Brexit pod dużym znakiem zapytania

Trzy kluczowe głosowania w brytyjskim parlamencie - 13, 14 i 15 marca doprowadziły do sytuacji, w której rząd Theresy May niezależnie od układania się z oponentami politycznymi na Wyspach Brytyjskich będzie musiał prosić Unię Europejską o przesunięcie terminu brexitu. Bo bezumowne wyjście 29 marca skończy się źle dla wszystkich zainteresowanych - przede wszystkim jednak dla Londynu.

Rzecznik brytyjskiej premier Theresy May potwierdza, że rząd kontynuuje negocjacje z eurosceptycznym skrzydłem Partii Konserwatywnej i koalicyjną Demokratyczną Partią Unionistów w celu przegłosowania umowy wyjścia z Unii Europejskiej. To przegłosowanie wielomiesięcznego efektu rozmów negocjatorów Królestwa i Unii Europejskiej, które brytyjska Izba Gmin jednoznacznie odrzuciła jako rażąco niekorzystne, jest warunkiem tego, że sztorm gospodarczy związany z rozwodem z Brukselą nie rozkołysze Albionu do tego stopnia, że Brytyjczyków będzie czekał największy od czasu rozpadu imperium kryzys polityczny, czy gospodarczy, jak Czarna Środa z 16 września 1992 roku, który do dzisiaj pamiętają managerowie z londyńskiego City.

Theresa May uważa, że kolejne głosowanie nad porozumieniem z Unią Europejską może się odbyć jutro (20 marca), jednak pod warunkiem, że będzie miało realne szanse powodzenia.

Jeżeli brytyjska premier nie dogada się z Partią Konserwatywną i DUP, rząd zwróci się do 27 państw Unii Europejskiej z prośbą o długoterminowe opóźnienie Brexitu. A co za tym idzie, Brytyjczycy będą głosować w wyborach do Europarlamentu.  Będą również płacić składki do unijnej kasy, przestrzegać unijnych praw oraz trzymać otwarte granice dla ewentualnych imigrantów z Unii Europejskiej.

Dotychczas nie było zgody brytyjskiego parlamentu na twardy Brexit. Ani na żadną inną formę rozstania z Unią. Pewne było tylko to, że do Brexitu dojdzie.

Wiadomo jednak, że Londyn czekają całkiem poważne problemy wynikające z braku bilateralnych umów handlowych z państwami członkowskimi Unii Europejskiej. Sama Unia będzie zmuszona do traktowania Zjednoczonego Królestwa jak każdego zewnętrznego partnera – zaczną obowiązywać cła zgodnie z zasadami, jakie narzuca Światowa Organizacja Handlu. Wprowadzenie ceł na jedzenie, technologie oraz lekarstwa spowoduje kryzys w brytyjskim handlu i służbie zdrowia. Ta ostatnia zresztą i tak już odczuwa skutki przyszłego rozwodu, bo średni personel szpitali i przychodni , jak raz pochodzący z krajów Europy Środkowej i Wschodniej, w związku z brakiem pewności w dużej części opuścił już Wyspy Brytyjskie znajdując pracę choćby w Niemczech, czy Holandii.

W poprzednich głosowaniach - za umową z Unią Europejską, za przedłużeniem terminu Brexitu oraz za ewentualnym nowym referendum w tej sprawie - rząd przegrywał taką proporcją głosów przeciwko, że zaczęto na poważnie rozważać rezygnację May ze stanowiska i ogłoszenie nowych wyborów na Wyspach Brytyjskich.

PP

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej