Kilka uwag o naszym życiu codziennym- Andrzej Gelberg

W głośnej książce Georga Orwella „Rok 1984” została przedstawiona przerażająca wizja państwa totalitarnego, w którym obywatele poddawani są permanentnej inwigilacji.

Dzisiaj żyjemy w kraju demokratycznym, jesteśmy w Unii Europejskiej, w której – pod rygorem karnym – obowiązuje RODO, czyli ochrona danych osobowych obywateli, ale – co jawi się ponurym paradoksem – profetyczna wizja angielskiego pisarza wypełnia się codziennym doświadczeniem. Co więcej mamy do czynienia ze swoistą hipokryzją– gdzie surowe nakazy i zakazy RODO, czynią nasze życie coraz bardziej kłopotliwym, bynajmniej nie zabezpieczając „szczelności” informacji nas dotyczących, które chcielibyśmy zachować dla siebie.

Oto kilka przykładów. Mój znajomy, człowiek zamożny, zdecydował się leczyć w prywatnej klinice. Nie minęło kilka tygodni, gdy w jego skrzynce mailowej pojawiły się trzy oferty placówek służby zdrowia konkurujących z jego kliniką. Mam również własne doświadczenie. Gdy tylko zbliża się termin opłacenia składki za ubezpieczenie samochodu OC, natychmiast pojawiają się w mojej skrzynce oferty konkurencyjnych ubezpieczycieli. Podobnie dzieje się, gdy dokonuję jakiegoś zakupu na Allegro – niemal natychmiast jestem atakowany przez konkurentów, a już nie mogłem uwierzyć własnym oczom, gdy jeden z nich – w przypadający akurat dzień moich urodzin – przysłał mi piękne życzenia.

Okazuje się, że z tą „szczelnością” informacji na mój temat, to wielka lipa, chociaż w sprawach utrudniających życie RODO bywa nad wyraz skuteczne. Zawieruszył mi się kalendarzyk z numerami telefonów, więc dzwonię do centrali telefonicznej dużego miasta z prośbą o pomoc. – Nazwisko i imię oraz adres abonenta – usłyszałem w słuchawce. Podaję imię i nazwisko, adresu nie pamiętam. – Mam dwóch abonentów o takim imieniu i nazwisku. Ucieszyłem się, bo myślałem, że może być ich znacznie więcej, więc proszę panią telefonistkę żeby podała mi te numery. – Tego mi zrobić nie wolno, obowiązuje RODO. – To bardzo bym prosił o podanie nazwy tych dwóch ulic, co bezspornie może odświeżyć mi pamięć. – Tego też mi nie wolno – usłyszałem trzask odkładanej słuchawki. Przy okazji rodzi się nieśmiałe pytanie: dlaczego w okresie poprzedzającym ofensywę telefonii komórkowej, przestano drukować książki telefoniczne z numerami prywatnych abonentów, komu one przeszkadzały?

Inny przykład utrudniający życie codzienne. Kiedyś na klatkach schodowych umieszczana była lista lokatorów. Jeszcze w czasach PRL, jeśli ktoś sobie tego nie życzył, przy numerze jego mieszkania pozostawało puste miejsce. I jeszcze na dobrych parę lat przed wprowadzeniem RODO, te listy z klatek schodowych zniknęły. Nikt nie pytał mieszkańców, czy tego chcą. Po prostu zniknęły i już – rzecz jasna dla ich dobra.

Kilka dni temu w budynku, w którym mieszkam, przeprowadzano remont i przy tej okazji wymieniono skrzynki pocztowe na nowe, chociaż te stare, zamontowane dwa lata wcześniej, były w nienagannym stanie. To, że jakiemuś producentowi skrzynek pocztowych dano zarobić, nie musi dziwić, z takimi praktykami spotykamy się nie od dziś. Ale zdumienie ogarnęło mieszkańców, kiedy okazało się, że tradycyjne małe otwory pozwalające dostrzec, czy w skrzynce jest jakaś korespondencja czy też nie, przestały w nowych skrzynkach pełnić swoją funkcję. Konstruktorzy skrzynek, zapewne pod wpływem RODO, zadbali o to, żeby nikt nie mógł zauważyć, że do skrzynki sąsiada listonosz wrzucił jakąś korespondencję. A otwory w skrzynkach pełnią funkcję dekoracyjną i wentylacyjną. Skutek jest taki, że mieszkańcy codziennie otwierają skrzynki, klnąc w żywy kamień. Dwóch już złamało kluczyk.

Wróćmy do Orwella. Rozwój nowoczesnych technologii może zwiększyć nasze bezpieczeństwo, ale też umożliwia niewyobrażalną kiedyś inwigilację. Jeśli nie dzisiaj, to jutro, będziemy „na widelcu”. RODO, które ma chronić naszą prywatność, już dzisiaj jest nieskuteczne, a jak pokazują przedstawione przypadki, staje się czasami swoją karykaturą.

Mamy do czynienia z współczesną walką tarczy i miecza. Trudno dzisiaj wskazać przyszłego zwycięzcę.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej