Jak „Poniatówki” zmieniły polską gospodarkę

„Poniatówki”to udany przykład zastosowania prefabrykowanego budownictwa drewnianego w przedwojennej Polsce w ramach reformy rolnej 1923-1939.

Podróżując przez Pomorze lub Wielkopolskę, nie sposób nie zauważyć drewnianych powtarzalnych zabudowań, które intrygują swoją charakterystyczną architekturą - potocznie zwane „Poniatówkami” od nazwiska ówczesnego ministra rolnictwa Juliusza Poniatowskiego (1886-1975). To dzięki jego determinacji, konsekwencji oraz zdrowemu rozsądkowi w latach 1936-1939 wybudowano kilka tysięcy drewnianych osad dla rolników przesiedlanych z Polski centralnej i wschodniej na Pomorze i Wielkopolskę.

Przedwojenna Polska miała ogromny deficyt mieszkaniowy wynikający głównie ze zniszczeń wojennych. Rząd w pierwszej kolejności koncentrował się na odbudowie substancji mieszkaniowej w miastach. Problem budowy mieszkań na obszarach wiejskich był bardziej złożony i w powszechnej świadomości społecznej niedostrzegany.

„Z liczb, ilustrujących obecny stan warunków mieszkaniowych na wsi, wynika jasno, że jakkolwiek w miastach polskich zagadnienie mieszkaniowe jest klęską społeczną (stoimy pod tym względem o wiele gorzej aniżeli wszystkie cywilizowane kraje), to przecież jeszcze gorzej — o czym szeroka opinia publiczna nie jest dostatecznie poinformowana — stoimy w tym zakresie na wsi. W szczególności, jeżeli chodzi o rodzaj mieszkań, a więc zagadnienie wieloizbowości — jeden z podstawowych warunków odpowiedniego mieszkania — okazuje się, że większość mieszkań na wsi to są mieszkania 1-izbowe, (50% mieszkań na wsi). W mieście polskim jest nieco lepiej, jakkolwiek dużo gorzej niż w innych krajach. Jednoizbowych mieszkań jest 36%%, 2- izbowych — 32-3%; na wsi 1-izbowych jest 51,4%, 2-izbowych — 35,4'%, czyli 1- i 2-izbowych mieszkań, a więc najmniejszych, na wsi jest 80 kilka procent. Jeżeli chodzi o mieszkania 3- i więcej-izbowe, to wieś posiada ich stosunkowo mniej, niż miasto. A jaki jest odsetek ludności miejskiej, mieszkającej w tych kategoriach mieszkań? W mieście jest bardzo źle, bo blisko 1/3 część ludności miejskiej mieszka w mieszkaniach 1-izbowych, co często jest określane przy zestawieniu z zagranicą jako klęska, tymczasem na wsi prawie połowa, ściśle 47,7%, ludności mieszka w mieszkaniach 1-izbowych.”

Mamy drewno, więc budujmy z drewna

Program reformy rolnej miał funkcjonować w ówczesnych województwach pomorskim, wielkopolskim oraz tarnopolskim. Ze względu na to, iż połowa z 800 tys. ha przeznaczonych do parcelacji leżała na Pomorzu i Wielkopolsce w tych regionach rozpoczęto budowę nowych zabudowań gospodarczych dla osadników.

Początkowo budowano budynki murowane zgodnie z tradycjami panującymi na tych terenach. Jednak ze względu na koszty oraz czas powstawania tych osad minister Poniatowski podjął decyzję o budowie osad drewnianych. Podłoże tej decyzji miało charakter ekonomiczny, nowoczesne budynki murowane były zbyt drogie w budowie i ich wartość przekraczała wartość przeciętnego gospodarstwa co uniemożliwiało spłatę inwestycji. Minister Poniatowski słusznie zauważył, iż nie można obciążać nowych gospodarstw zbyt dużym obciążeniem finansowym :

Parcelacja państwowa jest prowadzona przy zasadzie, że nowonabywca wpłaca 10%, a uprzywilejowani, którymi są b. pracownicy ze służby folwarcznej, płacą 5%. Dalsze spłaty rozłożone są na lat kilkadziesiąt przy oprocentowaniu 3% i oparte są na normalnej dochodowości gospodarstwa. Jeżeli kapitał gruntowy zakredytowany zostanie w 90 - 95% temu nowonabywcy, i jeżeli do tego kapitału dodamy kapitał budowlany, to oczywiście łatwo może rodzić się ta skala obciążenia, której osadnik podołać nie może. I zjawisko to niewątpliwie występowało i występuje w sposób jaskrawy. O ileż naturalniejsze jest wyjście z założenia, że zabudowa, dokonana bezpośrednio przy osadzaniu człowieka na ziemi, musi być ograniczona do pewnego minimum, że rozwinięcie zdolności produkcyjnej tego gospodarstwa wcześniej czy później pozwoli temu gospodarzowi rozszerzyć swoje osiedle. O ileż to jest naturalniejsze od tego, aby wyposażyć osadnika w pokaźne budowle murowane, budowle drogie — w imię tego, że przy wysokim poziomie gospodarstwa będą mu one kiedyś potrzebne, obciążając osadnika odsetkami za kapitał, który będzie włożony w zbyt kosztowne budowle. Jeżeli zrobimy duży budynek gospodarczy, czy duży budynek mieszkalny, to wykorzystanie go zajdzie wtedy, kiedy po kilku latach gospodarstwo swój stan podniesie do takiej skali, że ten budynek będzie mu potrzebny, a skoro taki budynek damy odrazu, to obciążenie przyjdzie również zaraz. W tych wypadkach, któremi operujemy, a więc obejmujących gospodarstwa ok. 10 - 12 ha, wartość gruntu wynosi zł 6 - 7 000. Kapitał budowlany, wkładany w myśl poprzednich założeń stwarzania dostatnich murowanych budynków, przekracza niejednokrotnie o kilkadziesiąt procent cały kapitał gruntowy. Toteż dążeniem Ministerstwa było, aby ten wkład możliwie obniżyć. Szukało się przeto równie dobrze możności zmniejszenia rozmiaru budowy do potrzeb najbliższych lat, jak i szukało się sposobów potanienia budowli w postaci zamienienia budownictwa murowanego na drewniane. To jest ten moment drugi, który doprowadził do konieczności tego budownictwa. Przy budownictwie drewnianem osiągamy to, że nowonabywca wprowadzony zostaje przed sprzętem i dokonywa sprzętu, a więc w tym czasie winien mieć postawioną stodołę, w której przez czas żniw sam ze swoją rodziną się lokuje i w krótkim przeciągu czasu, następnych tygodni czy paru miesięcy ma również postawiony budynek gospodarczy i mieszkalny. Czyli, że tej samej jesieni, w której gospodarstwo objął, ma budowlę przygotowaną do zamieszkania na zimę.

Jak pisał minister J. Poniatowski „Otóż, budynek drewniany pod względem higjenicznym niewątpliwie góruje w stosunku do budynku murowanego, wykonanego ze skrajną oszczędnością. A skoro nas nie stać na te budynki, dostatnio murowane, to winniśmy się trzymać drzewa.”

Przede wszystkim samowystarczalnoŝĉ

Ze względu na ograniczone możliwości ówczesnego państwa, ogromne potrzeby postawienie na efektywną i ekonomiczną technologię, pozwalało w krótkim czasie zaspokoić potrzeby mieszkaniowe robotników rolnych, powodzian oraz osadników z głębi kraju, głównie z Małopolski. W założeniu miały to być budynki tanie i zdrowe pozwalające na funkcjonowanie w pierwszych latach prowadzenia nowopowstających gospodarstw rolnych, do momentu uzyskania przez gospodarstwo rolne dochodów pozwalających na budowę murowanych domów jakie dominowały w osiedlanych regionach.

Drewniane zabudowania spotykały się z krytyką, jak zauważał Poniatowski : „Charakterystyczne jest i to, że krytyka tej budowy jest dokonywana znacznie częściej przez ludzi, nie bezpośrednio zainteresowanych. Przyzwyczajenie do budownictwa typu niemieckiego powoduje to, że dostatni, zdawna osiadły gospodarz w Poznańskiem, czy na Pomorzu z pewnem lekceważeniem patrzy na budynki drewniane, które się teraz wprowadza, albowiem to nie odpowiada tradycji gburskiego gospodarstwa, która tam jest utrwalona. Jeżeli się jednak na to zjawisko spojrzy i od tej strony, że szczupłość zasobów ziemi zmusza Polskę do tworzenia nowych gospodarstw, o rozmiarze tylko takim, by zapewnić powstanie gospodarstwa samowystarczalnego, to ten typ budownictwa jest konsekwencją pomniejszonego rozmiaru gospodarstwa, które się obecnie tworzy"

Chłopi kupują ziemię

Początkowe działania państwa skupiły się na scalaniu gruntów, likwidowaniu serwitutów i podziale wspólnot gruntowych. Uruchomiono również parcelację ziemi należącej do państwa i Kościoła, a także w niewielkim stopniu gruntów prywatnych. Pozwoliło to chłopom na nabycie do 1925 r. około 900 tys. hektarów ziemi.

Ustawa o reformie rolnej z 28 grudnia 1925 r. była próba wyciągnięcia wniosków z dotychczasowych niepowodzeń. Określone zostały zasady parcelacji wielkiej własności ziemskiej. Miały jej podlegać majątki o powierzchni powyżej 180 hektarów (na Kresach powyżej 300 hektarów, a w przypadku gospodarstw przemysłowych i wysokotowarowych - powyżej 700 hektarów). Obowiązywała zasada dobrowolności wobec właścicieli ziemskich. Chętni do skorzystania z możliwości zbycia ziemi w ramach parcelacji mogli to zrobić z własnej woli - ustalony limit roczny gruntów przejmowanych na potrzeby reformy rolnej wynosił 200 tys. hektarów.

Oczekiwano, że z parcelacji skorzystają ci właściciele, którzy w pozbyciu się nadmiaru niepotrzebnej im ziemi, dostrzegą szansę na zwiększenie inwestycji i swojego potencjału produkcyjnego. Państwo wypłacało bowiem należność za przejęte grunta po stawkach rynkowych.

Chłopi, przystępujący do parcelacji, korzystali z gwarantowanych przez państwo kredytów, rozłożonych na 40 lat.

Wiele wariantów

„Poniatówki” wykonywane były w kilku wariantach, początkowo budowane z cegieł szybko zastąpiono drewnem.

Dom był posadowiony na podmurówce kamiennej wykończonej murkiem z cegieł. Na taki fundament układano ściany z bali, krawędziaków, które były z zewnątrz okładane deskami. Komin był jeden dla dwóch pieców kaflowych jeden kuchenny, drugi na dwa pokoje. Dach wykonany z krawędziaków ozdobnie zakończonych i łat na które położono fartuch z papy a następnie eternit uszczelniony lnianym warkoczem. Wielkość domu była różna. Wchodziło się gankiem do sieni, z której były schody na strych. Dwoje drzwi prowadziło do kuchni i pokoju dużego. Z kuchni i pokoju dużego wchodziło się do pokoju mniejszego. Większe Poniatówki posiadały spiżarnie .

Wprowadzenie drewna w 1935 r znacznie przyspieszyło parcelacje. W przeciągu 3 lat wybudowano ponad 3,5 osad, dając pracę dla 17,5 tys. ludzi. Wszystko zrealizowano w ramach środków krajowych.

Na budowach pracowało dziennie nawet 3,5 tys robotników :murarzy, cieśli, dekarzy gonciarzy i piecownikó5.

Budynki drewniane były przygotowywane początkowo na południu Polski, gotowe prefabrykowane elementy z drewna świerkowego spławiano Wisłą a następnie transportem kolejowym oraz wozami dojeżdżały na miejsce docelowe. Budowa osady przez wyspecjalizowaną „kolonę”- brygadę zajmowała około 2 tygodni.

Doskonała akcja osadnicza

Akcja osadnicza była świetnie zorganizowana i przeprowadzona. Osadnicy otrzymywali bardzo korzystne kredyty do 75% wartości gospodarstwa, gwarantowane przez państwo a udzielane przez banki. Pochodzili oni z Małopolski (okolic Bochni, Wieliczki, Rajczy) rzadko byli to miejscowi.

Poniatówkę ustawiano zawsze szczytem do drogi. Dom był posadowiony na podmurówce kamiennej wykończonej murkiem z cegieł. Na taki fundament układano ściany z bali, krawędziaków, które były z zewnątrz okładane deskami. Komin był jeden dla dwóch pieców kaflowych jeden kuchenny, drugi na dwa pokoje. Dach wykonany z krawędziaków ozdobnie zakończonych i łat na które położono fartuch z papy a następnie eternit uszczelniony lnianym warkoczem. Wielkość domu była różna. Wchodziło się gankiem do sieni, z której były schody na strych. Dwoje drzwi prowadziło do kuchni i pokoju dużego. Z kuchni i pokoju dużego wchodziło się do pokoju mniejszego. Większe Poniatówki posiadały spiżarnie.

Budynek gospodarczy miał dwa wejścia, jedno do chlewa, a drugie do obory (dla bydła, owiec, kóz i koni). Przy nim znajdowała się wygódka, na przeciw wjazdu była stodoła, często przy niej znajdował się kurnik i drewutnia, studnia była za domem. Przed nim był ogródek warzywno-kwiatowy, a za nim sad. Całość była ogrodzona.

Rzemieślnicy – kowal, kołodziej, stolarz… otrzymywali np. kuźnie, kołodziejnie, stolarnie.

Materiał budowlany na zabudowania sprowadzano Wisłą, Kanałem Bydgoskim, koleją i transportem konnym z Podhala. Jodły były surowcem, który przerabiano w przewoźnych tartakach. Konstrukcje drewniane składało się jak klocki. Stodoła kryta była gontem lub eternitem. Chlew z oborą był murowany z cegieł – przykryty dachem dwuspadowym z eternitu. Dach domu był dwuspadowy z dwoma okapnikami ze szczytów. Okna 3 duże sześciopolowe z wietrznikiem i na szczytach 2 okienka kwadratowe czteropolowe.

Kredyt w zasięgu - nawet na pół wieku

Poniatówki były budowane przez państwo. Osadnicy oraz rolnicy uzyskujący ziemie z parcelacji oraz powodzianie z południa Polski generalnie ludzie niezamożni a wręcz ubodzy kupowali gospodarstwa za 10 % wartości. Reszta była rozłożona na raty nawet do 50 lat.

„Gospodarstwa z poniatówkami nie były tanie. Przeważnie składała się cała rodzina, żeby zapłacić pierwszą ratę. Potem przez pierwsze 3 lata się nie płaciło. Resztę rozłożono na 50 lat. W rzeczywistości nie płaciło się 8 lat - 3 lata przed wojną i 5 podczas okupacji. Pierwsza wpłata za najmniejsze, 5-hektarowe gospodarstwo, wynosiła 1000 złotych. Dla porównania krowa kosztowała od 100 do 150 złotych, ford - 4000 zł, 50 kg żyta - 7 zł. Wpłata za 10-hektarowe gospodarstwo wynosiła 2200 złotych.

- Oprócz tego trzeba było dopłacić po 150 złotych za studnię i sad, gdzie każdemu nasadzano 50 drzew owocowych (gruszki, czereśnie, porzeczki, najwięcej jabłoni, pestkowych nie było) plus 10 krzaczków czarnej porzeczki.”

Łączny koszt takiej osady wynosił więc 15 500 zł, w tym koszt domu 3500 zł, chlewa 2500 zł i stodoły 2150 zł.

Program ministra Juliusza Poniatowskiego to przykład jak można mądrze i efektywnie wykorzystać skromne środki publiczne. Dzięki wykorzystaniu drewnianej prefabrykacji udało się w bardzo krótkim czasie wybudować kilka tysięcy osad- tylko w latach 1935-1937 powstało 5374 osady. Budynki były objęte 30 letnią gwarancją, w różnym stanie przetrwały do dziś. Część dzięki swoim właścicielom jest w doskonałym stanie, część stoi opuszczona i nadal zachwyca prostotą, jakością drewna oraz charakterem wpisującym się doskonale w polski krajobraz . Dzisiejsze potrzeby w zakresie budownictwa mieszkaniowego nadal zmuszają do poszukiwań alternatywnych rozwiązań. Obecnie do problemów ekonomicznych oraz czasu doszedł jeszcze jeden bardzo ważny aspekt – ochrona środowiska – dlatego warto jeszcze powrócić do drewna jak zrobił to odważny minister Juliusz Poniatowski.

Dobry, suchy starodrzew”

Stefan Szeller W obronie budownictwa drewnianego Warszawa 1915:

U nas zaś, gdzie klimat jest surowszy a zimy dłuższe, aniżeli w wymienionych wyżej krajach, zapowiada się zagładę całkowitą polskiej drewnianej chacie zewzględu na niebezpieczeństwo ogniowe. Wzgląd, rzeczywiście, bardzo poważny.

Ale przecież na Zachodzie ogień i drzewo mają te same co i u nas właściwości, a jednak tam domy drewniane stawiają i o masowych pożarach wsi jakoś nie słychać, chociaż domy drewniane są tam znacznie większe od naszych i prawie zawsze piętrowe lub nawet kilkupiętrowe. W tamtejszych „stosach całopalnych*,jak przeciwnicy drzewnego budownictwa domy drewniane u nas nazywają, pokolenia całe jednak po kilkaset lat mieszkają w dobrem zdrowiu, czego dowodem wygląd tych tęgich tyrolczyków i szwajcarów, mieszkających w drewnianych domach, gdzie na ich rysiach i belkach widnieją wycięte daty 1564, 1575, 1576, 1607 i t. d. aż do lat ostatnich.

Otóż zanim się przystąpi do wykonywania wyroku zagłady naszego budownictwa drzewnego, ze względu na grożące mu niebezpieczeństwo ogniowe i ze względu, że wrogie wojenne żywioły już go nam tyle zniszczyły (co dla niektórych stanowi dziwny argument, iż należy je zniszczyć doszczętnie, by w przyszłości wróg już nie mógł z taką łatwością palić wsi polskiej), czy nie należałoby zbadać warunków, dzięki którym drewniane budynki bywają tak długotrwałe?

Wziąwszy to wszystko pod uwagę, może przyszlibyśmy do wniosku, że zaprzestanie budownictwa drzewnego, a więc jego zniszczenie i wprowadzenie wyłącznie budownictwa murowanego, nie jest jedynym skutecznym środkiem zabezpieczenia wsi od pożarów, podobnie jak zburzenie kolei żelaznych i zastąpienie ich innym rodzajem komunikacyi, nie byłoby jedynie wskazanym sposobem zabezpieczenia ludności od wypadków w podróży kolejami. '

Złe drzewo i źle zastosowane w budownictwie rzeczywiście grzybek niszczy; ale dobry, suchy starodrzew zimowego cięcia, odpowiednio użyty, jest tak samo trwały obecnie, jak był nim dawniej, bo przecież natura drzewa nie zmieniła się w ciągu kilkunastu lat. Zmieniły się natomiast warunki handlu drzewem i warunki przemysłu budowlanego. Ten dobry starodrzew sprzedajemy za granicę, budujemy zaś sami z odpadków, z najlichszych gatunków drzewa a fuszerka budowlana kwitnie. To właśnie stwarza podatny grunt dla kultury osławionego grzybka”.

Andrzej Schleser, Dyrektor Techniczny Polskie Domy Drewniane S.A.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej