Czarny scenariusz, w którym Platforma „strząsa pisowską szarańczę” – Jerzy Jachowicz

Za dziewięć tygodni czekają nas wybory do Sejmu i Senatu, a w maju 2020 roku wybory prezydenckie. Nieco ponad cztery lata temu pamiętamy napiętą sytuację polityczną w kraju związaną z wyborami i przewidywaniami ich wyników. Kolejność wyborów w tamtym czasie była odwrotna. Wyścig na fotel prezydenta poprzedzał niemal o pół roku wybory parlamentarne. Na podstawie wcześniejszych doświadczeń słusznie zakładano, że wyniki pierwszych wyborów mogą mieć istotny wpływ na kolejne, jeśli następują one wkrótce po poprzednich.

W tamtej sytuacji nieprzewidywalny kłopot, zarazem zagadkę dla prawicy, stanowił wynik wyborów prezydenckich. Sondaże od dłuższego czasu wskazywały na rosnącą przewagę PiS nad rządzącą od dwóch kadencji Platformę Obywatelską. Niepokój obozu prawicowego wywoływały jednak prognozy wyborów prezydenckich. Wskazywały one cały czas dużą i zdecydowaną różnicę na korzyść sprawującego swój urząd prezydenta Bronisława Komorowskiego, wywodzącego się jak wiadomo z PO. Jego wygrana wzmacniałaby w wyborach parlamentarnych pozycję Platformy.

Niespodziewane zwycięstwo Andrzeja Dudy – wysuniętego przez PiS – okazało się pierwszym ważnym krokiem do wysadzenie z siodła formacji, dominującej w obydwu centralnych ośrodkach władzy – Kancelarii Prezydenta i Kancelarii Premiera. Następczynię Donalda Tuska po jego przeniesieniu się do Brukseli, Ewę Kopacz zastąpiła na funkcji premiera Beta Szydło szefowa nowego prawicowego rządu.

Dziś przed nami jedna niewiadoma. Z jaką przewagą Zjednoczona Prawica wygra wybory parlamentarne? Czy jej zwycięstwo wystarczy do samodzielnego rządzenia? To jest kluczowa sprawa. Gdyby rozstrzygnięcie było inne, negatywne konsekwencje mogą być nieobliczalne. Opozycja jest tak sfrustrowana i tak pełna niechęci do obecnego obozu władzy, że na drugi plan schodzą sprawy zwykłych obywateli. Dominującą cechą polskiej władzy pod kierownictwem Platformy Obywatelskiej, stanie się rewanżyzm. To oczywiste, gdyż naturalnym rozwojem rzeczy, jako największa partia opozycyjna PO będzie miała przeważający wpływ na podejmowane decyzje. Wcześniejsze zapowiedzi Grzegorza Schetyny w stylu „musimy strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa PiS-owską szarańczę”, poparte jawnie wygłaszanymi planami likwidacji kilku instytucji nie pozostawiają złudzeń.

Zniszczony Instytut Pamięci Narodowej, rozbite Centralne Biuro Antykorupcyjne, likwidacja Święta Żołnierzy Wyklętych, setki dziennikarzy mediów publicznych wyrzuconych na bruk, cofnięcie reformy wymiaru sprawiedliwości, przywrócenie wysokich rent i emerytur byłym funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa, wyrzucenie ze szkół lekcji religii, na jej miejsce wprowadzenie edukacji seksualnej w przedszkolach i szkołach, odebranie Kościołowi katolickiemu dotacji państwowych.

Zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich jest prawdopodobne – na horyzoncie nie widać nikogo, kto mógłby być jego równorzędnym konkurentem – niestety niewiele poprawi sytuację w kraju. Przy założeniu przejęcia po wyborach parlamentarnych władzy przez opozycję totalną, prezydentura Andrzeja Dudy byłaby pod nieustanną krytyką i stałym brutalnym naciskiem, mającym charakter terroru politycznego wywieranymi przez obóz władzy oraz sprzyjające mu media mainstreamowe.

 

Pozostaje mieć tylko nadzieję, że ten czarny scenariusz się nie sprawdzi.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej