Czas męczenników, czyli globalna wojna z chrześcijaństwem - Paweł Pietkun

Nasze stulecie może się okazać okresem większych prześladowań chrześcijan, niż w Rzymie w pierwszych wiekach naszej ery. Opublikowany na początku lipca raport brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie pozostawia złudzeń – chrześcijanie są dzisiaj najbardziej prześladowaną grupą na świecie. Również w miłującej wolność, równość i braterstwo Europie.

Gdyby ograniczyć się do badań historyków, m.in. dr. Tomasza Korczyńskiego, od czasów Chrystusa do dzisiaj męczeńska śmiercią zginęło ponad 70 mln chrześcijan. Z czego w XX i XXI wieku ponad 45 mln. Oczywiście na początku pierwszego tysiąclecia ogólnoludzka populacja była znacznie mniejsza, ale nie zmienia to faktu, że obecnie chrześcijanie są grupą tak bardzo prześladowaną, że w krajach chrześcijańskich z tradycji i kultury konieczne są zmiany w słownikach i prawie.

To są fakty

Takich zmian w prawie domaga się brytyjska dyplomacja, która zleciła m.in. służbom specjalnym udostępnienie danych na temat dyskryminacji różnych grup narodowych, etnicznych i religijnych. Dyplomacja Elżbiety II panującej od ponad półwiecza nad Wyspami Brytyjskimi musi dysponować takimi danymi nie tylko ze względu na trudną sytuację międzynarodową, w jakiej Albion znalazł się w ostatnich latach, ale również dlatego, że od upadku Imperium Brytyjskiego znacznie zmieniła się struktura społeczna w samej Wielkiej Brytanii. Przyjezdnych z byłych brytyjskich kolonii i imigrantów z krajów europejskich jest tam dzisiaj niemal tyle samo, co autochtonów i trzeba dbać o to, żeby brytyjskie prawo traktowało każdego z nich na równi.

Z raportu brytyjskiego MSZ wynika, że miesięcznie w skali świata umiera z powodu swojej wiary 345 chrześcijan. A nie są to przecież jedyne przypadki prześladowania. Tych, które kończą się więzieniem, zwolnieniem z pracy, pozbawieniem domu, czy wykluczeniem ze społeczności jest znacznie więcej.

Przypadki prześladowania nie dotyczą wyłącznie krajów o innych tradycyjnie religiach, czy kulturach – równie wiele jest ich w Europie. Tu, o czym brytyjski raport mówi wprost, głównym powodem prześladowania jest… poprawność polityczna i działania niedotyczące spraw religijnych.

Jeremy Hunt, szef brytyjskiej dyplomacji przyznaje to, czego Zachodnia Europa nie chciała od dwóch dekad zauważyć.

– Jest problem prześladowań związanych z chrześcijaństwem. Problem wykraczający poza zwykłą promocję wolności religijnej. To są fakty – mówi.

Brytyjskie MSZ zaleca wręcz wprowadzenie do brytyjskiego prawa karnego terminu chrystianofobia i zrównania go z pojęciami antysemityzmu i islamofobii. Przejawy chrystianofobii miałyby być tak samo penalizowane. Nie jest tajemnicą, że w wielu miejscach na Wyspach Brytyjskich chrystianofobia jest już problemem na tyle dużym, że w większych miastach zaczynają tworzyć się getta. Nie tylko tam zresztą.

Gorzej niż w Rzymie Nerona

Raport brytyjskiego MSZ to nie pierwszy dokument dotyczący prześladowania kościołów chrześcijańskich. W pierwszej połowie tego roku Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) zaalarmowało, że według danych Kościoła katolickiego zebranych na całym świecie, 2019 rok już jest najkrwawszym rokiem w całej historii chrześcijaństwa. To rok, przy którym zupełnie bledną czasy rzymskich cesarzy Nerona (37-68 r.), czy Domicjana (81 – 96 r.), kiedy w dobrym tonie dla uspokojenia ludu rzymskiego było rzucenie na pożarcie lwom czy ukrzyżowanie kilku tysięcy chrześcijan rocznie. Przy czym ACN skupia się na kilkunastu tegorocznych zamachach na kościoły i katedry w Azji Południowo-Wschodniej (m.in. na Sri Lance) oraz krajach islamskich (Pakistan, Iran, Irak) czy Afryce Środkowej (głównie Nigeria). Z danych zebranych przez organizację wynika, że chrześcijanie prześladowani z powodu swojej wiary, to ¾ ofiar religijnych w ogóle.

Dzisiaj nikt nie rzuca chrześcijan lwom na pożarcie. Są zabijani z karabinów, ćwiartowani maczetami, zaś wyznawczynie Chrystusa (również kilkuletnie dziewczynki) są brutalnie i zbiorowo gwałcone.

Członkowie nigeryjskiej organizacji Boko Haram, która wsławiła się kilka lat temu porwaniem kilkudziesięciu dziewcząt z chrześcijańskiej szkoły i sprzedawaniem ich „po 12 dolarów za sztukę” twierdzą, że prowadzą „świętą wojnę”, a ich celem jest wprowadzenie szariatu na terenie całego państwa. Obecnie obowiązuje on w północnych stanach, w których dominuje islam i tam Boko Haram jest najaktywniejsze. Sami porównują się do afgańskich talibów, zaś w wolnym tłumaczeniu ich nazwa może oznaczać zwrot „zachodnie książki to grzech”. Atakują chrześcijańskie wioski, ale także społeczności muzułmańskie, które według nich nie okazują się wystarczające „czyste”. Porywają dziewczynki i kobiety, które są później traktowane jak niewolnice, regularnie bite i gwałcone. Sprzedaż niewolnic jest jednym z głównych źródeł dochodu ich organizacji.

Europejska Polska

Choć trudno mówić o rytualnych mordach czy zbiorowych gwałtach z powodu wiary w Europie, Stary Kontynent – kolebka chrześcijańskiej kultury i tradycji – również jest na listach miejsc, gdzie chrześcijanie są prześladowani z powodu swojej wiary. W publikowanym kilka lat temu dokumencie Centrum Obserwacji Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie zwracano uwagę, że to Unia Europejska jest na czele miejsc, gdzie przypadków dyskryminacji w przestrzeni publicznej jest najwięcej. – Mówimy o tym, że ze wszystkich przejawów nienawiści, 85 proc. dotyczy chrześcijan właśnie. Nie możemy tego przemilczać w debacie publicznej – zwracała uwagę Gudrun Kugler, ówczesna dyrektor Centrum. Najwięcej przypadków takiej dyskryminacji miało wówczas miejsce… we Francji. Niewiele mniej w Holandii, Niemczech czy Belgii. Dotyczyło to nie tylko aktów wandalizmu wobec miejsc kultu, ale również demolowania cmentarzy oraz dyskryminacji w miejscu pracy czy w szkołach. Przy czym nie chodziło tu wcale o znany z Azji lub z Afryki spór między religiami – buddyzmem, hinduizmem, islamem a wyznawcami Chrystusa. Za dyskryminację – zdaniem Centrum – należy również uznać wyszydzanie wiary chrześcijańskiej albo nachalne promowanie homoseksualizmu kończące się często zmuszaniem kapłanów kościołów np. do udzielania ślubów gejom czy uznawania takich małżeństw, choć ich zawarcie jest sprzeczne z Ewangelią.

– Brak tolerancji wobec chrześcijan w społeczeństwie prowadzi do tego, że ludzie zaczynają uważać, iż „lepiej nie mówić o swoich chrześcijańskich poglądach” – mówi Gudrun Kugler.

Coraz częściej swoje przywiązanie do wiary wolą ukrywać także Polacy. Wieloletnia nagonka na Kościół katolicki, promowanie w mediach mód i zachowań jawnie sprzecznych z kulturą chrześcijańską oraz wszechobecna poprawność polityczna (przed którą przestrzegają dzisiaj Brytyjczycy) doprowadziła do tego, że chrześcijanie (przede wszystkim katolicy) są wyśmiewani i dyskryminowani również w pracy.

Przykładem może być głośna sprawa pracownika IKEI, który za zacytowanie Pisma Świętego na wewnętrznym forum internetowym sprzedawcy mebli stracił pracę z zarzutem dyskryminowania osób LGBT.

Precedensowy proces

W IKEI poszło o list, w którym pracodawca namawiał do proaktywnego wspierania osób wyróżniających się seksualnymi upodobaniami. Proaktywne, czyli takie, które miało ich zachęcić do opowiadania o swoim życiu prywatnym.

IKEA informowała, że od teraz pracownicy muszą używać „języka włączającego” czyli mówić o partnerach, nie tylko o mężach i żonach. Zobowiązała pracowników również do tego, żeby wypytywały takie osoby o ich rodziny i kochanków („angażuj kolegów LGBT+ w rozmowy na temat ich partnerów i rodzin”). Absolutnie nie wolno natomiast żartować z nich – żarty oraz plotki na ten temat powinny być natychmiast gaszone przez pracowników – pisało na forum szefostwo IKEI. Miał to być nowy obowiązek pracowniczy.

Janusz, który był wyróżniającym się pracownikiem sieci (oraz znanym również przez pracodawcę aktywności na rzecz krzewienia kultury chrześcijańskiej), na dictum swoich szefów odpowiedział cytatami z Biblii – z Księgi Kapłańskiej oraz Ewangelii św. Mateusza. Nie minęła doba, jak stracił pracę z zarzutem, że grozi śmiercią homoseksualistom.

Obroną byłego już pracownika sieci zajęło się Stowarzyszenie Ordo Iuris, które zauważa, że IKEA złamała Konstytucję, ale także prawo europejskie. Faktycznie bowiem pracownik został zwolniony za publiczne przyznanie się do tego, że jest katolikiem. Procesowi, który przed polskim Sądem Pracy będzie się toczył pomiędzy siecią sklepów IKEA a byłym pracownikiem zwolnionym za głośne przyznanie się do wiary w odpowiedzi na nachalną gejowską propagandę sieci, będą się przyglądać nie tylko polscy prawnicy i organizacje społeczne – to sprawa, przy której oddech wstrzyma również zachodnia Europa.

Bo wyrok, jaki tam zapadnie będzie, niezwykle ważny.

P.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej