Postawmy Polsce pomnik trwalszy, niż ze spiżu

Czy na nocnym niebie będziemy mogli zobaczyć – oczywiście przez dobre teleskopy – gwiazdę Solidarność i planetę Wojtyła? Jeżeli tylko się postaramy! Międzynarodowa Unia Astronomiczna zorganizowała – z okazji stulecia swojego istnienia konkurs na nazwanie planet pozasłonecznych: każde państwo może nadać nazwę jednej egzoplanecie oraz jej gwieździe macierzystej. Polacy mogą nazwać układ planetarny BD+14 4559. Układ, który odkryli właśnie polscy astronomowie!

„Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu. Od królewskich piramid sięgający wyżej; Ani go deszcz trawiący, ani Akwilony, nie pożyją bezsilne, ni lat niezliczony szereg; ni czas lecący w wieczności otchłanie. Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie, poza grobem. Potomną sławą zawsze młody...” – pisał Horacy w swojej pieśni „Exegi monumentum”.

Historia ostatniego wieku pokazuje, że wyłącznie pamięć potomnych jest gwarancją, że najwięksi zostaną ocaleni od zapomnienia. Z biegiem czasu pomniki kończą tak samo – część jest burzona, część trafia na śmietnik historii, jak choćby w litewskim Parku Grūtas, należącym do Viliumasa Malinauskasa, gdzie od 2001 roku zgromadzono w plenerowej ekspozycji pomniki polityków sowieckich oraz przedmioty związane z historią Litewskiej SRR. Przy pewnym zbiegu okoliczności pomnik może przetrwać wieki, choć wówczas zdarza się, że niemal nikt ze współczesnych nie wie, kogo upamiętnia i czym wsławił się ów utrwalony w kamieniu czy spiżu człowiek.

Najpewniejszą formą upamiętniania ludzi, których szanujemy i kochamy jest nauka. Te imiona (czasami nazwy) są wyjątkowo odporne na bieg czasu. Choć mamy XXI wiek, nadal korzystamy z nazw nadanych gwiazdom przez Arabów przed tysiącem lat, nazw gwiazdozbiorów wymyślonych na cześć bóstw z greckiego panteonu. Rozwój nauki i techniki, szczególnie w XIX i XX wieku, pozwolił upamiętnić także zasłużonych dla nauki i kultury ludzi z poszczególnych krajów, ponieważ zacznie zwiększyły się potrzeby w zakresie nowego nazewnictwa. Od tamtej pory w nazwach choćby kraterów na Księżycu czy chemicznych pierwiastków odnajdujemy nie tylko greckich bogów, ale także znanych nam ludzi, miejsca i historie.

Niestety Polska nie jest reprezentowana w naukowym nazewnictwie tak, jak na to zasługuje. Nie ma kraterów noszących nazwy Sobieskiego, czy Piłsudskiego, nie ma krateru Banacha ze słynnej szkoły matematyków lwowskich. Na Księżycu są tylko cztery kratery nazwane na cześć wielkich Polaków: Kopernik, Heweliusz, Poczobutt (jezuita Marcin Poczobutt-Odlanicki był matematykiem, astronomem i poetą) oraz Skłodowska, jako jedyna w tym towarzystwie niemająca nic wspólnego z astronomią.

Podobnie skromnie jesteśmy reprezentowani w Układzie Okresowym Pierwiastków. Maria Skłodowska-Curie odkrywszy nowy pierwiastek (za co dostała Nobla) nazwała go Polonem, na cześć nieistniejącej wówczas na mapach świata Polski, licząc, że to odkrycie nagłośni sprawę polską na arenie międzynarodowej.

Słabo na tle innych

Niemcy i Amerykanie również mają swoje „narodowe” pierwiastki. To German i Ameryk. Zresztą Amerykanie mają także Tennessine nazwany tak na cześć stanu Tennesee. Nazwy naszego wschodniego sąsiada nie zdecydowali się natomiast upamiętnić ani astronomie, ani chemicy, ani fizycy. Rosjanie muszą się zadowolić pierwiastkiem Moscovium, dalekim transuranowcem o liczbie atomowej 115 i pierwiastkiem Mendelew, nazwanym na cześć twórcy Układu Okresowego Pierwiastków Dymitra Mendelejewa.

Warto pamiętać, że Układ Okresowy ma jeszcze jeden polski akcent – to pierwiastek Kopernik, z grupy metali przejściowych, którego nazwę Międzynarodowa Unia Chemii Czystej i Stosowanej zatwierdziła dopiero w 2010 roku, wcześniej ten pierwiastek nazywał się Unubium.

Polska – najpierw pod zaborami, później okupowana przez Niemcy i Sowietów, a w końcu w ogromnej zależności od Związku Sowieckiego – nie miała szans do konkurowania na naukowym Parnasie. Nie mieliśmy więc możliwości nadawania nazw nowo odkrytym obiektom astronomicznym, pierwiastkom czy zjawiskom przyrody. Stąd i na nieboskłonie, i w laboratoriach, na tle Amerykanów, Brytyjczyków, Niemców, Francuzów, Belgów, czy Rosjan – wypadamy po prostu blado. Choć nie można pominąć Aleksandra Wolszczana, odkrywcy pierwszej pozasłonecznej planety, a także grupy kosmonautów – oprócz znanego wszystkim Mirosława Hermaszewskiego, są również nad Wisłą mniej znani, którzy brali udział w amerykańskich misjach NASA: Karol Joseph Bobko, Christopher Ferguson, Scott Parazynski, James Pawelczyk i George Zamka. Warto w tym miejscu dodać, że wszyscy mówią po polsku.

Polska gwiazda i polska planeta

Układ planetarny BD+14 4559 to pozasłoneczny system z planetą, której nazwę nadadzą Polacy. Nie astronomowie, czy politycy, ale wszyscy, którzy wezmą udział w konkursie na nazwę dla nowo -odkrytej planety. Ograniczeń nie ma, propozycje może zgłaszać każdy. Międzynarodowa Unia Astronomiczna przyjmie zgłoszenia indywidualne oraz od szkół, organizacji, czy firm. Warunek jest jeden – propozycje mają być związane z Polską.

Komitet Sterujący konkursu brał pod uwagę związek danego państwa z tą konkretną gwiazdą oraz jej widoczność z terytorium tego kraju. Układ BD+14 4559 widoczny jest z Polski w gwiazdozbiorze Pegaza jako bardzo słaba gwiazda. Ma 9,7 magnitud jasności, co oznacza, że nawet przy zupełnie ciemnym niebie, bez lornetki jej nie zobaczymy. Sama gwiazda oddalona jest od nas o 160 lat świetlnych, zaś krążąca wokół niej planeta przypomina Jowisza – jest gazowym olbrzymem i ma podobną masę. Planeta znajduje się na wydłużonej, eliptycznej orbicie i stale przebywa w ekosferze swojej gwiazdy. To oznacza, że w jej zewnętrznych warstwach może być woda w stanie ciekłym.

Jest i polski akcent związany z tym układem planetarnym. Planeta, o której mowa została odkryta w ramach toruńsko-pensylwańskiego programu poszukiwania planet pozasłonecznych przez zespół naukowców z Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu pod kierunkiem prof. Andrzeja Niedzielskiego.

Jak zgłaszać swoje propozycje? Każde zgłoszenie (przyjmuje się je do końca lipca) powinno zawierać propozycję dwóch nazw – odrębną dla gwiazdy oraz jej planety. Nazwy te powinny być ze sobą związane tematycznie, a także nawiązywać do historycznego, kulturowego lub geograficznego aspektu Polski. Formularze zgłoszeniowe można znaleźć na https://www.iau100.pl/planety/.

Nie straćmy szansy

Kiedy rozmawiałem o inicjatywie Międzynarodowej Unii Astronomicznej z ludźmi, których opinie szanuję, większość z nich przyjęła ją z entuzjazmem i deklarowała wzięcie udziału w akcji dodając, że potrzebuje kilku dni do namysłu. Tylko jeden z nich nie miał wątpliwości co do nazwy polskiej gwiazdy. – Powinna się nazywać Solidarność – uważa red. Andrzej Gelberg. – Nazwa nawiązuje do naszej historii, jest bezspornie Polska, globalnie rozpoznawalna i łatwo tłumaczona na wiele języków.

Planetę zaś krążącego wokół gwiazdy gazowego olbrzyma – powinniśmy wykorzystać do upamiętnienia Jana Pawła II, papieża Polaka, męża stanu, wielkiego polityka i filozofa, który nie bał się zmieniać świata. Konieczność zachowania jednoczłonowości nazwy prowadzi tylko do jednego rozwiązania. Pierwsza nazwana przez Polaków planeta powinna się nazywać... Wojtyła.

Czy tak się stanie, zależy wyłącznie od nas.

Paweł Pietkun

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej