Życie z narkomanem- Albert Łyjak

Narkomania to stan ciężkiego uzależnienia od narkotyków i wszelkiego rodzaju substancji odurzających i psychoaktywnych, wywołujących zmiany w świadomości. Powoduje psychiczne i fizyczne zaburzenia w organizmie i często prowadzi do śmierci. Substancje te działają zdradziecko, ponieważ wywołują stan psychicznej przyjemności, sprawiają, że wszystko wydaje się łatwe i piękne, a wszelkie problemy znikają. Wielu obiecuje, że weźmie tylko raz, żeby przekonać się, jak to jest, ale potem sięgają po raz kolejny, bo przekonali się, że było przyjemnie. Ofiarami uzależnień są przeważnie młodzi ludzie, którzy lubią eksperymentować i szukają nowych wrażeń, lub mają problemy, których nie potrafią rozwiązać.

– Mój kontakt z dopalaczami zaczął się w gimnazjum. Chciałem zobaczyć z ciekawości jak to działa – marihuana, dopalacze. To było wtedy modne. Później coraz częściej, co weekend w klubach – mówi Sławek, który od dwóch lat po terapii nie bierze.

Narkomania to przewlekła choroba, która przekłada się na codzienne obcowanie i życie z uzależnionym od narkotyków. Jest problemem nie tylko dla biorącego, ale również dla jego rodziny. Uzależnienie jest powodem do wstydu i często się je ukrywa, zataja, bagatelizuje. Nie jest to właściwe. Aby pomóc osobie uzależnionej, konieczne jest zaakceptowanie choroby. Trzeba podejść do narkomanii tak jak do innych chorób. Nie należy jednak usprawiedliwiać uzależnionego, ułatwiając mu w ten sposób pogrążanie się w nałogu. Najbliżsi powinni uświadomić narkomanowi, że ma problem z substancjami odurzającymi oraz wskazać mu możliwe rozwiązania sytuacji. Konieczne jest wytłumaczenie, że detoks organizmu, to i podjęcie terapii, to jedyne możliwe wyjście.

– Kiedy się to zaczęło, nie wiem, nie wiem, czy w ogóle byśmy z żoną wiedzieli, gdyby nie te dni, kiedy to było coś innego niż alkohol. Po nich był zmęczony osowiały, ale tłumaczyliśmy, że ma problem z alkoholem. Oszukiwał nas, kłamał, a my mu wierzyliśmy. Żona synowi ufała i była pewna, że jej powie prawdę. Jednak miał coraz częściej napady złości, stawał się agresywny i dziwnie się zachowywał: biegał po domu, uderzał w meble – mówi ojciec Sławka.

Życie z narkomanem nie jest łatwe. Pod wpływem środków odurzających zmienia się zachowanie, sposób postępowania i myślenia, system norm i wartości ulega reorganizacji. Osoba, która dotąd była najbliższemu otoczeniu dobrze znana, staje się kimś obcym. Narkomania to poważna choroba, która nieleczona prowadzi do degradacji życia we wszystkich jego aspektach, a w konsekwencji może doprowadzić nawet do śmierci. Narkoman traci kontrolę nad uzależnieniem.

– Może na początku jest zabawa, jest fajnie, może jest super. Ale to się kończy nie wiadomo kiedy. Ja do tej pory nie wiem, kiedy był ten okres przejścia z zabawy już w uzależnienie, że chce się, że się to lubi, że już bez tego nie można. Roztrzęsiony organizm, brak pieniędzy. Zaczęły się kradzieże, wynoszenie z domu, okradanie rodziny, żeby tylko zdobyć pieniądze. Staczałem się po równi pochyłej – mówi Sławek.

– Było coraz gorzej widzieliśmy, że umiera na naszych oczach, on sam nic nie chciał zrobić, a bez jego zgody my, jako rodzina, nic nie mogłyśmy – był pełnoletni. Czasami jego organizm tak gwałtownie się rozgrzewał, że syn musiał się położyć, bo prawie bąble wychodziły mu na skórze, a z buzi ciekła piana, serce waliło tak, jakby miało wylecieć. Wezwane pogotowie przyjechało, ratownik zobaczył i powiedział krótko: „ pijany, naćpany, my go nie bierzemy”. Kiedyś na ulicy stracił przytomność, zabrało go pogotowie. Ocucili go na SOR– rze i puścili do domu. Były takie dni, kiedy mieszanka (alkohol, narkotyki lub dopalacze) dawały taki odjazd, że wpadał do domu i demolował. Kiedyś wpadł rozwalił kredens, chciał się zabić, zranił żonę. Po wezwaniu policji napadł na sześciu policjantów, miał taką siłę, że nie mogli mu dać rady. Dopiero na drugi dzień uświadomił sobie, co się stało, nic nie pamiętał – mówi ojciec Sławka.

Sławek przypomina sobie ten dzień: – Wtedy ktoś sprzedał mi dopalacze, zamiast mefedronu, w tym momencie się upiłem, tak mi odskoczyła szajba po tym. Nigdy w takim stanie nie byłem. Tak sobie nabroiłem z prawem, że do tej pory ciągnie się to za mną i będzie przez najbliższe trzy lata. Skończyło się to zawiasami. Wtedy stwierdziłem, że mam dosyć, poprosiłem o pomoc. Rodzina załatwiła mi ośrodek, jestem już dwa lata po terapii.

Życie w rodzinie, w której pojawił się problem uzależnienia u któregokolwiek z członków, przynosi wiele powiązanych konsekwencji i stanowi źródło wielu traumatycznych przeżyć. Wczesne rozpoznanie uzależnienia umożliwia skuteczniejsze działanie psychologiczne i ochrania rodzinę przed poważnymi następstwami. Niejednokrotnie zdarza się, że rodzina nie potrafi sobie poradzić samodzielnie z problemem uzależnień. Wstydzi się reakcji otoczenia, krępuje się o tym mówić, mimo, że pojawia się coraz więcej szkód w szerszym funkcjonowaniu społecznym. Wskazana jest wtedy pomoc terapeutyczna. Na ukrywanie problemu nie ma już czasu.

Dolnośląskie Centrum Zdrowia Psychicznego we Wrocławiu, realizuje razem z organizacjami pozarządowymi (Dolnośląskie Stowarzyszenie Psychoprofilaktyczne „Return”, Stowarzyszenie Katolicki Ruch Antynarkotyczny KARAN, Fundacja na rzecz Osób Uzależnionych „Przystań”, Fundacja Salida), Kuratorium Oświaty z dyrekcjami szkół, projekt gdzie będzie można uzyskać wszelkie informacje dotyczące groźnych uzależnień.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej