„Pojutrze może być jeszcze lepiej” - Jerzy Jachowicz

Grzegorz Schetyna po raz kolejny wprowadził Platformę Obywatelską w wirtualną rzeczywistość. Pod nowym szyldem Koalicji Obywatelskiej. Tym razem dokonał tego pod płaszczykiem mianowania na premiera Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Jest dość oczywiste, jeśli przyjąć poważnie założenie, że w realnym świecie nie ma cudów, iż Małgorzata Kidawa-Błońska nie ma żadnych szans, aby zostać premierem. I to z dwóch powodów. Nie ma żadnych możliwości, aby Koalicja Obywatelska wygrała wybory – to po pierwsze. A po wtóre, nawet gdyby się wydarzyło coś tak niezwykłego, jak zwycięstwo KO w najbliższych wyborach, to proszę mi tylko nie mówić, że Grzegorz Schetyna zrezygnowałby z objęcia – czytaj: przejęcia – fotela premiera.

Jestem pewien, że bylibyśmy wówczas świadkami takiej oto sceny. Wieczór wyborczy. Wielka sala, w której na wyniki oczekują zgromadzeni w niej politycy Koalicji Obywatelskiej. Wszyscy stoją wpatrzeni w ekran wielkiego telebimu. W pierwszym szeregu pośrodku stoi Grzegorz Schetyna , po jego prawej ręce Małgorzata Kidawa-Błońska, po lewej Barbara Nowacka, obok niej Krzysztof Brejza, a obok Kidawy-Błońskiej Sławomir Neumann. Na telebimie ukazują się wstępne wyniki, wedle których zdecydowanie, z dużą przewagą nad PiS prowadzi Koalicja Obywatelska. Na sali wybucha euforia. Wszyscy rzucają się nawzajem w objęcia, ściskają się, gratulują sobie, wymieniają pocałunki w stylu Jeana-Claude’a Junckera. Korzystając z zamieszania, na sali, Schetyna dyskretnie prosi Kidawę-Błońską do gabinetu przewodniczącego.

Tam Schetyna mówi: – Jak widzisz, Małgosiu, mój manewr się powiódł. Dzięki mojej zręcznej maskaradzie uzyskaliśmy coś, co jeszcze dwa miesiące wcześniej wydawało się nieprawdopodobne. Oczywiście nie zamierzam pomniejszać twojej zasługi. Jesteś wspaniała, że na okres wyborów zgodziłaś się przyjąć swoją rolę. Teraz już czas wrócić do rzeczywistości. Tu masz kartkę i długopis. Streszczę ci twoje przemówienie, które napiszesz sobie sama i wygłosisz po powrocie na salę.

Zaczniesz od tego, że podzielasz na równi ze wszystkimi ogromną radość. Następnie, iż nie powinniśmy zapominać, kto jest ojcem tego sukcesu. Kto mianował mnie na premiera. Nie miałabyś ani przez minutę czystego sumienia, gdybyś teraz po tym, co się stało, podjęła się próby utworzenia rządu. Ten zaszczyt i piękny obowiązek powinien należeć się temu, kto nasz sukces wykuł. Swoim intelektem i swoim charakterem, skromnością , pozwalającą mu na usunięcie się w cień na wymagany czas. Ale też przenikliwością, jak potoczy się kampania i jaki wspaniały będzie jej finał. To, co robisz, nie jest dla ciebie żądnym poświęceniem, ale naturalnym odruchem dla dobra Polski.

A zakończysz naszym hasłem: „Jeśli jutro ma być lepiej, to tylko pod warunkiem, że premierem będzie Grzegorz”. – Ja będę zaskoczony, zdziwiony, ale z pokorą przyjmę twoją opinię – zakończył rozmowę w gabinecie Schetyna i zszedł piętro niżej do głównej sali, gdzie na dobre, przy trunkach i poczęstunku rozpoczęto świętowanie zwycięstwa.

Nagle szkoda mi się zrobiło Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Ale już chwilę po tym pomyślałem. Doskonale wiedziała, na co się godzi. Widać odpowiadała jej ta sytuacja. Jak małej dziewczynce, która bawi się w swoim pokoju zamkiem królewskim ze sklejki, udaje królową, a wszyscy oddają hołdy. Ta iluzja bycia kimś ważnym choćby przez chwilę jej wystarcza.

 

Nie zepsuje jej nawet hasło nad głową: „Jutro może być lepsze”.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej