STATUS PORZYWDZONEGO AGENTA

STATUS PORZYWDZONEGO AGENTA- Michał Mońko Na skraju nowego roku nachodzą mnie myśli wcale nienowe. Przed kilkoma miesiącami zacząłem znowu pracować w mediach publicznych i, gdy rozejrzałem się wokoło, naszła mnie myśl, że powinien być ustanowiony status pokrzywdzonego agenta. Iluż to bowiem agentów trzeba uznać za pokrzywdzonych?! A co zrobić z tymi, którzy wciąż działają pod przykrywką patriotów, ludzi Kościoła, dobrych samarytan? Oni pięknie żyli przeciw komunistycznemu reżimowi i dziś także pięknie żyją?

STATUS PORZYWDZONEGO AGENTA- Michał Mońko

Na skraju nowego roku nachodzą mnie myśli wcale nienowe. Przed kilkoma miesiącami zacząłem znowu pracować w mediach publicznych i, gdy rozejrzałem się wokoło, naszła mnie myśl, że powinien być ustanowiony status pokrzywdzonego agenta. Iluż to bowiem agentów trzeba uznać za pokrzywdzonych?! A co zrobić z tymi, którzy wciąż działają pod przykrywką patriotów, ludzi Kościoła, dobrych samarytan? Oni pięknie żyli przeciw komunistycznemu reżimowi i dziś także pięknie żyją?

Działali na zapleczu wroga. W domu, w sypialni i w kuchni wroga realnego socjalizmu. Rozpracowywali środowiska, w których żyli, donosili na tych, których rzekomo kochali. Pisząc o konfidentach w NRD, miałem na myśli konfidentów w Polsce, pracujących dla SB i WSI oraz dla MfS. Dr Hanna Labrenz-Weiss z Urzędu Gaucka stwierdziła, że 8 września 1980 powstała Grupa Operacyjna Warszawa (Operationsgruppe Warschau), która zwerbowała w Polsce setki konfidentów.

„Pięknie żyli przeciw reżimowi – pięknie i tajnie – pisałem w Tygodniku Solidarność w artykule »Piękni i tajni«. Między zabieganymi, pochłoniętymi codziennością ludźmi, wyróżniali się niezłomną postawą opozycjonistów. To było ich powołanie, służba… i chleb. Niekiedy chleb gorzki, splamiony krwią, ale zawsze pewny. Rzucony przez władzę, jak kość z pańskiego stołu rzucona psu”.

Byli „tajnymi współpracownikami rozpracowującymi” wrogów partii komunistycznej (SED, PZPR). Wrogiem inwigilowanym przez konfidenta mogła być jego żona, przyjaciel albo sąsiad, mógł być… każdy, kogo wskazała partia. To ona, partia komunistyczna, mówiła, kto jest, a kto nie jest wrogiem. Kto jest swój, a kto jest obcy.

„Opozycja? – śmiał się w 1990 roku, po upadku NRD, szef Stasi, minister Erich Mielke. – To ja decydowałem, kto jest, a kto nie jest opozycją”. Mielke hołubił swoją opozycję, hołubił konfidentów MfS, działających pod przykrywką bojowników z komuną. Tej „opozycji” pozwalał organizować podziemne wydawnictwa, utrzymywać kontakty z zagranicznymi dziennikarzami. Jednocześnie rozprawiał się ostro i bezwzględnie z rzeczywistą opozycją.

Konfidenci Stasi

Stasi sięgała do mózgów, do szpiku kości i do… żołądków. Dzisiaj to przeraża i skłania do głębokiego zastanowienia nad naturą szczególnego rodzaju konfidentów, którzy są skrytymi wrogami, działają pod przykrywką ludzi szlachetnych. Najczęściej są to ambitni nieudacznicy, których żądza sławy, powodzenia, rozgłosu jest większa od ich intelektualnych możliwości.

Czy to się zmieniło? Stasi żerowała na wszelkiego rodzaju psychicznych, fizycznych i charakterologicznych powikłaniach, urazach, wynaturzeniach, zboczeniach. Oficerowie MfS, tworzący tożsamości agentów, potrafili po mistrzowsku grać rekwizytami świętości, patriotyzmu, miłości, nienawiści, zazdrości. W archiwum MfS przy berlińskiej Normannstrasse stoją pudła ze zdjęciami, skrzynki z nagraniami dźwięków i obrazów. Stoją słoiki z zapachami.

Oficerowie MfS byli antychrystami dwudziestego wieku. Joachim Gauck nazywał ich „ludźmi diabła”. A oficerowie SB? Nie o wszystkich wiadomo, bo nie wszyscy musieli podpisywać: wystarczyła współpraca i milczenie. Nieliczni, ale ważni, figurowali w szytych notesach, ukrytych w sejfach.

Tajni współpracownicy Stasi, szczególnie zaś współpracownicy rozpracowujący IM, sprawiają dziś wrażenie ludzi bardzo pokrzywdzonych. Gdyby był status pokrzywdzonego agenta, to agenci Stasi, a także agenci SB, wystąpiliby o jego przyznanie. Nie czują się odpowiedzialni za komunistyczne zbrodnie. Tymczasem Karl Jaspers w eseju o niemieckiej winie (1946) pisał: „Wina moralna istnieje u tych, którzy mają sumienie”.

„Konfidenci IM, a także oficerowie Stasi, prowadzący konfidentów, nie mają poczucia winy – mówił Joachim Gauck. – Mają pieniądze i znowu chcą przewodzić narodowi”. I przewodzą. Czołowi działacze PZPR, sekretarze, przywódcy milionów szaraczków z PZPR, wyjechali do Stanów Zjednoczonych, do Szwecji, do Belgii, do Szwajcarii i Francji. Twardogłowy sekretarz KC osiedlił się w Kalifornii. Można spytać: a kto dał mu wizę?

System Stasi, a także system SB i WSI, promował i pchał do góry nawet użyteczne miernoty, jeśli te miernoty były elementami systemu. Mierni naukowcy, pisarze, dziennikarze, kompozytorzy z pomocą służb robili błyskotliwe kariery. Czy ten system gdzieś przepadł, zapodział się? Nic podobnego. System wykształcony i zorganizowany w czasach komuny działa w postkomunie.

Co ciekawe – nikogo nie dziwi, że „dobrzy i szlachetni” ludzie dawnej opozycji – szykanowani, prześladowani, szarpani – żyli w komunie nie tylko pięknie, ale i dobrze. Podróżowali po Europie, udzielali wywiadów zagranicznym telewizjom, pisali książki, mieli czas na teatr i na działalność społeczną. Nikt się nie zastanawiał, skąd mają środki na utrzymanie. Ci sami ludzie, działając dzisiaj w opozycji, też żyją dobrze, gdy ich ofiarom z czasów PRL żyje się źle. Nikt nie pyta, skąd ociekająca czerwoną pianą nienawiści opozycja ma pieniądze.

Oni są wśród nas

Spośród wielu konfidentów IM, ostatecznie rozpoznanych, żaden się nie przyznał i tylko jeden, Gerhard Riege, deputowany do Bundestagu, powiesił się. Niektórzy zapowiadali, że się powieszą, ale nie dotrzymali słowa. W landach wschodnich ukazały się nawet artykuły prasowe, nawołujące do psychicznego i materialnego wsparcia byłych funkcjonariuszy MfS.

Tymczasem otwarcie choćby jednej szarej teczki, na którymś kilometrze akt przy Normannstrasse w Berlinie, wywołuje gwałtowny sprzeciw: – Nieprawda! – krzyczą ludzie, zwani niegdyś stonką przez funkcjonariuszy Stasi. – Bzdura! – wołają ci konfidenci, którzy nie musieli niczego podpisywać i dzisiaj są poza wszelkimi podejrzeniami.

„Niemożliwe!” – upierają się Niemcy, którym „tajni współpracownicy rozpracowujący” (IM) nie pozwolili się kształcić, zepchnęli ich na margines, zabrali im pół życia. Milczą ci, którym konfidenci IM zabrali całe życie. „A gdyby nawet byli konfidentami” – słychać głosy działaczy na rzecz przestrzegania praw politycznych.

Dawne psiska z KGB, SB, GRU, WSI, MfS nie należą do przeszłości. Oni są wśród nas. Włodzimierz G. , komendant bunkra, z którego gen. Jaruzelski ogłaszał wojnę przeciw Polsce, po roku 1989 był dyrektorem telewizyjnej Trójki. Po roku 2005 szkolił dziennikarzy w TVP. W roku 2012 kolaudował reportaże. Lektor, który w bunkrze zapowiadał gen. Jaruzelskiego, po 1989 został radca w ambasadzie w Moskwie. Główny lektor stanu wojennego po roku dziewięćdziesiątym pracował w Ambasadzie Polskiej w Sztokholmie na stanowisku radcy ministra, jednocześnie był dyrektorem Polskiego Ośrodka Kultury w Sztokholmie.

Psiska dawnych służb pracują na dobrych stanowiskach po lewej i po prawej stronie. Pracują młode psiska, a nawet psiaczki. Bo dla nich życie bez odgrywania ważnej roli publicznej traci sens. Chodzić do roboty ze stonką, wracać z roboty ze stonką – to nie dla psów. Można zatem spytać – ilu zdolnych, utalentowanych ludzi psy zagryzły już w wolnej Polsce? Ilu porządnych, szlachetnych i kompetentnych ludzi psy wypchnęły na margines nauki, literatury, mediów – na margines życia.

Dzieci i wnuki funkcjonariuszy, dzieci i wnuki zasłużonych konfidentów, dzieci prokuratorów, sędziów, generałów byłej NRD i byłego PRL nawet nie myślą o tym, żeby jakoś odkupić swoje winy i zbrodnie ojców i dziadków. Domagają się uznania ich za pokrzywdzonych, ba! pokrzywdzeni agenci domagają się zadośćuczynienia. I trzeba im coś dać. Ja dałbym im sprawiedliwość.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej