PRAWDZIWA BAŚŃ...

PRAWDZIWA BAŚŃ Z TYSIĄCA I JEDNEJ NOCY- Michał Mońko Z sąsiadami nam się nie układa. Nie rozmawiamy z Rosją. Ukraina zeszła na plan dalszy. Już nie śpiewamy: „Kijów – Warszawa – wspólna sprawa”. Niemcy tuż za granicą, a jakby coraz dalej. Z unijnymi komisarzami trudno nam się dogadać. Nawet z Norwegią mamy spór o konsula Kowalskiego. Anglia już nie jest naszym strategicznym partnerem. No więc kto jest naszym przyjacielem?

PRAWDZIWA BAŚŃ Z TYSIĄCA I JEDNEJ NOCY- Michał Mońko

Z sąsiadami nam się nie układa. Nie rozmawiamy z Rosją. Ukraina zeszła na plan dalszy. Już nie śpiewamy: „Kijów – Warszawa – wspólna sprawa”. Niemcy tuż za granicą, a jakby coraz dalej. Z unijnymi komisarzami trudno nam się dogadać. Nawet z Norwegią mamy spór o konsula Kowalskiego. Anglia już nie jest naszym strategicznym partnerem. No więc kto jest naszym przyjacielem?

Prawdziwych przyjaciół poznaliśmy w biedzie. Pamiętamy o Irańczykach, którzy w czasie wojny ratowali opuszczających sowiecką Rosję Polaków. Pięć lat temu, 27 lutego 2014 roku, została odsłonięta Tablica Wdzięczności Narodowi Irańskiemu za Pomoc Uchodźcom armii gen. Andersa. Tablicę umieszczono na skraju Ogrodu Krasińskich w Warszawie w pobliżu pomnika upamiętniającego Bohaterów Bitwy o Monte Cassino.

W uroczystości odsłonięcia tablicy wzięli udział żyjący jeszcze ocaleni Polacy z Koła Wychowanków Szkół Polskich ‘Isfahan-Liban’, duchowieństwo z biskupem WP Józefem Guzdkiem, przedstawiciele polskich władz i ambasady Iranu w Polsce z ambasadorem Samad Ali Lakizadehem, Obecny był także przybyły z Iranu burmistrz miasta Bandar-e Anzali, dawniej Pahlevi.

Dobre, wieloletnie stosunki

Zorganizowaliśmy Konferencję Bliskowschodnią, żeby poróżnić się z Iranem. Konferencję zdefiniował premier Netanjahu: „Konferencja przybliża nas do wspólnego celu, jakim jest wojna z Iranem”. Po co wojna z krajem, który kojarzy się w Polsce tylko z „Baśniami z tysiąca i jednej nocy”?

Z baśniową Persją zetknąłem się, gdy przed laty na Uniwersytecie Warszawskim pisałem pracę z dyplomacji polsko-tureckiej: „Służba dyplomatyczna króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i Rzeczypospolitej przy dworze padyszachów w Porcie Ottomańskiej”. Zauważyłem wówczas, że w języku dyplomatycznym Porty Ottomańskiej wiele słów pochodzi z języka perskiego.

Nazwa Iran pochodzi od średnioperskiej formy Eran (Arjan), która to nazwa pojawiła się pierwszy raz na monetach i w napisie przy reliefie z Naghsz-e Rostam króla Ardaszira I. W tym napisie jest mowa o Eranszahr (Arjanszahr), czyli o państwie Ariów. A zatem nazwa Iran pochodzi od nazwy Ariów.

„Awesta”, święta księga z VI wieku p.n.e., mówi o kraju Ariów, natomiast Achemenidzi określali się w inskrypcjach jako Arija – Ariowie, a także Arija czithra, pochodzenia aryjskiego. Za czasów szachów sasanidzkich terminem Eran zaczęto określać państwo, a nie tylko lud Ariów. W czasach rządów Rezy Szaha, po roku 1925, urzędowa nazwa kraju Persja została zamieniona na Iran. W krajach europejskich nazwa ta przyjmowała się z oporami w ciągu wielu lat.

Polska nawiązała stosunki z Persją w czasach króla Batorego i szacha Ismaila II. Stosunki te były utrzymywane w czasach Zygmunta III Wazy i Abbasa I Wielkiegi oraz w czasach Sobieskiego i szacha Safiego II. Po upadku Rzeczypospolitej, Persja nie uznała rozbiorów, przygarniając wielu uciekinierów z polskich powstań narodowych. Niektórzy z nich są bohaterami narodowymi Iranu. Należy do nich Izydor Borowski.

Persja uznała Polskę w 1919 roku, a 19 marca 1927 został podpisany w Teheranie traktat o przyjaźni pomiędzy Rzeczypospolitą Polską a Cesarstwem Perskim. W międzywojniu składali wizyty w Warszawie irańscy (perscy) ministrowie spraw zagranicznych, ministrowie wojny, a także ministrowie dworu szacha (1932).

Polscy uchodźcy

W czasie drugiej wojny światowej Iran ratował polskich uciekinierów z sowieckiej Rosji. W roku 1943 w obozach wojskowych i cywilnych utworzonych w Iranie znajdowało się około 120 tys. Polaków, w tym 45 tys. kobiet i dzieci.

W miejscowości Meszhed przebywały dzieci z sierocińca w Aszchabadzie w Turkmenistanie. Ci, którzy przedostali się do Iranu, byli głodni, chorzy, wycieńczeni, na granicy życia i śmierci. Wielu kierowano do obozów w Teheranie i w Isfahanie.

„Umieraliśmy w Rosji każdego dnia. Kilkoro umierało każdego dnia. Z chorób, a najbardziej z głodu. Ocalenie znaleźliśmy w Meszhedzie w Iranie”. „A nas przywieźli do miejscowości Bandar Anzali. Patrzymy, a tu przychodzą ludzie. Coraz więcej ludzi”. „Z domów wychodzili i otaczali nas. Wszyscy przynosili jedzenie, a niektórzy dawali buty. Bo my byliśmy bez butów”.

Dzieci uchodźców polskich chodziły w Teheranie do trzech polskich szkół. Isfahan zwany był miastem polskich dzieci. Przebywało tam stale 2590 polskich sierot. Dla polskich dzieci utworzono w mieście 21 placówek opiekuńczych, pedagogicznych i zdrowotnych: przedszkola, szkoły powszechne, dwa gimnazja, sanatorium.

„Ci ludzie, Irańczycy, uśmiechali się do nas i płakali na nasz widok. Nie pytali nas o religię, tulili nas takimi, jakimi byliśmy. Kiedy już nas nakarmili i ubrali, zapewniali nas, że będziemy u nich jak u siebie w domu”.

I dziś – czy można się z Irańczykami poróżnić? Chyba lepiej się przyjaźnić.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej