„Dopalaczom mówimy NIE”- Albert Łyjak

Tak zwane dopalacze (ang. legal highs, oficjalnie MCDDA to grupa substancji pochodzenia roślinnego lub syntetycznego używana w takim samym celu, jak zakazane substancje psychoaktywne (narkotyki, substancje odurzające), ale nieznajdujące się na liście substancji kontrolowanych. Powoduje to, że tego typu substancje mogą być produkowane, dystrybuowane, posiadane i używane bez konsekwencji prawnych.

– Dopalacze są sto razy groźniejsze od narkotyków, ponieważ nie zawierają tylko substancji psychoaktywnych. Pod względem działania nie różnią się od narkotyków, jednak w ich składzie można znaleźć nawet zmielone szkło, dodawane do tych dopalaczy przeznaczonych do wciągania. Szkło rani śluzówkę w nosie, żeby środek szybciej się wchłaniał – mówi Renata Marciniak- Antoszek specjalista terapii uzależnień.

Dolnośląskie Centrum Zdrowia Psychicznego Sp. z o. o. we Wrocławiu, przy współpracy z organizacjami pozarządowymi (Stowarzyszenia RETURN i KARAN, Fundacje PRZYSTAŃ i SALIDA) i kuratorium oświaty, od października do grudnia 2019 r., realizują projekt – „Dopalaczom mówimy NIE”. W ramach programu profilaktyki uniwersalnej dla szkół „Młodzież kontra dopalacze”, odbędą się dwugodzinne wykłady dla rad pedagogicznych w dwudziestu wybranych losowo szkołach. Wykłady będą dotyczyły dopalaczy, ich działania, działań profilaktycznych oraz interwencji. Odbędą się również godzinne wykłady dla rodziców.

– Młodzież w okresie adolescencji, czyli w okresie dojrzewania, przechodzi trudny okres. Bardzo często, jeżeli ktoś sięga po dopalacze, musi mieć jakąś wcześniejszą przyczynę. Dlatego bez współdziałania z rodzicami nie da się rozwiązać skutecznie tego problemu. – mówi Renata Marciniak-Antoszek. I dodaje: Sięgnięcie po dopalacze to finał zaniedbań na poziomie rodziny, utraty wpływu wychowawczego. Według badań najbardziej podatne na dopalacze, narkotyki są dzieci, na które się krzyczy, a nie wzmacnia i wspiera w słabszych chwilach. Także podatne są te przeciążone psychicznie, pod nieustanną presją rozbujanych ambicji rodziców. Mądrzy rodzice powinni przekonać dzieci, żeby w tym galopującym świecie zwolniły, a sami powinni obniżyć wygórowane wymagania, żeby dzieci były szczęśliwsze. Kiedyś na terapię trafiały dzieci z marginesu, wykluczone. Dziś większość nastolatków tkwiąca w różnych uzależnieniach, nie tylko chemicznych, lecz także behawioralnych, to dzieci z dobrych domów, w których na pozór niczego im nie brakuje. Rodzice dużo pracują, są zamożni, lecz komfort materialny to nie wszystko.

W ramach projektu odbędą się też dwugodzinne zajęcia z uczniami w sześćdziesięciu klasach. – Obok czytelnych norm i granic powtarzanie oczywistych prawd i mówienie o zagrożeniach związanych z dopalaczami, które często młodzież bagatelizuje, ma sens. Nie wolno dawać choćby minimalnego przyzwolenia na dopalacze. Bardzo trudno jest pomóc im w stanach silnego zatrucia. Działanie dopalaczy jest stosunkowo nowe, więc nie jest dobrze poznane. Nieznany jest też ich wpływ na organizm. Nikt nie wie, jak działają na organizm przy dłuższym przyjmowaniu, nikt nie wie, jakie substancje mogą się w nich pojawić – mówi Renata Marciniak-Antoszek.

Zostanie utworzony Punkt Konsultacyjny na temat uzależnienia od dopalaczy oraz innych uzależnień dla studentów na Uniwersytecie Przyrodniczym i Politechnice Wrocławskiej. Przygotowane też zostaną dwie broszury edukacyjno-profilaktyczno- informacyjnych na temat dopalaczy, ich rodzajów, sposobu działania, konsekwencji używania oraz możliwości skorzystania z pomocy dla młodzieży, ale też dla dorosłych i dla rodziców. W ramach projektu będzie również szkolenie wykładowe dla wybranych grup zawodowych: lekarzy, pielęgniarek, pracowników socjalnych i pracowników izby wytrzeźwień.

– Bardzo trudno jest ustalić, co pacjent brał, tzw. „Mocarz” kupiony w Gdańsku różni się od „Mocarza” kupionego we Wrocławiu. A co jest w środku? Nie wiadomo. Może trutka na szczury? Może jakaś trucizna? Albo inny specyfik śmiertelnie groźny dla zdrowia – mówi Renata Marciniak-Antoszek.

Od 21 sierpnia 2018 roku obowiązują surowsze kary za posiadanie i wprowadzanie do obrotu substancji psychoaktywnych. Osoby sprzedające dopalacze traktowane są już tak samo jak osoby sprzedające narkotyki. Nowe przepisy mają ograniczyć wytwarzanie i wprowadzanie do obrotu nowych substancji psychoaktywnych. Po zmianach listy związków zakazanych stanowią załącznik do rozporządzenia ministra zdrowia, a nie do ustawy. Ma to ułatwić ich aktualizację i w efekcie przyspieszyć delegalizację kolejnych dopalaczy. Zmieniło się także samo ich definiowanie, by producenci groźnych substancji łatwo nie „wymykali się” poprzez drobne zmiany składu i nową nazwę, jak to często bywało w ostatnich latach, kiedy zainteresowanie oferowanymi na rynku „dopalaczami” było znaczne. W oficjalnych sklepach, często zwanych „kolekcjonerskimi”, można było nabyć różnorodne substancje psychoaktywne, oferowane jako „materiały kolekcjonerskie”, „sole do kąpieli” itp. Opakowania były najczęściej atrakcyjne graficznie i nawiązywały do symboli subkultur młodzieżowych nastawionych m.in. na zabawę. Często zawierały asekuracyjną klauzulę, że nie nadają się do używania przez ludzi.

Analiza skonfiskowanych w Polsce „dopalaczy” wykazała, że zawierają one co najmniej kilkadziesiąt różnych substancji psychoaktywnych (zarówno zastępczych, jak i nielegalnych), w różnych ilościach, o różnym składzie i często w mieszankach o różnych proporcjach.

 

Profilaktyka problemów związanych z używaniem „dopalaczy” polega głównie na ograniczeniu dostępu do nich drogą administracyjną lub karną, ale również na przekazywaniu rzetelnej wiedzy o konsekwencjach ich używania i o ich rzekomej nieszkodliwości.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej