Obywatelskość

Kończy się dramat Wisły i mieszkających w jej biegu poniżej Stolicy. Już wkrótce rurami leżącymi na pontonach popłyną ścieki do oczyszczalni. Państwo zadziałało. Trzy metry sześcienne skażeń na sekundę przestanie wlewać się do rzeki.
To była katastrofa ekologiczna. Czy można było tę klęskę przekształcić w obywatelski sukces? Dlaczego nikt, żadna organizacja społeczna, żadne ruchy miejskie, żadna gazeta, żadna stacja radiowa czy telewizyjna, żaden dziennikarz, żaden poseł, żaden działacz i żadne władze samorządowe, pracownicy Ministerstwa Ochrony Środowiska, dosłownie nikt publicznie nie zwrócił się z prostą prośbą, z apelem do mieszkańców Warszawy: „Wy macie czystą wodę, ale poniżej miasta i wsie używają wody skażonej. Taką wodę piją zwierzęta. Z problemem zmaga się Płock. Mieszkańcy Warszawy, ograniczcie na czas awarii zużycie detergentów, agresywnych środków czystości, które trują nieoczyszczone ścieki miejskie”.
Wierzę, że wielu warszawiaków samodzielnie podjęło prywatne ograniczenia. Ale została zaprzepaszczona szansa, byśmy poczuli się wspólnotą. Żebyśmy zrozumieli, że jesteśmy obywatelami. Że samorządy, rząd, że władze nie rozwiążą trudności w kraju czy regionie bez nas. Że władze mają nam służyć, mają nam pomagać, ale konieczna jest nasza odpowiedzialność za sprawy publiczne. 

Że nasz los zależy głównie od nas. 

                                                                                                                                                                                                                                                               Kornel Morawiecki

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej