Byłeś dla nas...- Andrzej Gelber

Byłeś dla nas inspiracją​…powiedział premier Viktor Orban w trakcie wygłaszania laudacji na cześć Kornela Morawieckiego – z okazji odznaczenia go przez prezydenta Węgier Janosa Adera Krzyżem Średnim Orderu Zasługi. Uroczystość, którą uświetnili swoją obecnością marszałek sejmu Marek Kuchciński, marszałek senatu Stanisław Karczewski, premier Mateusz Morawiecki i minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz odbyła się 10 marca w ambasadzie Węgier w Warszawie.

Byłeś dla nas inspiracją…powiedział premier Viktor Orban w trakcie wygłaszania laudacji na cześć Kornela Morawieckiego – z okazji odznaczenia go przez prezydenta Węgier Janosa Adera Krzyżem Średnim Orderu Zasługi. Uroczystość, którą uświetnili swoją obecnością marszałek sejmu Marek Kuchciński, marszałek senatu Stanisław Karczewski, premier Mateusz Morawiecki i minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz odbyła się 10 marca w ambasadzie Węgier w Warszawie.

Ta inspiracja, o której wspomniał Viktor Orban, dotyczyła wyboru drogi raczkującej w latach osiemdziesiątych i działającej w warunkach półkonspiracyjnych opozycji antykomunistycznej. – Gdy dyskutowaliśmy w swoim gronie – powiedział Orban – o tym, jaki ma być kierunek naszego działania i co ma być celem, właśnie filozofia Solidarności Walczącej i jej przywódcy Kornela Morawieckiego, wydawała nam się wtedy najwłaściwszym drogowskazem.

A była to pełna niepodległość i odrzucenie systemu komunistycznego we wszystkich – znanych doskonale w Polsce i na Węgrzech – jego objawach. A warto przypomnieć, że postulat „pełnej niepodległości” nie był nad Wisłą bynajmniej powszechnie akceptowany. Nawet 10-milionowy NSZZ Solidarność w okresie tzw. karnawału nie formułował takiego postulatu. Pewne grupy doradców Związku przebąkiwały, że najlepszym, choć i tak trudnym do osiągnięcia celem jest „finlandyzacja” Polski, czyli ograniczona suwerenność.

Solidarność Walcząca(obok KPN) na taką filozofię myślenia i działania odpowiedziała twarde „nie”. Tylko pełna niepodległość! I jak się wkrótce okazało – to nasz laureat miał rację. Nic dziwnego, że dla Węgrów marzących, żeby ich ojczyzna zrzuciła jarzmo zależności od Związku Sowieckiego, Kornel Morawiecki stał się źródłem inspiracji.

Wzruszony laureat, dziękując za wysokie węgierskie odznaczenie, nawiązał do tradycyjnej – trwającej wiele stuleci – przyjaźni, łączącej nasze kraje i narody, co jest w Europie czymś absolutnie wyjątkowym. Przykładów tej niezwykłej relacji można przytoczyć bardzo wiele – Kornel Morawiecki przypomniał dwa zdarzenia.

Rok 1920 – trwa ofensywa bolszewików na Warszawę, zapasy amunicji polskiej armii są na wyczerpaniu, a co to oznacza, nietrudno zgadnąć. I wtedy rząd węgierski podejmuje decyzję wysłania do Polski transportem kolejowym całych swoich zapasów amunicji karabinowej (kilkadziesiąt milionów) i artyleryjskiej (kilkadziesiąt tysięcy). Ta postawa Węgier bardzo różniła się od zachowania się innych państw. Większość odmówiła pomocy, niektóre zabroniły przejazdu przez ich kraj pociągów z uzbrojeniem dla Polski. Gdy próbowano dostarczyć drogą morską broń z Francji, gdańscy dokerzy ogłosili strajk, odmawiając ich rozładunku. Pomoc Węgier w odniesieniu końcowego zwycięstwa nad bolszewikami – o czym nie uczono w szkołach w czasach PRL, ale i dzisiaj nie zawsze chcemy pamiętać – była doprawdy nie do przecenienia.

I drugi przykład – rok 1956. W Budapeszcie trwa antykomunistyczne powstanie węgierskie brutalnie stłumione przez sowieckie czołgi. Po stronie powstańców są bardzo liczne ofiary, niezbędna jest krew do transfuzji dla rannych. Polacy tłumnie ustawiają się w kolejkach do oddania krwi, a uruchomiony ad hoc transport lotniczy dostarcza ją do stolicy Węgier.

Znam Kornela od ponad ćwierć wieku, zawsze wiedziałem, że jest człowiekiem wybitnym, niebywale zasłużonym w walce o wolność i niepodległość naszej ojczyzny. Gdy zachorował, razem z grupą moich przyjaciół i znajomych, zastanawialiśmy się, jak możemy mu pomóc. Dużo nie wymyśliliśmy, ale mimo że w wielu sprawach mieliśmy odmienne poglądy i często ostro się spieraliśmy, w ocenie Kornela byliśmy zgodni. I kiedy miał mieć operację i leżał w szpitalu, jakoś tak samorzutnie zrodził się pomysł grupy modlitewnej, aktywizującej się każdego dnia o tej samej porze w intencji jego wyzdrowienia. Gdy operacja się udała, a Kornel zaczął wracać do zdrowia, wspomniana grupa zawiesiła swoją aktywność, ale przez cały czas – i tak jest do dzisiaj – uważamy, że „Kornel, to jest dobro narodowe”.

Tym większe zdumienie – zwłaszcza w kontekście otrzymania przez Kornela wysokiego odznaczenia węgierskiego – budzić może fakt, że III RP jakby o nim zapomniała. W Wikipedii można przeczytać, że w roku 1988 otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, ale został on przyznany przez… Prezydenta na Uchodźctwie Kazimierza Sabbata. I chociaż w roku 2007 – w 25-lecie powstania Solidarności Walczącej – zaproponowano mu Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, Kornel odmówił. Uważał bowiem, że kierowanej przez niego organizacji należy się najwyższe odznaczenie (Order Orła Białego), a przyznanie go jemu ma wyłącznie charakter symboliczny i będzie uhonorowaniem całej Solidarności Walczącej. Rozumiałem wtedy motywy jego decyzji, tak jak rozumieli ją ludzie, którzy go znali od lat jako człowieka o rzadko spotykanej skromności.

Prezydent Andrzej Duda nie jest w stanie naprawić tego „zaniedbania”, ponieważ posłowie w trakcie kadencji nie mogą otrzymać żadnego odznaczenia państwowego. I niech tak pozostanie, gdyż Kornel – dzisiaj rekonwalescent – nie zamierza wycofać się z aktywnej działalności parlamentarnej.

foto Mateusz Jerzmański

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej