KRÓLESTWO POD RZĄDAMI CZERWONYCH - Michał Mońko

Dania wydaje się być na rzut kamieniem od Polski. To zaledwie godzina lotu z Warszawy do Kopenhagi. Ale wystarczy zanurzyć się w duńskie miasta, miasteczka i wsie, żeby odkryć, że Dania to dla Polski antypody, krańce ziemi. Odmienne życie, odmienne postawy, odmienne poglądy polityczne i społeczne. Polska dla Danii to kraj leżący na innej półkuli, osiemnastowieczna Australia dla Europejczyka.

Związków obydwu narodów trzeba szukać bardziej w przeszłości niż w teraźniejszości. Nasz ziomek, Eryk Pomorski, urodzony w Darłowie książę z dynastii Gryfitów, był w latach 1396-1439 królem Danii jako Eryk VII. Był też królem Norwegii w latach 1389–1442 jako Eryk III i królem Szwecji w latach 1396-1439 jako Eryk XIII. W czasach Potopu, 14 grudnia 1658 roku kawaleria Czarnieckiego „rzuciła się przez morze”, żeby wyprzeć Szwedów z duńskiej wyspy Alsen.

Duńczycy niewiele dziś wiedzą o Eryku Pomorskim i o Stefanie Czarnieckim. Niewiele wiedzą o Polsce w czasie drugiej wojny światowej. Nic nie wiedza o komunistycznych rządach w czasach PRL. Wiedzą natomiast, że w dzisiejszej Polsce nie ma demokracji, że sądy trzymane są na postronkach, a na Podlasiu dzika zwierzyna tarasuje drogi i napada na ludzi. No i delegacja sądów duńskich, pod hasłem „Wolne Sądy”, szła ulicami Warszawy w „Marszu Tysiąca Tóg”.

Królestwem Danii rządzą od zeszłego roku Czerwoni. Te rządy nie wywołuje jakichś protestów, demonstracji. Jest spokój, porządek. Mało tego, z badań wynika, że Dania jest najszczęśliwszym krajem na świecie. I ma najlepszy Wskaźnik Wolności.

Ta sytuacja Danii w sferze mentalności wiąże się nie tylko z filozofią hygge, ale także z niepisanym, ale stosowanym w codziennych relacjach tzw. Prawem Jante (duń: Jabteloven). Pojęcie to stworzył norweski pisarz duńskiego pochodzenia Aksel Sandemose w powieści „En Floktning krysser sitt spor”, 1933 (Uciekinier przecina swój ślad), w której przedstawia duńskie miasteczko Jante.

Prawo Jante jest dzisiaj rytuałem Danii. Normuje zachowania, postawy, sposób ubierania się, życie domowe i poza domem, określa czym jest szczęście: „Nikt nie jest kimś specjalnym” – mówi prawo Jante. „Nie próbuj wyróżniać się ani udawać, że jesteś pod jakimś względem lepszy od innych”. „Nie sądź, że jesteś mądrzejszy od nas”. „Nie sądź, że jesteś czymś więcej niż my”.

Prawo Jante mówi, że nikt nie ma prawa narzucać innym sposobów życia, poglądów, wartości. Nie może tego robić nawet rządząca lewica, zwana Blokiem Czerwonych.

Opozycyjny do zeszłego roku Czerwony Blok wygrał w 2019 wybory parlamentarne, zdobywając niewielką przewagę nad blokiem konserwatywno-liberalnym. Blok z wiodącą Partią Socjaldemokratyczną zdobył 49 procent głosów, natomiast blok liberalno-konserwatywny, tzw. Niebieski, uzyskał 41 procent poparcia. Tym samym Królestwo Danii, najstarsza monarchia Europy, znajduje się pod rządami Czerwonych: rządzącej Partii Socjaldemokratycznej Mette Frederiksen i partii wspierających: Socjalistycznej Partii Ludowej, Socjalliberałów i Czerwono-Zielonych z udziałem Komunistów.

Przewaga Czerwonych nad Konserwatystami jest niewielka. W 179-osobowym parlamencie Czerwoni mają 89 miejsc, a liberalni konserwatyści zdobyli 86 miejsc. Partie opozycyjne zdobyły też dwa z czterech miejsc zastrzeżonych dla przedstawicieli duńskich terytoriów zależnych, Grenlandii i Wysp Owczych. Rząd Królestwa Danii Mette Frederiksen zastąpił 27 czerwca 2019 trzeci rząd Larsa Løkke Rasmussena. Premier Frederiksen powołała mniejszościowy rząd Socjaldemokracji.

W odróżnieniu od innych państw europejskich w Danii nie umocniły się w ostatnich wyborach partie skrajnie prawicowe. Dania jest już trzecim państwem wśród krajów nordyckich, po Szwecji i Finlandii, gdzie społeczeństwa oceniły negatywnie rygorystyczną politykę cięć wydatków publicznych. Rozszerzenie wydatków na cele społeczne – po latach zaciskania pasa za rządów Partii Liberalnej – to jedna z głównych obietnic Socjaldemokracji.

Przewodnicząca Socjaldemokracji, 41-letnia Mette Frederiksen, jest najmłodszym premierem w historii Danii. Stoi na czele gabinetu, choć jej własne ugrupowanie ma tylko 50 mandatów w liczącym 179 miejsc Folketingu. Na co dzień ściśle współpracuje z Socjalistyczną Partią Ludową, Czerwono-Zielonymi i z socjalliberalną Radykalną Lewicą.

Pozostałe partie bloku Czerwonych nie desygnowały ministrów do rządu, ale zobowiązały się popierać gabinet premier Frederiksen.

W duńskim systemie politycznym nie ma ostrej walki politycznej, jaką obserwujemy w Polsce. Jest współpraca i dogadywanie się. Mette Frederiksen zabiega dziś o poparcie konserwatystów w kwestiach dotyczących imigrantów, a jednocześnie znajduje poparcie Czerwonych w kwestiach polityki społecznej.

Dania jest trzecim państwem nordyckim, którego obywatele oddali niedawno władzę w ręce lewicy. Nazwa „lewica” duńska może być myląca. Bo Lewica, czyli Liberalna Partia Danii, założona w 1870 roku, popierała konserwatywny rząd Larsa Rasmussena. Akurat tej lewicy nie przeszkadza monarchia, nie przeszkadza tradycja narodowa, nie przeszkadza sama Dania i królowa Danii.

Obecnie na tronie duńskim zasiada królowa Małgorzata II, córka Fryderyka IX i królowej Ingrid z dynastii oldenburskiej, linii Sonderburg-Glücksburg, zamężna z księciem Henrykiem. Władzę ustawodawczą w Danii sprawuje jednoizbowy parlament, noszący nazwę Folketingu. Tam posłowie ustanawiają politykę we wszystkich kwestiach, które dotyczą państwa, a w szczególności finansów, obronności, dyplomacji.

Polityka nie wdziera się w życie Duńczyków tak, jak wdziera się polityka w życie Polaków. To życie w Danii, jak w każdym kraju Skandynawskim, różni się od życia w Polsce. Wynika to z odmiennej mentalności ludzi, a także z uwarunkowań prawnych, socjalnych zapewnionych przez państwo. To, co charakteryzuje Duńczyków, to spokój, powściągliwość oraz życzliwość. Wystarczy przestrzegać podstawowych zasad współżycia, żeby dobrze poczuć się wśród Duńczyków.

Dania – niegdyś kraj wikingów, naród podbojów i wypraw, a dziś kraj żeglarzy. Gdzie spojrzysz, widzisz morze, zatoki, kanały. Z okna widzę Sund. Woda podchodzi pod fundamenty domu, w którym mieszkam. Z lewej i z prawej – mariny. Żaglówki, kajaki, jachty aż po horyzont. Wydaje się, że każdy Duńczyk na czymś pływa.

Duńczycy nie są wojownikami. Niemcy zajęli Danię w ciągu kilkunastu porannych minut. Stało się to 9 kwietnia 1940 roku. Niemców zaprosiła do Danii Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza Danii. Parlament Danii, na posiedzeniu 9 kwietnia, wprowadził w życie zasady kolaboracji (duń. samarbejdspoltikken). Rząd i król Chrystian X pozostali na swoich stanowiskach. Odbywały się normalne wybory do samorządów i do parlamentu. Duńska armia nie została rozbrojona przez Niemców.

Te wojenne fakty wystarczyło odpowiednio zinterpretować, aby w 1945 roku Dania wyszła z wojny z tarczą i z podniesionym czołem. W roku 1949 Dania stała się członkiem NATO. Wojska Danii liczą dziś około 20 tys. żołnierzy zawodowych i 63 tys. rezerwistów. Obowiązuje służba wojskowa trwająca od czterech do dwunastu miesięcy. Duńskie siły zbrojne stanowią 43. siłę militarną na świecie z rocznym budżetem w wysokości 4,4 mld dolarów (USD). Najwyższym dowódcą wojska duńskiego jest królowa Małgorzata II.

Znakiem rozpoznawczym Danii jest sfera publiczna. A więc wzorowa infrastruktura drogowa i kolejowa. Doskonale funkcjonująca poczta, komunikacja publiczna – drogowa, wodna i lotnicza.

Koszty żywności są nieznacznie wyższe od polskich, natomiast za media, takie jak prąd, telefon czy Internet, zapłacimy zdecydowanie mniej. Przykładowe ceny w Danii: chleb 500g – 10 koron, szynka – 90 koron za kg, masło 250g – 12 koron, olej 1l – 15 koron, ryż 1kg – 4 korony, sok pomarańczowy 1l – 8 koron, piwo 500 ml – 5 koron, płyn do prania – 13 koron, benzyna 1l PB95 – 10 koron, czekolada 250g – 15 koron.

Ponad połowa Duńczyków mieszka w jednorodzinnych domach. Obnoszenie się ze swoim bogactwem jest źle widziane. Ludność Danii liczy około 5 756 000 mieszkańców. Duńczyków jest 87 proc., Turków 1,09 proc., Polaków 0,79 proc., Syryjczyków 0.68 procent. Najmniej jest Persów i Afgańczyków. Średnia wieku w Danii wynosi 39,9 lat. Poziom dzietności: 1,8 dziecka na kobietę. Duńczycy są szczęśliwymi rodzicami. Ojcowie i matki mogą skorzystać razem z 52 tygodni urlopu.

Przeciętny tydzień pracy w Danii wynosi 33 godziny tygodniowo. Przeciętne wynagrodzenie po opłaceniu podatku, w przeliczeniu na złote, wynosi około 12 tysięcy. Podatki duńskie, około 43 proc., należą do najwyższych. Zarabiający więcej płacą więcej. Dzięki temu różnice społeczne są niwelowane. Z podatków utrzymywany jest system socjalny, na który można zawsze liczyć, jeśli powinie nam się noga. Pracownicy z przeciętną płacą nie odczuwają ciężaru opodatkowania.

W stołówkach rządowych jedzą obiady ministrowie, urzędnicy, sekretarki i hydraulicy. Pod ministerstwami stoją przeważnie rowery, a nie wypasione limuzyny. Rowerem jeżdżą do pracy ministrowie, robotnicy ze spalarni śmieci, profesorowie wyższych uczelni, studenci i sprzątaczki.

Rowery triumfują w Danii na każdym kroku. Pomaga w tym ekonomia i polityka, a przede wszystkim presja społeczna. Rowery są stałym elementem krajobrazu Dani. Wszyscy znają duński design: praktyczny, funkcjonalny i elegancki. Kopenhaga skutecznie rozwija i uzupełnia swoją sieć ścieżek rowerowych. Tradycyjna ścieżka rowerowa jest jednokierunkowa, ma przynajmniej 2 metry szerokości i biegnie pomiędzy chodnikiem a jezdnią, od której jest wyraźnie oddzielona krawężnikami.

Elementy ścieżki znajdują się na różnych poziomach – najwyżej chodnik, niżej ścieżka, a najniżej jezdnia. Dzięki temu zapewnia się rowerzystom bezpieczeństwo i komfort jazdy. Kiedy ścieżka dochodzi do skrzyżowania, krawężniki znikają, natomiast kolor nawierzchni ścieżki zmienia się na niebieski, co sygnalizuje kierowcom, że muszą ustąpić pierwszeństwa rowerzystom.

Zasady ruchu rowerowego prawie wyeliminowały lewoskręt. Na skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną rowerzysta nie może bezpośrednio skręcić w lewo. Zamiast tego musi przejechać przez skrzyżowanie prosto, odbić delikatnie w prawo i ustawić się na prostopadłym pasie rowerowym. Po zmianie świateł, może bezpiecznie jechać prosto. Czasem można trafić na lewoskręty tylko dla rowerów, z oddzielną sygnalizacją świetlną.

Układy komunikacyjne są dostosowane do transportu publicznego, uzupełnionego ciągami pieszymi i ścieżkami rowerowymi. Jest tak już od lat siedemdziesiątych, gdy zaczął się rozwijać nowy urbanizm, którego głównym założeniem jest powrót do tradycyjnej zabudowy miast. Nowy urbanizm dąży do projektowania miast zwartych, pozbawionych rozległych przedmieść.

Rower jest tani, samochód drogi. Za paliwo i samochody Duńczycy płacą wysokie podatki. Słono też kosztują parkingi w mieście i wjazd do centrum miasta. Dzięki rowerom Kopenhaga jest najbardziej ekologicznym miastem na świecie. Duński rząd pracuje nad obniżeniem poziomu hałasu, co sprzyjać będzie przesiadaniu się Duńczyków na rowery. Ma być zwiększona liczba obszarów zielonych i ścieżek rowerowych.

Każdy mieszkaniec Kopenhagi będzie miał wkrótce obszar zielony albo wodę – jeziorko, staw – w odległości nie większej niż 15 minut spacerem od miejsca swego zamieszkania. Czy można zatem się dziwić, że Dania jest najbardziej szczęśliwym krajem na świecie? Druga pod tym względem jest Norwegia, trzecia Szwajcaria. Polska znalazła się na 51 miejscu listy najszczęśliwszych krajów świata. Najbardziej nieszczęśliwym państwem w Europie jest Bułgaria (pozycja 144 na liście).

Szczęśliwe życie Duńczyków związane jest z filozofią hygge. To sztuka życia w chłodnych i mokrych nordyckich dniach i nocach. To tworzenie prostej atmosfery i intymności (świece, lampy, kominki). Duńczycy na co dzień cieszą się małymi rzeczami i to właśnie może jest tajemnicą ich radości i szczęścia. A może szczęście i pogoda ducha biorą się stąd, że Dania w czasie wojny nie została rozstrzelana i przeorana przez faszystowskie Niemcy i sowiecką Rosję.

Duńczycy kochają nicnierobienie, odrzucają konkurencję i walkę. Są romantykami, a może zimnymi realistami?

Bo gdy Polacy walczyli na wszystkich frontach Za Waszą i Naszą Wolność, Duńczycy spokojnie czekali. Rząd rządził, parlament obradował, kina i teatry były otwarte, uczelnie i szkoły uczyły, obywatele wybierali posłów do parlamentu, wojsko ćwiczyło, król Chrystian X uprawiał żeglarstwo i konną jazdę. Polacy w tym czasie umierali pod murami, w więzieniach, w obozach i na Syberii. Dlatego u nich hygge, lampy w oknach i świece na stole, a u nas pamięć i lampki na cmentarzach w dzień Wszystkich Świętych.

Dziwne słowo hygge. Nie sposób prawidłowo wymówić tego słowa i nie sposób przetłumaczyć tego słowa na język polski. Co właściwie oznacza hygge? Mówią niektórzy, że słowo to oznacza ciepełko, przytulność, ognisko domowe. Pewne jest jedno: hygge jest związane z poszukiwaniem szczęścia. W domu nad Sundem jest hygge. Wystarczy uśmiech i ciepły pled na plecy, albo grzaniec do reki. Jest miękka kanapa, świece i lampy na parapetach. To wszystko jest osobiste, intymne.

Dania, inaczej niż Polska, nie musiała się bić o szczęście i o wolność, bo w czasie wojny i okupacji niemieckiej symbolem niezawisłości Danii był konny przejazd króla Chrystiana X ulicami Kopenhagi. W tym czasie w Polsce symbolem niezawisłości była uporczywa walka zbrojna z dwoma śmiertelnymi wrogami, z sowiecką Rosja i z faszystowskimi Niemcami.

Hygge i polityka? Hygge i historia? Duńczycy nie lubią historii, lubią mitologię, lubią filozofię szczęścia. Kiedy więc w Polsce wydobywamy się z komuny jak ze smolistej topieli, w Danii komuna w Bloku Czerwonych rządzi Królestwem, które nie doświadczyło wojny, obozów śmierci i rozstrzeliwania pod murami. Nie doświadczyło po wojnie rządów NKWD/UB/PZPR/SB, nie doświadczyło obozów, więzień i rozstrzeliwania pod chałupami.

 

Mówią mi w bibliotece Hellerup w gminie Gentofte: „Hygge? To lekarstwo na pośpiech. Ot, taki chill out, rozumiesz? Sztuka nicnierobienia. Sztuka robienia kąpieli z pianą albo kąpieli w Sundzie, gdy szczypie mróz i zamarza woda. A potem ciepła kawa, może być grzaniec i gawędzenie przy kominku”. No i Królestwo jest krajem najszczęśliwszym na świecie z najlepszym wskaźnikiem Wolności.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej