Biedna Polska! - Aleksandra Polewska-Wianecka

„O! Dziś wybuchła wojna. Nikt nie chce w to uwierzyć. Niemcy z samego rana zbombardowali wiele polskich miast i ze wszystkich stron najechali na Polskę! Przeważnie nie robię żadnych zapasów, ale dziś kupiłam trochę kakao, herbaty, szare mydło i kilka innych rzeczy” – zapisała w swym dzienniku 1 września 1939 roku nieznana jeszcze światu Astrid Lindgren.

To naprawdę fascynujące odkrywać w dziennikach, listach, artykułach prasowych czy tekstach odczytów słynnych w świecie pisarzy, zapiski wyrażające ich głęboką i w dodatku bardzo osobistą troskę o losy Polski. Ot choćby u twórczyni Pippi Langstrumpf, której „Dzienniki z lat wojny 1939-1945” wydano w języku polskim w 2015 roku. Ostatniego dnia sierpnia 1939 roku Astrid razem ze swą małą córką Karin (tę, dla której za sześć lat stworzy pierwszą książkę o rudowłosej, zwariowanej dziewczynce i jej koniu w kropki) oraz znajomą Elsą i jej dzieckiem, siedzą na placu zabaw i, zerkając czujnie na bawiące się dzieci, dyskutują, czy wojna wybuchnie czy nie. Dochodzą do wniosku, że nie. Ale na Hitlerze i tak nie zostawiają suchej nitki. „Następnego dnia wszystkich ogarnia okropne przygnębienie. Szwedzkie radio podaje regularnie najświeższe wiadomości. Boże, pomóż naszej biednej, oszalałej planecie!” –notuje pisarka.

Gdańsk i korytarz

2 września 1939 roku, w szwedzki Dzień Dziecka, Sztokholm ogarnia panika. Mieszkańcy miasta oblegają sklepy, robiąc zapasy. Zewsząd płyną komunikaty o nadchodzącej mobilizacji. Astrid idzie z Karin do parku i zauważa obwieszczenie, z którego wynika, że do wojska zostanie powołany także rocznik 1898, czyli urodzony wówczas jej mąż, Sture. „Kiedy Karin bawiła się na zjeżdżalni, próbowałam czytać gazetę, ale nie mogłam, siedziałam tylko ze ściśniętym gardłem” –- pisze. „Wszyscy rozmawiają o wojnie, także osoby, które się nie znają” - dodaje. Następnego dnia Lingren odnotowuje, że Anglia i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę. „Niemcy dostały ultimatum od Anglii, aby do godziny 11.00 ogłosić, iż są gotowe wycofać swoje oddziały z Polski i podjąć negocjacje, wtedy wkroczenie do Polski zostanie potraktowane, jak gdyby nigdy nie miało miejsca” – czytamy w dzienniku. - Na to do godz. 11.00 nie nadeszła żadna odpowiedź, wyjaśnił Chamberlain w swej mowie do narodu angielskiego w sobotę w południe i dodał, że wobec powyższego kraj jest zatem w stanie wojny z Niemcami. „Odpowiedzialność spoczywa na barkach jednego człowieka” – Astrid cytuje słowa angielskiego premiera. „I naprawdę sąd historii nad Adolfem Hitlerem musi być straszny - jeśli teraz wybuchnie nowa wojna światowa” – zaznacza. – Już teraz rządy obszczekują się, czyja to wina. Niemcy twierdzą, że Polska pierwsza ruszyła do ataku i że Polacy pod osłoną angielsko-francuskich gwarancji, mogli sobie na wszystko pozwolić. Ale tu, w Szwecji nie mamy innego wyjaśnienia, jak tylko to, że Hitler chce tej wojny albo uważa, że nie mógłby się wycofać, nie tracąc prestiżu(…) >>Gdańsk i korytarz<< zażądał Hitler tym razem, ale jego najskrytszym pragnieniem jest panowanie nad całym światem. Jak ustosunkują się Włochy i Rosja? Według polskich informacji, dwa pierwsze dni wojny pochłonęły w Polsce 1500 ofiar”.

Polska jest teraz chyba zupełnie na kolanach

5 września Astrid Lindgren pisze, że choć na froncie zachodnim nic się nie dzieje, Polska stara się wypędzić Niemców. Dwa dni później, notuje, że wkrótce Niemcy będą w Warszawie. „Tak, dziś już tam są” – zapisuje 8 września. „Biedna Polska! Polacy twierdzą, że jeśli Niemcom uda się wziąć Warszawę, to oznacza, że ostatni polski żołnierz zginął”. Następny wpis w dzienniku przyszłej pisarki pojawia się nie przypadkiem 17 września. „Dzisiaj także Rosjanie wmaszerowali do Polski, >>aby doglądać interesów rosyjskiej mniejszości<<. Polska jest teraz chyba zupełnie na kolanach. Zamierza oczywiście wysłać do Niemiec parlamentariusza”. Kolejny raz Lindgren sięga po dziennik 3 października. „Wojna trwa – stwierdza na wstępie. – Polska skapitulowała. Wszystko tam jest chaosem. Niemcy i Rosja podzieliły kraj między siebie. Człowiek nie chce wierzyć, że coś takiego może się zdarzyć w XX wieku. To Rosja wyciąga największą korzyść z tej wojny. Gdy Niemcy złamali Polskę, dopiero wtedy wmaszerowali Rosjanie i dostali swoją część zdobyczy i to wcale niemałą. Przypuszcza się, że Niemcy nie są zbyt zadowoleni z takiego stanu rzeczy, ale robią dobrą minę do złej gry. Rosjanie przedkładają krajom bałtyckim jedno żądanie za drugim – i dostają, co chcą”. Wojenny dziennik Astrid Lindgren jest niczym osobliwy podręcznik do historii II wojny światowej. Czytamy w niej o kolejnych podbojach Hitlera i Rosjan. Czytamy, że Finlandia zamieniła się w zimowe piekło, że Holandia się poddała, że flaga ze swastyką powiewa na Wieży Eiffle’a, że skapitulowała Rumunia. Natomiast to, czego nie znajdziemy w dzienniku, to informacje o Powstaniu Warszawskim, nie zauważyłam też ani słowa o obozach zagłady czy ataku atomowym na Japonię, mimo że dziennik kończy się dopiero w grudniu 1945 roku. 15 sierpnia 1945 roku Astrid, delektując się wciąż faktem zakończenia wojny, wspomina o Polsce raz jeszcze. „Jak dobrze pamiętam, kiedy siedziałam w Vasaparken i przyszła Alli, i opowiedziała, że Niemcy weszli do Polski. Był ciepły i piękny dzień, i ciepły, i piękny dzień był także, kiedy to się skończyło. Później pisze jeszcze o tym, że słucha relacji radiowych z procesów norymberskich”. Zaś równy miesiąc przed Bożym Narodzeniem w dzienniku z lat wojny, znajdujemy takie wspomnienie: „Wczoraj poszłam do księgarni i kupiłam sobie jeden egzemplarz „Pippi Langstrumpf”, diabelnie zabawnej książki, która pewnie nigdy by nie powstała, gdybym nie skręciła sobie stopy wiosną 1944 roku!”

Na koniec dodam jeszcze, że treść „Dzienników z lat wojny 1939-1945” to dwanaście zapisanych przez Astrid zeszytów. Zeszytów, do których wklejała wycinki prasowe, kartki na artykuły spożywcze, a także mapki ilustrujące sytuację na froncie.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej