Na celowniku Rosji - Paweł Pietkun

Konfrontacyjna postawa Rosji wobec Polski i Europy Zachodniej nie pozostawia wątpliwości, że rząd i porządek prawny nad Wisłą będzie również zaatakowany przez rosyjskie służby. W jaki sposób? Na przykład poprzez próby wrzucania do mediów fałszywych informacji mających kompromitować najważniejsze osoby w państwie. Zabezpieczają się przed tym na przykład kraje skandynawskie i państwa bałtyckie. Czy Polska jest gotowa na wojnę informacyjną?

Przyjęta przez Rosję strategia prowadzenia wojny informacyjnej jest oparta na stosowanej jeszcze w czasach sowieckich strategii wojny macierzowej Jewgienija Messnera. Opracował zasady, według których Związek Sowiecki miał zdobywać nowe terytoria w Europie i na świecie. Prowadzenie takiej wojny polegało na osłabianiu rządów państw przez rozpowszechnianie w serwisach informacyjnych materiałów kompromitujących członków rządów. Wiadomości nie można było potwierdzić, zawierały absurdalne, często pozbawione sensu zarzuty, więc zaatakowani przez anonimowych potwarców mieli trudność z ich zdementowaniem. 
Taką formę walki Rosja stosowała wobec Łotwy, zmuszając rząd łotewski do zamknięcia w ubiegłym roku rekordowej liczby dziewięciu kanałów rosyjskiej telewizji. Estończycy przeszkolili swoje społeczeństwo w zakresie umiejętności wyławiania wrogich dezinformacji – przygotowywanych przez gigantyczne, finansowane przez putinowską administrację farmy trolli. Schemat takiego destabilizującego działania dezinformacyjnego jest zawsze podobny. Najpierw informacja przygotowana w Moskwie trafia do mediów konkretnego kraju. Tam jest kolportowana i wzmacniania przez wrogie lub choćby niechętnie nastawione do obecnej władzy środowiska opozycyjne. To właśnie one nadają wiarygodność tym pseudoinformacjom. I nie ma znaczenia, na ile wiarygodne jest źródło takiej informacji – ważne, żeby możliwie jak najdłużej żyła ona własnym życiem i była komentowana przez opinię publiczną. 
W Polsce – podobnie jak w innych krajach uznanych w Rosji za „nieprzyjazne” – Kreml wykorzystuje także lokalnych mniej, lub bardziej znanych opinii publicznej niespełnionych polityków, którzy rzekomo dysponują wiedzą dotyczącą spraw polityki wewnętrznej i na przykład powiązań administracji publicznej ze światem przestępczym.
Fałszywy list ministra
Szwedzkie służby specjalne SAPO w ogłoszonym w drugą rocznicę zajęcia Krymu przez Rosję raporcie mówią wprost, że Rosja prowadzi przeciwko Szwecji wojnę informacyjną i psychologiczną. Jej celem – jak uprzedzają analitycy służb specjalnych – są opinia publiczna, liderzy organizacji pozarządowych oraz decydenci administracji Królestwa Szwecji. – Celem wojny psychologicznej jest utrata zaufania społeczeństwa do wybranych demokratycznie władz – konkluduje Wilhelm Unge, szef analityków SAPO i wymienia przykłady, wśród których najgłośniejszy w Szwecji był list rzekomo podpisany przez ministra obrony Szwecji Petera Hultqvista, w którym gratuluje on szwedzkiej firmie BAE Systems Bosfor zdobycia kontraktu na dostawy broni na Ukrainę. Rząd dopiero po kilku tygodniach kategorycznie zaprzeczył, jakoby taki list kiedykolwiek powstał w gabinetach rady ministrów i był przez kogokolwiek z rządu podpisany – przez ten czas informacja była powielana i komentowana nie tylko w serwisach społecznościowych, ale również w mediach, które po pierwszej burzy zaczęły pisać, że list powstał nie w Sztokholmie, ale w Petersburgu.
SAPO, której analitycy przygotowali raport o zagrożeniach wojny informacyjnej z Rosją, zwracają również uwagę na bezpośredni związek między oficjalnym stanowiskiem władz Rosji a propagandą, która jest rozpowszechniana w Szwecji. Chodzi m.in. o wspieranie przez władzę na Kremlu własnych mediów, które coraz częściej stają się narzędziem wojny informacyjnej – chodzi o grupy medialne Russia Today oraz Sputnik, wchodzące w skład koncernu założonego przez prezydenta Władimira Putina i w pełni kontrolowane przez Kreml. Rosyjskie media przygotowują informacje we wszystkich europejskich językach i chętnie współpracują z lokalnymi i krajowymi mediami w każdym z kraju uznanym za nieprzyjazny. Autorzy raportu stwierdzają, że aneksja Krymu przez Rosję dowiodła, że nie tylko „zielone ludziki”, ale także ofensywa informacyjna oparta na kłamstwach i manipulacji sprawiają, że „granica pomiędzy czasem pokoju a stanem wojny rozmyła się”. 
Włamania i prowokacje
– Rząd przygotował narodową strategię na rzecz bezpieczeństwa informacyjnego – informuje Stefan Loefven, szwedzki premier. – Szwecja potrzebuje gruntownej cyfrowej modernizacji. Raporty amerykańskich agencji wywiadowczych mówią wprost o ingerencji Kremla w amerykańskie wybory! Rosja dokonywała tam kradzieży danych i wrzucała do publicznej przestrzeni nieprawdziwe informacje. Wolność naszych wyborów również jest zagrożona. Przyjęliśmy strategię obrony szwedzkiej cyberprzestrzeni tak, aby wybory parlamentarne w Szwecji nie były zagrożone, a opinia publiczna była wolna od rosyjskich wrzutek dotyczących rządu i spraw związanych z poszczególnymi ministrami.
Rządowa agencja ds. nasłuchu FRA informuje, że w ubiegłym roku odnotowano 100 tys. ataków z zagranicy na systemy informatyczne w Szwecji. Mowa o atakach, które zostały wykryte.
– Na razie nie mamy żadnej gwarancji, że nasze wybory unikną takich, jak te w Ameryce, manipulacji w przyszłości – uważa Loefven. I przypomina kilkanaście przypadków prowokacji i włamań, w cyberprzestrzeni, które uderzały bezpośrednio w administrację Korony Szwedzkiej w ciągu ostatnich miesięcy. A nie było ich mało. Nieprawdziwe konta członków rządu na Tweeterze to standard, podobnie jak regularne próby włamań na serwery rządowe oraz serwery kluczowych dla szwedzkiej gospodarki firm. To, czego premier królestwa obawia się równie mocno, to dezinformacja związana ze szwedzkim systemem energetycznym i możliwość doprowadzenia do kryzysu na tym obszarze.
Polska na celowniku
W Polsce Rosja działa dwupoziomowo, specjalnie nie kryjąc, że jej celem jest osłabienie władzy publicznej oraz pozycji Polski w Unii Europejskiej. Działania Rosji trafiają na podatny grunt, bo są chętnie wzmacnianie przez opozycję parlamentarną z lewej i prawej strony. 
Dla wielu polityków – szczególnie związanych z Januszem Korwin– Mikke, podstawowym źródłem informacji są propagandówki Kremla nadające pod wspólnym logiem „Sputnik News”. Informacje te są później wzmacniane przez Russia Today i Voice of Europe (kolejne medium Putina) i kolportowane w serwisach społecznościowych. Administracja rosyjska przez finansowane przez siebie farmy trolli dysponuje kilkunastoma tysiącami fałszywych kont użytkowników. Może więc wywołać i podtrzymywać dyskusje na każdy, nawet najbardziej absurdalny temat. I tak zazwyczaj robi.
Rosja równie chętnie wykorzystuje polityków i przestępców. Oni również mają wolną rękę w zakresie prób dyskredytowania administracji publicznej. Jak najbardziej wskazane są ataki na członków rządu oraz publiczne pytania o sens uczestnictwa Polski np. w NATO i konieczność wysyłania polskich żołnierzy „na amerykańskie wojny”. W tej sprawie będą nieraz wnoszone interpelacje poselskie i wszczynane dyskusje w internecie. Ofiarami pierwszego etapu wojny stało się również Ministerstwo Sprawiedliwości; którego pracownicy oraz rodzina ministra Ziobry zostali bezpardonowo zaatakowani przez gangstera ukrywającego się za wschodnią granicą Polski. 

Jaki będzie kolejny etap?

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej