UMYSŁ POLITYCZNIE ZNIEWOLONY – Michał Mońko

Mówi się, że media są czwartą, a nawet pierwszą władzą, a z tego wynika konkluzja, że media wiele mogą.

Naukowcy zajmujący się umysłem i duszą człowieka reprezentują dwa odmienne poglądy na temat wpływu informacji na odbiorców. Jedni uważają, że wpływ ten jest znaczny, drudzy zaś wyznają teorię „limited effects”, czyli twierdzą, że informacja nie przemawia do przekonanych, jeśli nawet te przekonania są rażąco błędne.

Dan Kahan, profesor na Yale University pisze, że gorliwa przynależność partyjna, a zatem stronniczość polityczna, prowadzi do błędnego rozumowania, które odrzuca myślenie na podstawie wiedzy i na podstawie dających się udowodnić faktów. Umysł o ugruntowanych przekonaniach jest politycznie zniewolony.

Problem ten, jak twierdzi prof. Dan Kahan, wydaje się poważniejszy dla ludzi mających większą od przeciętnej wiedzę naukową. Podporządkowują oni swoje rozumowanie ugruntowanej wizji politycznej, a nie faktom i prawdzie.

„Ludzie mający większą wiedzę są bardziej podatni na ograniczenia w rozumowaniu pod wpływem swych przekonań: kierują się wiedzą i twardymi faktami na tyle, na ile pozwalają im na to skrzywione przekonania” – twierdzi profesor Kahan w pracy „Motivated Numeracy and Enlightened Self-Government” (Zmotywowane Umiejętności Matematyczne i Oświecone Samorządzenie).

Wojna kulturowa

Od kilku lat autorytety moralne i umysłowe, ludzie kultury i nauki, prowadzą w Polsce wojnę kulturową. To bolszewizacja narodu, próba tworzenia nowego człowieka, nowego społeczeństwa. Arcybiskup Marek Jędraszewski, wypowiadając się na Jasnej Górze, wskazał na bolszewizm, który zagraża Polsce. Jakiż rozległ się jazgot, jakie wycie i jęki porażonych umysłów neobolszewizmu. W mediach liberalnych pojawiły się nazwiska ludzi, którzy wciąż mają autorytet, choć dawno stracili rozum. Są niewolnikami swojego błędnego myślenia.

Prof. Dan Kahan doszedł do wniosku, że zniewolony politycznie umysł traci zdolność do integrowania informacji, czyli umiejętność, dzięki której możliwe jest rozumienie sensu tekstów politycznych, a także umiejętność kojarzenia bieżących faktów politycznych i społecznych z faktami wcześniejszymi. Czy zatem fakty sprzeczne z przekonaniami mają jakieś znaczenie w pracy ludzi wiedzy i władzy?

Gdy w grę wchodzą silne emocje o podkładzie politycznym, ideologicznym, społecznym, fakty są odrzucane na rzecz przekonań. A zatem przekazywanie prawdy przekonanemu umysłowi, nawet za pomocą form perswazyjnych, jest trudne, najczęściej bezowocne.

Na podstawie próby ponad tysiąca badanych, profesor Kahan stwierdził, że umysł gorliwie przekonany nie radzi sobie nawet z wynikami matematycznymi, jeśli te wyniki wchodzą w kolizję z wyznawanymi przez ten umysł przekonaniami. Powstaje problem, gdy ten umysł należy do sędziego, do wysokiej rangi urzędnika, do nauczyciela, do naukowca, do posła albo senatora. Błędne myślenie, wsparte autorytetem szacownego sędziego, podziwianego człowieka władzy, to zapowiedz konfliktu społecznego.

Gdy człowiek traci zdolność rozumowania, to równocześnie traci zdolność logicznego wnioskowania. Ale jeszcze nie traci społecznego poparcia. Próby zmiany przekonań przez dostarczenie informacji, dowodów błędu, jedynie rozdrażniają błądzące umysły. „Zaczyna się jeszcze bardziej trzymać swoich zachowań i nienawidzą tych, którzy próbują zmienić ich przekonania – twierdzi profesor Dan Kahan. – Ten, kto podaje odtruwającą prawdę, staje się wrogiem zaczadzonych umysłów”.

Syndrom buty

Zachowania, wypowiedzi, działania władzy, nade wszystko władzy sądowej, porażonej błędnymi przekonaniami, wyraźnie są naznaczone przekonaniami. Widać to nierzadko, gdy sędzia odczytuje absurdalne orzeczenie, będące obrazą prawa i prawdy, a sędzia polityk dezawuuje prawa fizyki i matematyki, aby tylko obronić swoje przekonania.

Gdy umysł i rozumowanie ustępują przed władztwem przekonań, zachowań i buty, to należy się bać takiego umysłu. Syndrom buty, absolutnej wiary we własną mądrość i nieomylność, rozbudza poczucie własnej mocy i prowadzi do bezrozumnego autorytaryzmu. Następuje otumanienie nieomylnością i fakty nie mogą tego zmienić. Sąd, uczelnia i urząd zmieniają się w bezrozumną kupę wyznawców i podlizujących się naśladowców.

Niezależne i otwarte umysły widzą to, czego nie widzą masy. A masy nie widzą bezrozumnych i butnych sędziów, bezrozumnych profesorów uczelni, tępogłowych ludzi władzy na uczelniach, w teatrach, na planie filmowym etc.

„Buta niszczy człowieka władzy i niszczy ludzi podległych władzy – piszą psychiatrzy Jonathan R. Davidson i Anthony Owen w periodyku „Brain. A Journal of Neurology” (2009, t.132). Syndrom buty jest zespołem objawów współwystępujących z otumanieniem i pogardą. Niektórzy psychiatrzy wymieniają jeszcze tępogłowie, czyli odrzucenie doświadczenia i racjonalnego myślenia”.

Ludzie o błędnych przekonaniach wymagają od podwładnych podobnego im rozumowania, podobnego zachowania. To upodabnia ludzi teatrów, urzędów, sądów, nawet szkół do watahy wilków, gdy wataha wędruje za przywódcą, stawiając łapy na jego śladach. Chodzenie po śladach wzmaga grupowe myślenie, które jest odwzorowaniem myślenia przywódcy, kierownika katedry albo prezesa sądu.

Zamyka się klatka, zamykają się okiennice. Prowadzi to do utraty poczucia rzeczywistości i do tworzenia własnego świata, zupełnie niezależnego od świata zewnętrznego. Zniewolone umysły stają się w końcu maniakami.

„Uchodzą za zdrowe dopóty, dopóki ich autorytet cieszy się poparciem społecznym – pisze David E. Cooper, emerytowany profesor Uniwersytetu w Oxfordzie. – Ale kiedy tracą autorytet, tracą poparcie, a ludziom schodzi bielmo z oczu i zaczynają dostrzegać w polityku szaleńca, wariata”.

Chodzenie po śladach przywódcy maniaka w warunkach jego wyizolowania, zawsze kończy się katastrofą. Politycy, także naukowcy, urzędnicy, a przede wszystkim sędziowie, władcy życia, śmierci i wolności, zajmując się wyłącznie grą polityczną, tracą ostatecznie kontakt z rzeczywistością i z prawdą. A prawda już jest w historii. Sędziowie, ludzie z korzenia PPR/PZPR nie chcą pamiętać buty sędziów, zwanych stalinowskimi, nie chcą wiedzieć o sądach doraźnych, o zbrodniach sądowych i rozstrzeliwaniach pod wiejskimi chałupami.

 

Dzisiaj władcy wolności i sumień zamykają się w klatkach swych przekonań, tkwią w okowach negacji odmiennego myślenia. Traktują propozycje jakichkolwiek zmian jako zamach na ich wolność do tępogłowia i do bolszewizmu.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej