Kornel Morawiecki chciał wolnej Polski i nie godził się na żadną inną

Przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy podczas mszy żałobnej śp. Kornela Morawieckiego

»Niosę ciebie, Polsko, jak żagiew, jak płomienie. Gdzie cię doniosę – nie wiem«. To słowa z podziemia, autor nieznany. Po latach 80. donieśliśmy Polskę do naszych dni. Panie Prezydencie! Wysoki Sejmie! Drodzy Rodacy! Niesiemy ciebie, Polsko, jak żagiew, jak płomienie, gdzie cię doniesiemy?

My, Polacy, jesteśmy wielkim, dumnym narodem. Mamy wielką przeszłość. Jesteśmy narodem z pokoleń przed nami, w pokolenia, które przyjdą po nas. Jesteśmy cząstką dziejów. Rośliśmy z chrześcijańskiego, z europejskiego ducha, z naszej mowy i kultury, z umiłowania wolności, z pracy i walki o niepodległość, z fenomenu Solidarności.

Nam, posłom, przypadł zaszczyt reprezentowania obywateli – tych, którzy poparli obecne tu, w Sejmie, ugrupowania, tych, których głosy nie zostały uwzględnione, a także tych, którzy nie poszli do wyborów. Mamy obowiązek mówić wspólnym głosem. Mamy obowiązek, spierając się, dochodzić do porozumienia i służyć Polsce, służyć wszystkim obywatelom. To nasza wielka odpowiedzialność i nasze wyzwanie.

Czy prawo stanowione przez Sejm obecnej kadencji pomoże Polsce? Czy potrafi poprawić dolę mieszkańców naszego kraju? Czy biednych uda się wyrwać z biedy? Czy da perspektywę ambitnym, pracowitym i zdolnym? Czy przywróci cześć bohaterom Solidarności?

Na co dzień widzimy bezprawie, draństwo i rozpacz. Rządzą ci, którzy mają pieniądze i siłę. Ludziom potrzeba uczestnictwa, możliwości wypowiadania się, decydowania o sobie, o kraju. Takie są nasze cele, takie będą nasze czyny. Tu, z tej trybuny, padło przed laty dramatyczne pytanie: Czyja jest Polska? Jest jednak jeszcze bardziej doniosłe, ważniejsze pytanie: dla kogo jest Polska? Żyjemy nie tylko dla siebie, żyjemy i umieramy dla innych.

Przeczytałem ten długi fragment inauguracyjnego wystąpienia Marszałka Sejmu Seniora, Pana Kornela Morawieckiego, z 12 listopada 2015 roku, ponieważ myślę, że cały jest ważny, gdy mówimy o jego postaci, patrząc na tło całego jego życia i historii – tej zresztą, o której była już tutaj dzisiaj mowa.

Kim był? Jakim był człowiekiem? Ten ważny element jego życia: dążenie do wolnej, suwerennej, niepodległej Polski w zasadzie przez cały czas, od samego początku. Może ktoś, kto wierzy, że data urodzin determinuje życie człowieka, powie: urodził się 3 maja 1941 roku w 150. rocznicę uchwalenia konstytucji majowej. Ale my, wierzący, powiemy: po prostu takim był człowiekiem – niezwykle głębokich przekonań, niezwykłej wewnętrznej siły, niezłomności w dążeniu do wolności.

Lata 1968, 1970, 1976 to chwile, gdy ten wciąż jeszcze młody człowiek cały czas coraz mocniej wzbiera w swoich przekonaniach, w dążeniu, by Polska była niepodległa. To właśnie dlatego na tamtym banerze, który rozwinął razem z kolegami w Warszawie w czasie pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego, było napisane: „Wiara, niepodległość”. Jak wspomniał Ekscelencja Ksiądz Arcybiskup, ludzie się dziwili. Nikt wtedy nie ośmielał się tak ostro występować. Niepodległość – to znaczy żądamy niepodległości. Czyli Polska nie jest niepodległa.

Kornel Morawiecki miał jasno sprecyzowany pogląd: kraj, w którym nie z naszej woli stacjonuje kilkaset tysięcy obcych żołnierzy, w którym władze są dyktowane z innego wielkiego mocarstwa, gdzie władze dostają prikaz, co mają robić – to nie jest kraj niepodległy i suwerenny. A on chciał wolnej, niepodległej Polski. Nie godził się na żadną inną. Był pod tym względem niezłomny. Był wyśmiewany, atakowany, krytykowany, więziony, deportowany – właśnie dlatego, że chciał Polski niepodległej i nie godził się na żadne kompromisy. Taki był.

W czasach, gdy część ludzi działających w opozycji szukała kompromisu, on nie godził się na żaden kompromis. To najprawdopodobniej właśnie dlatego w roku 1988 po roku więzienia został z Polski wyrzucony. Do historii przeszedł materiał filmowy, na którym widać, jak funkcjonariusze SB siłą ciągną Kornela Morawieckiego do samolotu, by go wysłać do Wiednia, poza granice kraju. A on się nie godził, mimo że nadal czekało go tutaj więzienie – chciał zostać w swoim kraju, w Polsce, chciał walczyć. Wiedzieli, że nie będzie się godził, że będzie krytykował, podważał porozumienie.

Nigdy zresztą nie pogodził się choćby z Okrągłym Stołem. Demonstracyjnie w 1991 roku w czasie kampanii wyborczej do parlamentu w Polsce wywrócił model Okrągłego Stołu. Można się z nim nie zgadzać, można dyskutować, patrząc z perspektywy tych 30 czy 40 lat na naszą historię i dyskutować, jaką drogą rzeczywiście powinniśmy byli iść. Można dyskutować, ale nie można go nie szanować. Nie można nie szanować Kornela Morawieckiego – jego niezłomności, patriotyzmu, walki.

Gdy zajrzycie do internetu, dostrzeżecie to. Właśnie przez szacunek dla niego nawet ci, którzy się z nim bardzo głęboko nie zgadzali, nie nazywają go na różnych stronach w internecie opozycją demokratyczną, tylko antykomunistyczną. Bo był opozycją antykomunistyczną!

Można się uśmiechnąć, że w jakimś sensie z tego punktu widzenia Rzeczpospolita – rozumiana jako jej naród, społeczeństwo – uczyniła zadość Kornelowi Morawieckiemu, albowiem wtedy, gdy po raz pierwszy wszedł do polskiego Sejmu VIII kadencji, nie wybrano do tego Sejmu pogrobowców partii komunistycznej. Ludzie ich odrzucili. Nie musiał zasiadać z nimi w sejmowej ławie. Ale chcę bardzo mocno zwrócić uwagę na końcowe fragmenty wypowiedzi pana marszałka seniora Kornela Morawieckiego, które przytaczałem.

Gdy mówi o Polsce, o wspólnocie, że razem musimy ją realizować. To pokazuje, że miał szacunek do każdego, że on – człowiek tak niezwykle doświadczony prześladowaniem, wyśmiewaniem, brakiem szacunku – doskonale rozumiał, co to znaczy wolność gromadzenia się, wolność wypowiedzi, słowa, demokracja i wspólnota. I że właśnie wspólnym działaniem najprędzej zbudujemy silne państwo, rzeczywiście niepodległą Rzeczpospolitą, której tak bardzo pragnął. Dzisiaj ją ma, walnie się do niej przyczynił.

A to, kim był, pokazuje także druga historia, już dalece bardziej współczesna, sprzed zaledwie kilku lat, gdy był już parlamentarzystą, Marszałkiem Seniorem. W czasie protestu pod Sejmem przechodził i zablokowano mu drogę – potrącano go, szturchano, szarpano, nawet mu ubliżano. Wytrzymał to ze stoickim spokojem. Przeszedł. Potem policjanci pytali, czy chce wnieść skargę – był przecież Marszałkiem Sejmu Seniorem, posłem, funkcjonariuszem polskiego państwa.

Powiedział: „Nie, nie, to są Polacy, to moi rodacy. Oni po prostu nie zgadzają się ze mną i nie chcieli mi dać przejść. Absolutnie nie wniosę skargi. Oni mają prawo mieć swoje poglądy i je wyrażać, ja to uznaję” – to powiedział Kornel Morawiecki. Takiej właśnie Polski pragnął i taką Polskę budował.

Jednocześnie miał jasne przekonanie, kto powinien nią rządzić. Bo to, czy się szanujemy, a to, kto rządzi, to dwie różne sprawy. Dlatego także jako kandydat Zjednoczonej Prawicy chciał startować w zbliżających się wyborach, chciał sprawować w Polsce władzę, chciał Polskę zmieniać, uczestniczyć w tym procesie. Uważał to za ważne. Do samego końca, do ostatniej swojej chwili, w czasie, gdy był już bardzo ciężko, śmiertelnie chory – cały czas był gotowy do służby.

 

To właśnie dlatego jest ten wielki ceremonialny pogrzeb, na który przybyło tylu ludzi. Wielce Szanowny Panie Marszałku Seniorze, dobrze Pan się zasłużył Rzeczypospolitej i ta Pańska służba jest doceniana. Ja Panu z całego serca w imieniu Rzeczypospolitej za nią dziękuję. Spoczywaj w pokoju, cześć Twojej pamięci!

Prezydent Rzeczypospolitej
Polskiej Andrzej Duda

Katedra Polowa Wojska Polskiego, Warszawa, 5 października 2019

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej