Hermaszewski startował w rakiecie Sojuz w swoją kilkudniową podróż kosmiczną, wielu ludzi nad Wisłą myślało, że jest to początek włączenia się Polaków w drogę do gwiazd. Nic bardziej mylnego i nie chodzi tylko o to, że nasz rodak, Mikołaj Kopernik interesował się przed wiekami kosmosem i – jakby nie było – miał na tym polu niemałe osiągnięcia. Nie sposób przecież pominąć Konstantego Ciołkowskiego, syna polskiego zesłańca, który na początku ubiegłego stulecia opracował podstawy nowoczesnej kosmonautyki.

Gdy 27 czerwca 1978 r. Mirosław Hermaszewski startował w rakiecie Sojuz w swoją kilkudniową podróż kosmiczną, wielu ludzi nad Wisłą myślało, że jest to początek włączenia się Polaków w drogę do gwiazd.

Nic bardziej mylnego i nie chodzi tylko o to, że nasz rodak, Mikołaj Kopernik interesował się przed wiekami kosmosem i – jakby nie było – miał na tym polu niemałe osiągnięcia. Nie sposób przecież pominąć Konstantego Ciołkowskiego, syna polskiego zesłańca, który na początku ubiegłego stulecia opracował podstawy nowoczesnej kosmonautyki.

Trzeba również koniecznie powiedzieć o polskich inżynierach wykształconych na politechnikach, lwowskiej i warszawskiej, którzy po II wojnie światowej znaleźli się w Stanach Zjednoczonych, gdzie podjęli współpracę z NASA. Wiedza w Polsce jest o nich niewielka, a niesłusznie, gdyż są to postaci wybitne. Najbardziej znany jest Mieczysław Bekker – konstruktor łazika księżycowego. Ale również trzeba wymienić Ryszarda Kirchera (specjalistę od paliw rakietowych), Eugeniusza Lachockiego (zasilacze do urządzeń statków Apollo) czy Wojciecha Rostafińskiego (nowe systemy napędu pomp na ciekły tlen i ciekły wodór). Doprawdy jest się czym pochwalić. A jak było w II Rzeczpospolitej, która miała w swoim dwudziestoleciu dość własnych, przyziemnych problemów, żeby jeszcze zajmować się kosmosem?

Start z Doliny Chochołowskiej

Na kilkanaście miesięcy przed wybuchem II wojny światowej została wykonana, przetestowana i przygotowana do startu, hermetyczna kapsuła załogowa przystosowana do lotu stratosferycznego. Kapsułę tę miał wynieść – na nieosiągalną do tamtej pory wysokość 30 kilometrów – balon o nazwie „Gwiazda Polski”. Trzeba dodać, że konstrukcja kapsuły i jej wykonanie były szczytowym osiągnięciem ówczesnej techniki i technologii. Balon miał pojemność 125 metrów sześciennych, a jego powłoka została uszyta w wytwórniach w Sanoku i Legionowie, które słynęły z wyrobów tkanin powlekanych kauczukiem oraz produkcji doskonałej jakości spadochronów. Najtrudniejszym jednak zadaniem technicznym, wymagającym niezwykłej wiedzy teoretycznej i praktycznej, było zbudowanie hermetycznej kapsuły, w której mieli przebywać w stratosferze pilot kpt. Zbigniew Burzyński i naukowiec dr Kazimierz Jodko-Narkiewicz.

Budowy kapsuły podjął się inżynier Jan Szal, znakomity konstruktor lotniczy, absolwent politechniki lwowskiej i stażysta renomowanej paryskiej wytwórni silników „Lorraine-Dietrich”. Był on przemysłowcem, a zarazem wynalazcą zaczepów do pasów bezpieczeństwa montowanych w samolotach bojowych oraz synchronizatora dla karabinu maszynowego, umożliwiającego strzelanie „przez śmigło”, który całkowicie zmienił taktykę walk powietrznych.

Dla „Gwiazdy Polski” inż. Szal zaprojektował i wykonał dwie kapsuły o budowie hermetycznej, dostosowanej do przebywania w niej ludzi, przy temperaturze zewnętrznej minus 60 stopni Celsjusza, panującej w rozrzedzonej atmosferze na wysokości 30 kilometrów nad ziemią. Pierwsza kapsuła miała służyć celom treningowym. Druga (właściwa) przeznaczona do odbycia lotu, została wyposażona w aparaturę naukową odpowiednią dla badań stratosfery. Kapsuły miały kształt kul o średnicy ok. 3 m. i zostały wykonane z dwumilimetrowej blachy ze stopu aluminium o składzie opracowanym specjalnie do tego celu. Konstrukcja zapewniała całkowitą hermetyczność, którą uzyskano dzięki zastosowaniu precyzyjnego systemu zaczepów zamykających i uszczelniających właz do kapsuły. Wynalazek inż. Szala po pewnych modyfikacjach jest podstawą do obecnie stosowanych rozwiązań w kapsułach kosmicznych.

„Gwiazdę Polski” przygotowano do startu w czerwcu 1939 r. w tatrzańskiej Dolinie Chochołowskiej, gdzie panowały idealne warunki atmosferyczne. Niestety, próba napełnienia wodorem powłoki balonu zakończyła się niepowodzeniem – nastąpiło jego samozapalenie. Natomiast kapsuła przeszła pozytywnie tę próbę ogniową. Następny start, tym razem z użyciem helu, gazu niepalnego, który otrzymaliśmy od Stanów Zjednoczonych, zaplanowano na… wrzesień tegoż roku.

A jakie były dalsze losy tego polskiego, uznanego w świecie, osiągnięcia technicznego, czyli unikalna konstrukcja kapsuły? Przetrwała ona wojnę, ukryta gdzieś w laboratoriach uczelnianych, ale późniejsza rzeczywistość PRL nie pozwalała na dalsze prace badawcze nad balonami, bo przecież… mogły one służyć do organizowania prób ucieczki z komunistycznego raju!

Przypominamy, że powstanie w II RP projektu badań stratosferycznych, tak jak i całego rodzimego przemysłu lotniczego, zawdzięczamy tym wizjonerom Niepodległej, którzy propagowali i wdrażali program rozwoju gospodarczego Polski. Do ambitnego programu badania tajemnic wyższych warstw stratosfery przystąpili wówczas uczeni różnych dyscyplin, a także inżynierowie, złączeni tą wizją i mający poparcie światłych władz państwa. Tak było.

Dzisiaj jedynym materialnym świadectwem istnienia w II RP prężnego przemysłu lotniczego, którego owocem był między innymi opisany projekt eksploracji stratosfery, będący drogą do badań kosmicznych, są zachowane w Warszawie budynki i poligon doświadczalny Wytwórni Lotniczej „Motolux” przy ul. Huculskiej 6, prowadzonej ówcześnie przez wspomnianego inż. Jana Szala Na ścianie tego zabytkowego budynku powstał fresk „Coelum Polonorum” oraz umieszczono tablicę „Gwiazda Polski”.

Tyle zostało po jednym z pionierskich projektów technicznych leżących u początków badania kosmosu i związanego z tym potencjalnego rozwoju technicznego i technologicznego Polski.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej